REKLAMA

Wybory kopertowe za 76 mln zł i bez podstaw prawnych. NIK pokazała raport

2021-05-13 10:16, akt.2021-05-13 11:42
publikacja
2021-05-13 10:16
aktualizacja
2021-05-13 11:42
Wybory kopertowe za 76 mln zł i bez podstaw prawnych. NIK pokazała raport
Wybory kopertowe za 76 mln zł i bez podstaw prawnych. NIK pokazała raport
/ NIK

NIK negatywnie oceniła proces przygotowania "wyborów korespondencyjnych" na prezydenta RP; organizowanie i przygotowanie wyborów na podstawie decyzji administracyjnej nie powinno mieć miejsca i było pozbawione podstaw prawnych - oświadczył prezes NIK Marian Banaś.

Szef NIK zaprezentował w czwartek ustalenia kontroli Izby dotyczące działań wybranych podmiotów w związku z przygotowaniem wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych na 10 maja 2020 r., z wykorzystaniem głosowania korespondencyjnego.

Na wstępie konferencji prasowej przedstawiono nagranie z sekwencją zdarzeń dotyczących wyborów.

Z kolei Banaś mówił, że kontrolę przeprowadzono w KPRM, MSWiA, MAP oraz dwóch spółkach Skarbu Państwa - Poczcie Polskiej oraz Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Objęła ona okres od lutego do października 2020 r.

To PKW była uprawniona do organizacji wyborów

"NIK negatywnie oceniła proces przygotowania wyborów powszechnych na Prezydenta RP zarządzonych na dzień 10 maja 2020 r. z wykorzystaniem głosowania korespondencyjnego przez wymienione przeze mnie podmioty" - oświadczył Banaś.

"W okresie od 16 kwietnia, czyli od momentu podpisania decyzji o wyborach przez pana premiera, do 9 maja jedyną uprawnioną jednostką, organem do organizowania i przygotowania wyborów na Prezydenta RP była Państwowa Komisja Wyborcza. Organizowanie i przygotowanie wyborów na podstawie decyzji administracyjnej nie powinno mieć miejsca i było pozbawione podstaw prawnych" - oświadczył Banaś.

Jak dodał, zgodnie z art. 7 konstytucji organy państwowe działają na podstawie prawa i w granicach obowiązującego prawa.

Zawiadomienie do prokuratury. Ale nie ws. premiera

NIK skierowała do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z organizacją wyborów przez zarządy Poczty Polskiej i PWPW

Nie było podstaw prawnych do tego, żeby premier wydawał jakiekolwiek polecenia Poczcie Polskiej i PWPW związane z wykonaniem i realizacją wyborów prezydenckich 10 maja ub.r. - powiedział dyrektor Departamentu Administracji Publicznej NIK Bogdan Skwarka.

Bogdan Skwarka, który był koordynatorem kontroli, podkreślił na konferencji prasowej, że "pierwsze pytanie, które w tej kontroli zadaliśmy, (to) czy Prezes Rady Ministrów był uprawniony do wydawania decyzji administracyjnej, zawierających polecenie dla tych dwóch podmiotów, czyli Poczty Polskiej i KPRM".

"Nie ulega wątpliwości, że na podstawie art. 11 ust. 2 tzw. ustawy covidowej prezes Rady Ministrów mógł wydawać polecenia spółkom i innym podmiotom, ale powstaje pytanie zasadnicze: czy mógł na podstawie tego przepisu wydać polecenie przygotowania do wyborów Poczcie Polskiej i PWPW? Otóż nie. Nie było podstaw prawnych do tego, żeby prezes Rady Ministrów wydawał jakiekolwiek polecenia związane z wykonaniem wyborów i realizacją wyborów tym dwóm podmiotom" - powiedział.

Skwarka podkreślił, że "w tym okresie obowiązywała ustawa, prawo, kodeks wyborczy". "Ta ustawa ustalała organy, które są odpowiedzialne za przeprowadzenie wyborów, niezależnie, czy to są wybory prezydenckie, czy do Sejmu, czy też do Senatu" - zaznaczył.

"Jednym z elementów, prerogatyw, które posiadała Państwowa Komisja Wyborcza było zalecenie drukowania kart wyborczych" - mówił dyrektor Departamentu Administracji Publicznej NIK i dodał, że decyzja w stosunku do TP S.A. z 16 kwietnia 2020 roku mówiła tylko o przygotowaniu wyborów prezydenckich, a decyzja skierowana do PWPW mówiła już o wydrukowaniu kart wyborczych, a to już jest prerogatywą PKW.

"W świetle obowiązujących przepisów prawa prezes Rady Ministrów nie mógł, nie miał podstaw do tego, żeby taką decyzję wydać" - stwierdził Skwarka.

NIK skierowała do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z organizacją wyborów przez zarządy Poczty Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych; będą analizowane stanowiska otrzymane od MAP, MSWiA oraz KPRM - mówił szef NIK Marian Banaś.

"Zdaniem NIK nawet sytuacje nadzwyczajne, jak stan epidemii, nie mogą stanowić powodu do odstąpienia od konstytucyjnej zasady praworządności i poszukiwania rozwiązań zapewniających gospodarne wydatkowanie środków publicznych na realizację zadań państwowych" - powiedział Banaś.

Poinformował, że Najwyższa Izba Kontroli skierowała w czwartek do prokuratury zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez zarządy Poczty Polskiej i PWPW.

"W kolejności NIK analizuje otrzymane od jednostek odpowiedzi na przesłane do niej informacje o wynikach kontroli - w kontekście przygotowania ewentualnych zawiadomień do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez przedstawicieli MAP, MSWiA oraz KPRM" - oświadczył.

"Chcę powiedzieć, że do dnia dzisiejszego jeszcze nie otrzymaliśmy stanowiska od ministra spraw wewnętrznych i administracji" - zaznaczył Banaś.

Decyzje o wyborach bez analizy kosztów

Decyzje o przygotowaniu "wyborów kopertowych" były wydawane bardzo szybko, bez jakiejkolwiek analizy, ile to będzie kosztowało - powiedział w czwartek prezes Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banaś.

Prezes NIK podkreślił, że decyzje w sprawie wyborów "były wydawane bardzo szybko, bez jakiejkolwiek analizy". Powiedział, że w czasie kontroli zapytano KPRM, czy przed wydaniem takich decyzji były robione jakieś szacunki - ile to będzie kosztowało; jakie będę efekty; co się stanie w przypadku, gdy nie dojdzie do głosowania.

"Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi, bo takich szacunków nikt nie robił" - powiedział Banaś.

Przypomniał, że art 44. ustawy o finansach publicznych mówi, że "wszystkie wydatki winny być być realizowane oszczędnie w ramach planu dobierania najlepszych efektów". "Tej podstawowej zasady nie przeprowadzono" - oświadczył Banaś.

Zaznaczył, że każdy podejmując decyzje, które będą obciążały znacznie budżet państwa, musi przynajmniej mieć jakieś szacunki, ile to będzie kosztowało. "Niestety, takich szacunków nie było" - zaznaczył szef NIK.

Raport NIK dotyczy organizacji planowanych na 10 maja ub. roku wyborów prezydenta, w których Polacy, ze względu na pandemię COVID-19, mieli głosować wyłącznie drogą korespondencyjną. Wydrukowane zostały m.in. pakiety wyborcze; ich dostarczeniem miała się zająć Poczta Polska. Wybory 10 maja jednak się nie odbyły.

Koszty wyborów, które się nie odbyły

W związku z kosztami organizacji wyborów Poczta Polska S.A. i Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A. przesłały do Ministerstwa Finansów faktury na łączną kwotę 76 527 400 zł. Według stanu na 31 grudnia 2020 r., Krajowe Biuro Wyborcze wypłaciło obu spółkom łącznie 56 450 406, 16 zł – wynika z kontroli NIK.

Zdaniem NIK, Poczta Polska, występując do Ministra Cyfryzacji o przekazanie danych osobowych z rejestru PESEL oraz do jednostek samorządu terytorialnego ze wpisów wyborców, nie miała podstawy prawnej do takiego żądania, a także do przetwarzania tych danych. W opinii Izby, stanowiło to naruszenie art. 5 ust. 1 lit. A i art. 6 ust. 1 RODO.

"W dniu, kiedy Poczta Polska zażądała tych dokumentów, nie było żadnej normy prawnej rangi ustawowej, która by uprawniała ten podmiot do żądania przekazania danych osobowych. W tym czasie jedynym podmiotem, który był uprawniony do żądania tych danych, była Państwowa Komisja Wyborcza na podstawie Kodeksu Wyborczego" - powiedział dyrektor departamentu administracji publicznej NIK Bogdan Skwarka.

NIK zwrócił też uwagę na koszty związane z organizacją wyborów. Jak poinformował Skwarka, zarówno Poczta Polska, jak i Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych przesłały do ministra finansów faktury.

Poczta Polska wystawiła fakturę 12 czerwca 2020 na kwotę brutto 71 880 600 zł na Ministerstwo Finansów. Dyrektor Generalny MF odesłał fakturę, wskazując, że MF nie jest właściwe do uregulowania płatności. Z kolei Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych do Ministra Finansów 29 maja 2020 r. wysłała fakturę za druk kart wyborczych na łączną kwotę brutto 4 646 800 zł. Faktura została zwrócona z informacją, że MF nie jest właściwe do uregulowania płatności.

"Nikt z podmiotów, do których zwracały się te dwie spółki, nie czuł się do odpowiedzialności za koszty poniesione przez te spółki" – powiedział Skwarka. Zdaniem Izby, KPRM, MSWiA, MAP pomimo zaangażowania w proces organizacji wyborów, które się nigdy nie odbyły, konsekwentnie odmówiły przyjęcia na siebie odpowiedzialności za wydatkowane środki publiczne w wysokości co najmniej 76 527 400 zł.

Jednak dodany do ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia przepis art. 117a (wszedł w życie z dniem 1 września 2020 r.) umożliwił przyznanie jednorazowej rekompensaty z budżetu Krajowego Biura Wyborczego na pokrycie uzasadnionych kosztów poniesionych przez PP S.A i PWPW S.A. Według stanu na 31 grudnia 2020 r., KBW wypłaciło kwotę 56 450 406,16 zł (53 205 344,65 zł otrzymała PP S.A, a 3 245 061,51 zł PWPW S.A).

Skwarka zastrzegł, że wydatki te mogą ulec zwiększeniu, z uwagi na klauzulę przewidzianą w umowie pomiędzy KBW a PP S.A., m.in. o koszty magazynowania i ewentualnej utylizacji wydrukowanych kart wyborczych.

Pytania do szefa KPRM bez odpowiedzi

Szef KPRM Michał Dworczyk nie odpowiedział NIK, dlaczego przekazał premierowi projekty decyzji o organizacji wyborów, mimo negatywnych opinii prawnych – powiedział dyrektor departamentu administracji publicznej NIK Bogdan Skwarka.

Skwarka, który koordynował kontrolę organizacji wyborów prezydenckich w maju ub. r., powiedział w czwartek, że Izba badała, czy premier wiedział o opiniach przygotowanych przez departament prawny KPRM i Prokuratorię Generalną w sprawie tzw. wyborów kopertowych.

"Zadaliśmy 30 września ministrowi Dworczykowi pytanie, dlaczego przekazał prezesowi Rady Ministrów projekty decyzji, będąc w posiadaniu dwóch opinii prawnych, które negują podstawę prawną. Odpowiedzi niestety nie otrzymaliśmy" - powiedział Skwarka na konferencji prasowej.

Premier miał negatywne ekspertyzy z KPRM i Prokuratorii Generalnej ws. przygotowań do wyborów

Przed wydaniem decyzji Poczcie Polskiej i PWPW ws. przygotowań do wyborów korespondencyjnych, premier dysponował ekspertyzami prawnymi z KPRM i Prokuratorii Generalnej, w których mowa była o braku podstaw prawnych do takich działań - powiedział szef Departamentu Administracji Publicznej NIK Bogdan Skwarka.

Dyrektor Skwarka, wraz z prezesem NIK Marianem Banasiem, zaprezentowali w czwartek raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący przygotowań do wyborów korespondencyjnych prezydenta RP, które miały się odbyć 10 maja 2020 r. Zgodnie z ustaleniami NIK, premier Mateusz Morawiecki nie miał podstaw prawnych, by wydać Poczcie Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych decyzji w zakresie druku i dystrybucji pakietów wyborczych. Decyzje te szef rządu podjął 16 kwietnia ub. r.

Dyrektor Skwarka zwrócił uwagę, że dzień przed wydaniem powyższych decyzji odbyło się spotkanie z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Aktywów Państwowych, PWPW, Poczty Polskiej oraz podwykonawców. "I już dokonują, mimo, że nie mają żadnych podstaw prawnych, mimo, że obowiązuje ustawa Prawo Kodeks Wyborczy, dzielą zadania między siebie, a mianowicie, że PWPW będzie drukowała karty wyborcze, ustalają jaki podwykonawca będzie to robił, ustalają również kto będzie koncesjonował te karty wyborcze, nie mając do tego żadnych podstaw" - podkreślał.

"Urzędnik z MAP i przedstawiciele PWPW, zamiast (Państwowej) Komisji Wyborczej, realizowali zadania, które dla tej Komisji Wyborczej są zastrzeżone" - dodał szef Departamentu Administracji Publicznej NIK.

Skwarka powiedział również, że przed wydaniem decyzji z 16 kwietnia premier dysponował ekspertyzami prawnymi, sporządzonymi przez Departament Prawny KPRM oraz Prokuratorię Generalną RP w sprawie przygotowań do wyborów korespondencyjnych. Obie były - według niego - negatywne i stwierdzały, iż Prezes Rady Minister nie ma podstaw prawnych, by wydać decyzje PWPW i PP w kwestii przygotowań do wyborów prezydenta RP.

"Mało tego - w opinii Departamentu Prawnego nawet wskazane jest jakie konsekwencje Prezes Rady Ministrów może ponieść w przypadku podpisania takich decyzji" - zaznaczył Skwarka.

Dodał, że w Kancelarii Premiera sporządzono jeszcze jedną opinię, przeciwną. "Dopiero 8 maja, a więc już dawno, dawno, kiedy opinia została podjęta, Prezes Rady Ministrów zlecił ministrowi Dworczykowi (chodzi o szefa KPRM Michała Dworczyka - PAP) podpisanie innych umów dotyczących opinii z innymi ekspertami i opinie zostały sporządzone" - powiedział Skwarka.

Poinformował ponadto, iż łączny koszt ekspertyz prawnych, to prawie 149 tys. 300 zł. 

Czego dotyczy raport NIK

Raport NIK dotyczy organizacji planowanych na 10 maja ub. roku wyborów prezydenta, w których Polacy, ze względu na pandemię COVID-19, mieli głosować wyłącznie drogą korespondencyjną. Za organizację głosowania - zgodnie z ustawą z 6 kwietnia o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta RP zarządzonych w 2020 r., która weszła w życie 9 maja - odpowiadał minister aktywów państwowych. Wydrukowane zostały m.in. pakiety wyborcze; ich dostarczeniem miała się zająć Poczta Polska.

Wybory jednak nie odbyły się 10 maja. Tego dnia Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła w wydanej uchwale, że "brak było możliwości głosowania na kandydatów" i że fakt ten jest równoważny w skutkach z przewidzianym w art. 293 Kodeksu wyborczego brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów. Ostatecznie wybory odbyły się 28 czerwca.

 


Źródło:PAP
Tematy
Konto Przekorzystne z premią do 300 zł

Konto Przekorzystne z premią do 300 zł

Advertisement

Komentarze (30)

dodaj komentarz
kiniaa
No to jak widać, Morawiecki pokazał na co go stać. Pojechał po bandzie, próbując przepchnąć wybory, wbrew nawet własnym doradcom. Niech teraz poniesie tego konsekwencje.
dadar123
Morawiecki jak i reszta kolesi to największa banda po 1989 roku.
edwinn
I to jednoznacznie pokazuje jakie podejście do prawa ma Vateusz, gdzie nieważne co wolno, ważne by było jak on chce. No i za to zapłaciliśmy my wszyscy.
dawidzia
Czyli teraz widać czarno na białym, że Morawiecki łamał prawo mimo że go ostrzegali. Także panie premierze - czas robić wypad z polityki
the_mind_renewed
W skrócie : Znaczy:: Odwalcie się od mojego syna i ode mnie a i ja wam dam spokój. To taka walka gangów rządowych gdzie obydwie strony są głęboko umoczone w produkcie pochodzącym z jelita grubego.
basterek
Przeproście Banasia i jego szykowanego syna. Okazuje się że oczernianiem chciano go zniszczyć.
grzegorzkubik
Była to nietypowa sytuacja i rząd chciał zachować ostrożność, próbując organizować wybory korespondencyjne. Nie wiem nad czym tu dyskutować.
marxs
ano nad tym że PISiarze i PISiary ze swoich prywatnych kont maja do zwrotu 76 mln zł
harrytracz
Od nietypowych sytuacji jest stan klęski żywiołowej - w takim wypadku władza ma jednoznaczne instrukcje jak i kiedy robić wybory. Wystarczyło przestrzegać prawa - ktoś mądrzejszy kilkadziesiąt lat temu przewidział, że wybory mogą się zbiec z taka sytuacją - i na to są właśnie te wytyczne.
krokus12
Może nad wyrzuconymi w błoto milionami z naszych podatków geniuszu .

Powiązane: Wybory prezydenckie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki