

Pracownicy Poczty Polskiej zamierzają manifestować dziś w Warszawie. Według pocztowej "Solidarności", rząd lekceważy sytuację w tej branży. Nasz rynek jest udostępniany podmiotom zagranicznym, a na to związkowcy się nie zgadzają.

Przewodniczący pocztowej "Solidarności" Bogumił Nowicki powiedział IAR, że wartość rynku pocztowego wraz z rynkiem usług kurierskich ma wartość około 2 miliardów euro i te pieniądze powinny zostawać w Polsce, a nie być transferowane za granicę.
Ważnym powodem manifestacji jest również sposób traktowania pracowników przez zarząd spółki. Bogumił Nowicki wyjaśnił, że pracodawca wypowiedział układ zbiorowy, który obejmuje ponad 78 tysięcy zatrudnionych. Składana zaś przez rząd propozycja zmierza, w odczuciu pracowników, do tak zwanych "umów śmieciowych".
Manifestacja rozpoczęła się o 13:00 przed budynkiem Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji przy ulicy Królewskiej. Ma w niej wziąć udział kilka tysięcy osób z całego kraju. Będą przemówienia, wręczenie petycji przedstawicielowi resortu, a przy tym na pewno będzie głośno - powiedział szef pocztowej "Solidarności".
Poczta Polska musi płacić za efekty pracy, bo tego wymaga rynek - stanowisko Spółki w związku z pikietą NSZZ „Solidarność”
Poczta Polska prowadzi dialog z organizacjami związkowymi w sprawie nowego systemu wynagradzania. Poprzednie rozwiązania w tym obszarze weszły w życie 4 lata temu, ale nie uwzględniały wynagradzania pracowników za efekty. Obecne zmiany wymusza otoczenie rynkowe, które narzuca konkurowanie z firmami, w których ludzie pracują na tzw. „umowach śmieciowych”. Poczta Polska, jako stabilny pracodawca zatrudniający na umowę o pracę, musi na te zmiany reagować i płacić za efekty. Nie powinno to być zaskoczeniem dla związków, bo rozmowy na ten temat trwają od trzech lat.





























































