Prezydent Karol Nawrocki podczas posiedzenia RBN chce usłyszeć, jakie jest stanowisko rządu ws. przystąpienia do Rady Pokoju - powiedział rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Według niego, „jeżeli będzie decyzja pozytywna, powinna być rozpatrzona szybko”.


W środę odbędzie się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jednym z poruszanych tematów będzie zaproszenie Polski do tworzonej przez prezydenta USA Rady Pokoju.
W poniedziałek Leśkiewicz był o to pytany w TV Republika. - To jest test odpowiedzialności państwa polskiego, a nie gest lojalności wobec Stanów Zjednoczonych. My tutaj powinniśmy podejść bardzo pragmatycznie. Jeśli powstaje ciało o charakterze międzynarodowym i zapraszającym jest prezydent Stanów Zjednoczonych, to powinniśmy bardzo uważnie rozważyć tę propozycję - zaznaczył rzecznik prezydenta.
Jak dodał, Karol Nawrocki rozmawiał o Radzie Pokoju z Donaldem Trumpem podczas Forum Ekonomicznego w Davos. Polska nie przystąpiła wówczas do tej organizacji, bo to - zgodnie z konstytucją - wymaga m.in. zgody polskiego parlamentu.
- Bez wątpienia pan prezydent chce usłyszeć stanowisko rządu. Chce jednoznacznie też usłyszeć, jakie jest stanowisko premiera Donalda Tuska, jeśli chodzi o przystąpienie do Rady Pokoju - zaznaczył Leśkiewicz. - Chce też poważnie porozmawiać z przedstawicielami polskiego rządu, z panem premierem, z ministrem spraw zagranicznych, bo nie ma jednoznacznych sygnałów z ich strony, jakie jest ich stanowisko na temat tego, jaką decyzję powinna podjąć Polska i w jakim terminie. Bo ta sprawa, jeżeli będzie decyzja pozytywna, powinna być rozpatrzona szybko - podkreślił.
Zdaniem Leśkiewicza, przystąpienie do Rady Pokoju nie sprawia, że Polska od razu będzie musiała wpłacić miliard dolarów. Dodał, że wielu specjalistów mówi o tym, że propozycja Trumpa zasługuje na uwagę.
Inicjatywa dotycząca Rady Pokoju budzi kontrowersje oraz obawy, że jest ona tworzona jako alternatywa wobec ONZ. Te przypuszczenia potwierdził sam Trump, który w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że Rada może zastąpić ONZ. Przedmiotem sporu jest też lista osób zaproszonych przez Biały Dom, wśród których obok demokratycznie wybranych przywódców znajdują się też autokraci, tacy jak Putin czy przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka.
Rzecznik prasowy prezydenta był też pytany o kolejny temat, który ma być poruszony na posiedzeniu RBN: „wyjaśnienie wszelkich okoliczności wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego”.
- Ta sprawa jest niezwykle niepokojąca, ta sprawa zaniepokoiła pana prezydenta. Tym bardziej, że pan marszałek Czarzasty nie odpowiedział na żadne z pytań, nie wyjaśnił tych swoich towarzysko-biznesowych znajomości z panią Swietłaną Czestnych, osobą powiązaną bardzo blisko z kręgami władzy Federacji Rosyjskiej - powiedział Leśkiewicz.
Odnosząc się do kolejnego tematu, którym ma zająć się RBN czyli programu SAFE, Leśkiewicz podkreślił, wokół tego programu jest nadal wiele niewiadomych.
- Ten program ma kilka znaków zapytania, zresztą rządzący sami te znaki zapytania wywołują, bo nie informują transparentnie o szczegółach dotyczących tego programu - zauważył. - PR-owo mówią, że mamy 43 mld euro, ale do dziś tak naprawdę nie wiemy, jak będzie oprocentowana ta pożyczka, na jakim procencie ona będzie, czy to będzie 3 czy 4 proc. Wiemy tylko, że te pieniądze trzeba wydać do roku 2030, a spłacać będziemy do 2070 - powiedział Leśkiewicz.
Instrument SAFE to program, który ma na celu wzmocnienie obronności państw członkowskich UE; przewiduje łącznie 150 mld euro wsparcia – m.in. w postaci nisko oprocentowanych pożyczek – przede wszystkim na zakupy sprzętu wojskowego, zwłaszcza produkowanego w Europie. Polska złożyła wniosek o dofinansowanie na kwotę 43,7 mld euro, będąc tym samym największym beneficjentem tego programu pożyczkowego. Pod koniec stycznia polski wniosek o środki zaakceptowała Komisja Europejska.(PAP)
mt/ par/






















































