REKLAMA

Goliat wyszukiwania pokonany przez AI? Prezes Apple wieszczy Google'owi los Kodaka

Michał Kubicki2025-05-08 08:54, akt.2025-05-08 09:22redaktor Bankier.pl
publikacja
2025-05-08 08:54
aktualizacja
2025-05-08 09:22

Cena akcji Alphabet zaliczyła na Wall Street wyraźną przecenę w środę 7 maja 2025 roku, głównie z powodu obaw o zmierzch świetności głównego źródła przychodów spółki, jakim jest wyszukiwarka Google i powiązane z nią wpływy z reklam. Według wysokiego rangą menedżera Apple przyszłość ma należeć do wyszukiwarek opartych o sztuczną inteligencję. Chociaż Alphabet rozwija swój model AI, to pojawiają się obawy, że może powtórzyć los Kodaka, który z analogowego giganta fotografii, stał się cyfrowym karłem, któremu nawet groziło bankructwo. 

Goliat wyszukiwania pokonany przez AI? Prezes Apple wieszczy Google'owi los Kodaka
Goliat wyszukiwania pokonany przez AI? Prezes Apple wieszczy Google'owi los Kodaka
/ perplexity.ai

W środę 7 maja kurs akcji Alphabet klasy C spadł o 7,5 proc., akcje klasy A spadły o blisko 7,3 proc., chociaż w czasie sesji na nowojorskiej giełdzie przecena zbliżała się nawet do 10 proc. Wyprzedaż nastąpiła w reakcji na wypowiedzi Eddy'ego Cue, szefa działu usług Apple, który stwierdził, że jego zdaniem wyszukiwarki wykorzystujące sztuczną inteligencję w przyszłości całkowicie zastąpią tradycyjne narzędzia wyszukiwania, takie jak Google.

Wypowiedź jednego z szefów Apple była wzmocniona także przez okoliczności, w jakich została wyartykułowana. Dyrektor Apple składał zeznania w sądzie federalnym w Waszyngtonie w ramach procesu, który Departamentu Sprawiedliwości wytoczył przeciwko Alphabet. Jednym z głównych wątków tej sprawy jest praktyka Google polegająca na płaceniu firmom takim jak Apple, za to, aby stali się domyślną wyszukiwarką w ich urządzeniach.

Reklama

Zeznania ujawniły, że Google płaci Apple "nawet 20 miliardów dolarów rocznie” (według stanu na 2022 r.) za status domyślnej wyszukiwarki w Safari. Prezes Cue powiedział, że zaobserwowali w Apple  pierwszy w historii spadek przy korzystaniu z wyszukiwania w Safari w kwietniu, co powiązali z rosnącym znaczeniem aplikacji wykorzystujących sztuczną inteligencję. Dodał, że jego firma rozważa wprowadzenie w Safarii opcji funkcji wyszukiwania opartej na AI takich firm OpenAI, Perplexity czy Anthropic.

Inwestorzy boją się, że konkurencja ze strony AI zaczyna poważnie zagrażać dominacji Google’a. Wyszukiwarka i generowane przez nią wpływy z reklam są głównym źródłem przychodów Alphabet. Ogłoszone pod koniec kwietnia wyniki za I kwartał pokazały, że w tym okresie wpływy reklamowe z wyszukiwarki poszły w górę o 9,8 proc. do 50,7 mld dolarów i stanowiły ponad 55 proc. wszystkich przychodów spółki.

Warte podkreślenia jest jednak, że Alphabet sam rozwija własny model AI po nazwą Gemini. Chociaż jego premierę jako model Bard można było uznać za falstart, to już po rebrandingu, także jako asystent jest integrowany z wieloma usługami Google, również wyszukiwarką. Inwestorzy boją się jednak, że w świecie wielu modeli sztucznej inteligencji, tradycyjna funkcja wyszukiwarki straci na znaczeniu, a to oznacza zmierzch dominacji Google.

Google jak Kodak?

„Dzisiejszy dzień może oznaczać historyczny punkt zwrotny w nastawieniu do Alphabet” — tłumaczył na gorąco w programie CNCB Ben Reitzes z Melius Research środową reakcję inwestorów Google. Holger Zschaepitz, niemiecki dziennikarz ekonomiczny telewizji informacyjnej Welt napisał na X, że „Alphabet może być następnym Eastman Kodak”.

Także Ben Reitzes z Melius zadawał wcześniej pytanie, czy Google jest następnym Kodakiem? - Google traci kolejne pokolenie „wyszukujących użytkowników” na rzecz ChatGPT – napisał pod koniec marca w notatce do klientów. „Mówiąc metaforycznie, strona główna OpenAI jest prawdopodobnie 'cyfrowym aparatem fotograficznym' tego pokolenia” – dodał.

To porównanie nawiązuje do firmy założonej jeszcze w XIX wieku amerykańskiej firmy Kodak, będącej przez dziesięciolecia liderem rynku fotografii analogowej. Wraz z nastaniem ery cyfrowej spółka spóźniła się z wdrażaniem nowych rozwiązań, nie chcąc zaszkodzić sprzedaży tradycyjnych filmów fotograficznych, które generowały większość zysków firmy. Kodak nie docenił tempa, w jakim konsumenci zaadaptują fotografię cyfrową oraz siły nowych konkurentów, którzy szybko zdobyli rynek cyfrowy.

W 2012 Kodak nawet złożył wniosek o ochronę przed upadłością, Spółce udało się przejść restrukturyzację i obecnie koncentruje się na rozwoju i produkcji specjalistycznych chemikaliów, usług dla branży poligraficznej, ale też kontynuuje produkcję filmów światłoczułych, zarówno dla profesjonalnej kinematografii, jak i dla fotografów amatorów.

Wydaje się, że posiadanie przez Alphabet własnego modelu LLM jest kluczowym atutem, który odróżnia sytuację firmy od Kodaka. Analogia może być zasadna w kontekście potencjalnych trudności ze strategicznym dostosowaniem dominującego modelu biznesowego do gwałtownie zmieniającego się krajobrazu technologicznego, napędzanego przez AI oraz w obliczu silnej konkurencji i zmieniających się preferencji użytkowników. Ryzyko nie leży w braku technologii, ale w jej skutecznym wdrożeniu, tak aby jak najmniej stracić z udziałów w rynku, bo że trzeba będzie się nim mocniej podzielić z innymi, chyba jest nieuniknione. 

Michał Kubicki

Publikacja zawiera linki afiliacyjne.
Źródło:
Michał Kubicki
Michał Kubicki
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki Bankier.pl. Absolwent finansów i rachunkowości na UMCS w Lublinie. W czasie studiów zainteresował się giełdą i rynkami finansowymi, które to zainteresowania rozwinął na SGH w Warszawie na kierunku Bankowość Inwestycyjna. Na co dzień obserwuje notowania warszawskiej giełdy, by przekazać czytelnikom portalu najważniejsze informacje z parkietu oraz przybliżyć istotne wiadomości ze spółek. Telefon 728 927 242

Tematy
Szukasz szybkiej i bezpiecznej pożyczki?
Szukasz szybkiej i bezpiecznej pożyczki?

Komentarze (15)

dodaj komentarz
jjmm2u
Czyli AI zabije internet jaki znamy, później samo umrze z braku nowych i aktualnych informacji. Jeżeli cały ruch internetowy będzie przekierowany do chatbotow itp. twórcy stron internetowych stracą zysk z reklam i przestaną tworzyć nowe treści, już teraz kliknięcia spadają na łeb na szyję .Tak samo się stanie ze wszystkim innym Czyli AI zabije internet jaki znamy, później samo umrze z braku nowych i aktualnych informacji. Jeżeli cały ruch internetowy będzie przekierowany do chatbotow itp. twórcy stron internetowych stracą zysk z reklam i przestaną tworzyć nowe treści, już teraz kliknięcia spadają na łeb na szyję .Tak samo się stanie ze wszystkim innym cyfrowymi treściami, grafika, muzyka, filmy, nikt nie będzie tego tworzył dla zabawy lub tylko po to żeby nakarmić AI DAC zarobić BigTech i nic z tego nie mieć.
arturnow
A z której wyszukiwarki korzystają modele AI '^_^
helixo
Jednocześnie halucynacje Ai przybierają na sile i badacze twierdzą, że problem nie może być rozwiązany bez nowej gałęzi matematyki :)

https://www.nytimes.com/2025/05/05/technology/ai-hallucinations-chatgpt-google.html
https://techcrunch.com/2025/04/18/openais-new-reasoning-ai-models-hallucinate-more/
https://www.forbes.
Jednocześnie halucynacje Ai przybierają na sile i badacze twierdzą, że problem nie może być rozwiązany bez nowej gałęzi matematyki :)

https://www.nytimes.com/2025/05/05/technology/ai-hallucinations-chatgpt-google.html
https://techcrunch.com/2025/04/18/openais-new-reasoning-ai-models-hallucinate-more/
https://www.forbes.com/sites/conormurray/2025/05/06/why-ai-hallucinations-are-worse-than-ever/
jjmm2u
Powoli AI jest karmione własnymi treściami co powiela i amplifikuje błędy. Treści o wysokiej jakości jest coraz mniej i są zmuszeni uczyć modele na słabym trolowym materiale z social media.
men24a
Są ludzie którzy myślą że świat stoi w miejscu i można w stołki pierdziec.
Taki jeden tu ciągle pisze czemu tpsa nie kosztuje 40 zł czy 200 zł. Nie kosztuje tyle bo weszła mocna konkurencja.
Był Intel chciał inwestować miliardy i sam teraz walczy o przetrwanie. A my ciągle że gospodarka na węglu powinna sie opierać a wczoraj
Są ludzie którzy myślą że świat stoi w miejscu i można w stołki pierdziec.
Taki jeden tu ciągle pisze czemu tpsa nie kosztuje 40 zł czy 200 zł. Nie kosztuje tyle bo weszła mocna konkurencja.
Był Intel chciał inwestować miliardy i sam teraz walczy o przetrwanie. A my ciągle że gospodarka na węglu powinna sie opierać a wczoraj pisali najbardziej zafluzajace się gospodarki na świecie to Indie Brazylia i Polska. Chyba Polska podzieli los google czy Intela
bha
Cóż... Glob się zmienia w coraz mocniej zachłanną arenę na której walczy o jak największą władzę, Mamonę i Zyski wyhodowany niestety przez lata i dekady krótkowzroczności mas ludzkich szczególnie tych sterujących na Górach Kapitalizm rynkowy.I to raczej trwa walka coraz bardziej bez względu na wszystko.Niestety
jas2
Twoi ulubieńcy są tacy dobrzy w zadłużaniu i w deficycie.
Sumaryczny deficyt PiS za 8 lat rządów był niższy niż u PO w jeden rok.
jas2
Deficyt budżetowy 2016- 2025

2016 –– 46 mld Przejęcie władzy przez PiS
2017 –– 25 mld
2018 –– 10 mld
2019 –– 13 mld
2020 –– 85 mld COVID
2021 –– 26 mld
2022 –– 12 mld
2023 –– 85 mld Przejęcie władzy przez PO
2024 – 240 mld
2025 – 289 mld
zenonn odpowiada jas2
Dlaczego deficyt za PiS był (pozornie) niższy:
Kreatywna księgowość i przenoszenie wydatków poza budżet
PiS szeroko stosował tzw. "budżet równoległy", np. finansując wydatki przez:
Fundusz Przeciwdziałania COVID-19 (BGK)
Polski Fundusz Rozwoju (PFR)
Fundusz Solidarnościowy
Wydatki z tych źródeł nie były
Dlaczego deficyt za PiS był (pozornie) niższy:
Kreatywna księgowość i przenoszenie wydatków poza budżet
PiS szeroko stosował tzw. "budżet równoległy", np. finansując wydatki przez:
Fundusz Przeciwdziałania COVID-19 (BGK)
Polski Fundusz Rozwoju (PFR)
Fundusz Solidarnościowy
Wydatki z tych źródeł nie były ujmowane w budżecie państwa, więc nie podnosiły oficjalnego deficytu, mimo że zwiększały dług publiczny.
Opóźnianie płatności i przesuwanie wydatków
W niektórych latach (np. 2023) przesuwano wydatki na styczeń kolejnego roku, by sztucznie obniżyć deficyt w danym roku.
Dochody z inflacji ("podatek inflacyjny")
W latach 2021–2023 inflacja zwiększyła wpływy z VAT i akcyzy, co pozwoliło na większe dochody przy nominalnie podobnych stawkach podatkowych.
Dotacje z UE i sprzedaż aktywów
Część dochodów pochodziła ze środków unijnych (np. zaliczki KPO lub z polityki spójności), a także z dywidend ze spółek Skarbu Państwa.
Dlaczego obecnie deficyt jest wyższy:
Powrót wydatków do budżetu centralnego
Nowy rząd (2023–2025) w większym stopniu ujmuje wydatki w budżecie, zgodnie z zasadami przejrzystości (np. OECD, Eurostat). To powoduje, że oficjalny deficyt wygląda na wyższy, mimo że faktyczne obciążenie finansów publicznych może być podobne.
Spłata zobowiązań i skutki decyzji PiS
W nowym budżecie uwzględniono:
zwroty zaległych VAT (np. zaległości wobec firm),
skutki programów stałych (np. 800+, obniżka PIT),
spłatę zadłużeń z "funduszy pozabudżetowych".
Niższe wpływy z VAT (schłodzenie gospodarki)
Wzrost gospodarczy wyhamował, a spadek inflacji ograniczył dochody z VAT i akcyzy – które wcześniej sztucznie podnosiły dochody państwa.
Finansowanie inwestycji (np. KPO)
Część wydatków inwestycyjnych z KPO i budżetu UE wymaga tzw. prefinansowania – państwo najpierw wydaje własne środki, zanim otrzyma zwrot z UE.
Wzrost kosztów obsługi długu
Wyższe stopy procentowe zwiększyły koszty odsetkowe od długu – nawet przy podobnym poziomie zadłużenia.
Podsumowanie:
Niższy deficyt za PiS często był efektem kreatywnego księgowania i przenoszenia wydatków poza budżet, a nie realnego ograniczenia wydatków.
Wyższy deficyt obecnie wynika m.in. z ujawnienia wcześniej ukrywanych kosztów, pogorszenia koniunktury i bardziej przejrzystego budżetowania.

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki