Prezes NBP prof. Adam Glapiński na listopadowej konferencji uzasadnił ostatnią decyzję Rady Polityki Pieniężnej o utrzymaniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Przedstawił także kluczowe prognozy wynikające z listopadowej projekcji inflacyjnej oraz dokonał oceny sytuacji ekonomicznej w Polsce. Ponadto zdradził aktualną ilość posiadanego przez NBP złota w rezerwach walutowych.


Na mocy decyzji Rady Polityki Pieniężnej z 4 listopada 2026 r. stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego wynoszą:
- stopa referencyjna 3,75% w skali rocznej;
- stopa lombardowa 4,25% w skali rocznej;
- stopa depozytowa 3,25% w skali rocznej;
- stopa redyskontowa weksli 3,80% w skali rocznej;
- stopa dyskontowa weksli 3,85% w skali rocznej.
Decyzja o pozostawieniu stóp na niezmienionym poziomie nie zaskoczyła analityków, ale konferencja prof. Adama Glapińskiego była oczekiwana także z kilku innych powodów. Poza polityką monetarną ostatnie tygodnie to m.in. rekomendacja sejmowej komisji odpowiedzialności konstytucyjnej w sprawie wniosku o postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu.
Z drugiej strony pojawiła się kontrasygnata premiera pod wnioskami prezydenta o powołanie nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego, w tym prof. Marty Martę Kightley, czyli prawą rękę prof. Adama Glapińskiego, której kadencja skończyła się w marcu bieżącego roku. Rynek ciekawi także aktualny poziom rezerw złota NBP oraz najnowsza projekcja inflacyjna, z którą RPP miała okazję się już zapoznać.
Relacja z konferencji prezesa NBP:
Narodowy Bank Polski zgromadził już 700 ton złota. To historyczne osiągnięcie polskiego banku centralnego. Wspaniały, ambitny cel – przyjęty z mojej inicjatywy i jeszcze jakiś czas temu wydający się trudny do osiągnięcia – został zrealizowany - chwalił się na początku konferencji prezes NBP Adam Glapiński.
Tym samym Polska ugruntowała swoją pozycję w gronie dziesięciu państw o największych zasobach złota na świecie. Nie muszę mówić, co to oznacza w naszym położeniu geostrategicznym i przy posiadaniu własnej waluty. Złoto znakomicie stabilizuje nasz system finansowy, wzmacnia międzynarodowe postrzeganie polskiej gospodarki, podnosi wiarygodność państwa oraz potwierdza bezpieczeństwo i sens lokowania u nas kapitału - dodał.
Od początku mojej kadencji zasoby złota NBP wzrosły niemal siedmiokrotnie – dokładnie o 598 ton. Wartość naszego kruszcu według aktualnej wyceny to około 356 miliardów złotych, z czego tak zwany niezrealizowany zysk wynosi aż 140,5 miliarda złotych - podkreślił.
Glapiński tłumaczy ostatnią decyzję RPP
Przechodząc do zasadniczej części mojego wystąpienia: na wczorajszym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o utrzymaniu stóp procentowych NBP na niezmienionym poziomie. Przedstawię pokrótce uwarunkowania tej decyzji oraz przebieg – nie ukrywam, dosyć żywej – dyskusji.
Przede wszystkim, zgodnie z naszymi przewidywaniami, w październiku inflacja spadła. Według wstępnych danych wskaźnik CPI wyniósł 3,5%, co oznacza, że dynamika cen ponownie znalazła się w paśmie odchyleń od celu inflacyjnego NBP (+/- od 2,5%). To bardzo dobra wiadomość, tym bardziej że – nieco niespodziewanie, ale z czego bardzo się cieszę – obniżyła się prawdopodobnie także inflacja bazowa - wskazał prezes Glapiński.
Nie oznacza to jednak, że okres podwyższonej inflacji mamy już definitywnie za sobą. Nadal mierzymy się z wysokimi cenami surowców, napędzanymi głównie konfliktem na Bliskim Wschodzie, co podbija dynamikę cen na całym świecie. W październiku ceny ropy naftowej ponownie wzrosły, choć w ostatnich dniach uległy pewnej korekcie. Jednocześnie ceny gazu w Europie są aż 2,5-krotnie wyższe niż na początku roku - powiedział szef NBP.
To właśnie rosnące ceny energii odpowiadają za znaczną część tegorocznego wzrostu inflacji konsumenckiej. Warto dodać, że wahania wskaźnika CPI w Polsce w ostatnich miesiącach w dużej mierze wynikały z decyzji regulacyjnych na rynku paliw - zaznaczył prof. Glapiński.
Z punktu widzenia polityki pieniężnej kluczowe jest to, że obecna podwyższona inflacja to efekt zewnętrznych szoków podażowych, całkowicie niezależnych od NBP. Niezależnie od podejmowanych przez nas działań, nie mamy przecież wpływu na światowe ceny ropy naftowej. Jednocześnie na razie nie obserwujemy wyraźnego rozlewania się wyższych cen paliw na pozostałe sektory gospodarki – co jako bank centralny zawsze wnikliwie analizujemy i czego musimy się obawiać, gdyż przy długotrwale utrzymujących się wysokich cenach surowców takie zjawisko w średnim okresie wcześniej czy później następuje - dodał.
Glapiński: Przedsiębiorstwa mają ograniczoną możliwość przerzucania wyższych kosztów na ceny
Jak dotąd przedsiębiorstwa mają ograniczoną możliwość przerzucania wyższych kosztów na ceny finalne – osłabiony popyt oraz silna konkurencja rynkowa skutecznie im to uniemożliwiają. Umiarkowana pozostaje również dynamika płac, co z punktu widzenia polityki monetarnej ma kluczowe znaczenie. Wzrost wynagrodzeń w całej gospodarce wyraźnie wyhamował w porównaniu do ubiegłych lat. Pamiętajmy, że wcześniej notowaliśmy wzrosty dwucyfrowe, tymczasem w drugim kwartale wynagrodzenia w całej gospodarce wzrosły o 5,5% - ocenił Adam Glapiński.
Wolniej niż w ubiegłych latach rosną także płace w sektorze przedsiębiorstw, gdzie ich dynamika w ostatnich miesiącach utrzymywała się poniżej 6%. Ponadto z badań ankietowych wynika, że w firmach nie narasta presja płacowa. Dla banku centralnego, odpowiedzialnego za stabilizację procesów inflacyjnych, to bardzo dobra wiadomość – choć dla osób pobierających wynagrodzenia zapewne nieco mniej optymistyczna - powiedział prezes banku centralnego.
Co dalej z polskim PKB?
Oczekujemy dalszego spowolnienia wzrostu produktu krajowego brutto, m.in. na skutek mniejszego wykorzystania funduszy unijnych. Proszę zwrócić uwagę, że w bieżącym roku znajdujemy się w szczycie działania bardzo silnych impulsów inwestycyjnych w postaci środków z KPO oraz Funduszu Spójności. Oba te czynniki mocno stymulują inwestycje, co wyraźnie widać we wszystkich statystykach - przekazał prezes NBP.
Koniunktura w gospodarce już jednak słabnie, a w przyszłym roku – pod koniec tego okresu – tego wsparcia już zabraknie. Nie wiemy także, jak będzie kształtować się koniunktura za granicą w kolejnych latach, co ma kluczowe znaczenie dla naszego wzrostu. W ostatnim czasie sytuacja w strefie euro, w tym w Niemczech – u naszego głównego partnera handlowego – choć minimalnie się poprawiła, nadal nie budzi zachwytu i pozostaje bardzo słaba - ocenił Adam Glapiński.
Glapiński punktuje słabość unijnej gospodarki
Wszystkie dostępne prognozy średnio- i długoterminowe opracowywane na świecie wskazują, że wzrost gospodarczy w strefie euro pozostanie trwale niższy niż w Stanach Zjednoczonych — nie mówiąc już o Chinach. Chiny zmagają się oczywiście z własnymi wyzwaniami, jednak tamtejszy długookresowy trend wzrostowy jest o wiele szybszy niż w Europie - powiedział prezes Narodowego Banku Polskiego.
Jest to sytuacja niekorzystna również dla Polski, choć na tle Europy wciąż pozostajemy wyróżniającym się, dynamicznym ośrodkiem rozwoju. Słabe wyniki gospodarek europejskich stanowią efekt nawarstwienia się licznych problemów strukturalnych. Wyraźną i dramatyczną barierą rozwojową jest, chociażby unijna polityka klimatyczna, która wywołała wzrost cen energii i drastycznie ogranicza konkurencyjność europejskich przedsiębiorstw. Jest ona szczególnie bolesna dla Polski, gdyż dotknęła nas na etapie rozwoju, w którym znaczna część naszej energetyki była oparta na węglu - dodał Glapiński.
To potężne uderzenie w nasze możliwości rozwojowe. Wytwarzamy energię elektryczną średnio o 40% drożej niż w całej Unii Europejskiej, dwukrotnie drożej niż w Stanach Zjednoczonych i aż trzykrotnie drożej niż w Chinach - przekazał szef NBP.
W takich warunkach polskim przedsiębiorcom niezwykle trudno konkurować na rynkach międzynarodowych. Do tego dochodzi niski poziom inwestycji w nowe technologie w Europie i w Polsce – ze szczególnym uwzględnieniem sztucznej inteligencji, której rewolucja opiera się przecież na dostępie do taniej energii - ocenił Glapiński.
W przyrodzie, w życiu narodu i cywilizacji nie ma nic za darmo. Dobrobyt bierze się wyłącznie z pracy – trzeba ją dobrze zorganizować, a następnie konsekwentnie wykonywać. Musi to być praca sensowna i wydajna, a nie taka jak w czasach komunizmu, gdzie mimo ciężkiego trudu efekty były znikome - zaznaczył prezes NBP.
RPP boi się powrotu wyższej inflacji
Wracając do uwarunkowań krajowych: Rada Polityki Pieniężnej zdecydowanie dostrzega ryzyko, że w kolejnych miesiącach dynamika cen może ponownie wzrosnąć. Nie dokonaliśmy zmiany stóp procentowych, ale to ryzyko wyraźnie widzimy. Wynika ono głównie z wysokich cen surowców energetycznych – miejmy nadzieję, że już nie wzrosną - stwierdził prezes Glapiński.
Wielką niewiadomą pozostaje kwestia wygaśnięcia z początkiem nowego roku działań ograniczających ceny paliw. Nie wiemy, czy rządowe regulacje cenowe zostaną utrzymane. Pamiętają Państwo, że w naszych wcześniejszych projekcjach zawsze przedstawialiśmy to na wykresach w dwóch wariantach: z utrzymanymi tarczami cenowymi inflacja kształtuje się niżej, a bez nich – odpowiednio wyżej - dodał.
Przy ogólnym, kompletnie niezrozumiałym dla każdego rozsądnego człowieka negatywnym nastawieniu do Narodowego Banku Polskiego pojawiały się kpiny, że sam bank centralny nie wie, jaka będzie inflacja. Owszem – nie wiemy, bo nie znamy ostatecznych rozstrzygnięć rządowych. Zapewne sam rząd zdecyduje w ostatniej chwili, czy ma na to przestrzeń budżetową. Tak po prostu wygląda realne życie i polityka gospodarcza - mówił szef banku centralnego.
Glapiński: Władze przyglądają się sytuacji na rynku
W naszych projekcjach opieramy się na aktualnym stanie prawnym, co oznacza założenie, że tarcze osłonowe wygasną z końcem roku. Jeśli te mechanizmy osłonowe wygasną i nie powstaną nowe, to wskaźniki inflacyjne odpowiednio na to zareagują. Nie mamy jednak co do tego żadnej pewności — szczególnie że w tym roku rozwiązania te były już kilkakrotnie modyfikowane, wprowadzane i wycofywane, o ile pamiętam aż trzykrotnie - przekazał prezes NBP.
Nie jest to zapewne żadna tajemnica rządowa: władze przyglądają się sytuacji na rynku, badają kształtowanie się cen surowców oraz własne możliwości budżetowe i na tej podstawie podejmują decyzje. My tego dzisiaj nie wiemy, ale ostateczne rozstrzygnięcia będą miały znaczący wpływ na ścieżkę inflacji. Dotyczy to przecież bezpośrednio rachunków za prąd i gaz, zarówno dla gospodarstw domowych, jak i dla przedsiębiorstw - dodał.
Oczywiście możliwe są także czynniki zewnętrzne, np. że światowe ceny paliw znacząco spadną i ustabilizują się na niższym poziomie. Pamiętajmy jednak, że przy cenach surowców energetycznych kluczowe są nie tylko same koszty wydobycia. W wyniku konfliktu doszło do zniszczenia rurociągów przesyłowych, magazynów oraz rafinerii przerabiających ropę naftową. Szlaki dostaw wydłużyły się i uległy przemodelowaniu, a stawki ubezpieczeń transportu morskiego drastycznie wzrosły. Sytuacja ta pod wieloma względami przypomina szoki cenowe, z którymi mierzyliśmy się po agresji Rosji na Ukrainę - mówił prezes Glapiński.
Podsumowując: w październiku inflacja spadła, powracając do poziomu zgodnego z celem NBP — to bardzo dobra wiadomość. Jednocześnie prawdopodobnie obniżyła się także inflacja bazowa - przekazał Glapiński.
Glapiński: Im szybszy wzrost, tym jednak silniejsza tendencja do wzrostu cen
Dodatkowo dynamika płac nie przyspiesza, a tempo wzrostu gospodarczego spowalnia, co z punktu widzenia procesów cenowych jest czynnikiem sprzyjającym deinflacji. Oczywiście samo spowolnienie koniunktury nie jest powodem do radości. Jako Obywatele i Polacy chcemy, aby nasza gospodarka rozwijała się jak najszybciej. To nasz główny atut, z którego jesteśmy dumni i o którym wiedzą ekonomiści oraz ministrowie finansów na całym świecie. Polska należy do grona najszybciej rozwijających się państw — w tempie wzrostu PKB per capita sukcesywnie nadrabiamy dystans do Europy Zachodniej, zrównując się z Hiszpanią i zbliżając do kolejnych gospodarek. Im szybszy wzrost, tym jednak silniejsza tendencja do wzrostu cen; gdy dynamika słabnie, presja cenowa ulega wyciszeniu - ocenił.
Z drugiej strony wyzwaniem pozostaje przedłużający się szok surowcowy. Konflikt na Bliskim Wschodzie trwa, co sprawia, że w przypadku jego dalszej eskalacji wskaźnik CPI w kolejnych miesiącach może ponownie wzrosnąć. Im dłużej utrzymują się wysokie ceny surowców energetycznych, tym większe jest ryzyko wystąpienia efektów drugiej rundy – wzrost kosztów energii zaczyna przenikać do cen innych towarów i usług, rozprzestrzeniając presję inflacyjną na całą gospodarkę - mówił prezes NBP.
Rada Polityki Pieniężnej wyraźnie dostrzega te zagrożenia. Na posiedzeniu szczegółowo przeanalizowaliśmy raporty przygotowane przez analityków NBP, korzystających z najlepszych światowych źródeł danych. Gdyby opisane ryzyka zaczęły się materializować, Rada jest w pełni gotowa do zdecydowanej reakcji i nie będzie zwlekać, ponieważ naszym priorytetem pozostaje stabilność cen w horyzoncie średniookresowym - przekazał prof. Glapiński.
Na tym posiedzeniu, po intensywnej dyskusji, Rada zdecydowała o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie – co było zresztą zgodne z przewidywaniami większości analityków rynkowych i ośrodków badawczych - dodał.
W RPP jest stado zmieszane
Jak Państwo zwyczajowo pytają, czy w Radzie dominują jastrzębie, czy gołębie, to ja bym powiedział, że jest stado zmieszane. Leci zmieszane takie stado, o tyle dobrze, że jastrzębie i gołębie pokojowo ze sobą jakoś współżyją. Ja sam długo o tym też myślałem i takie też mam stanowisko, jak przed chwilą przedstawiłem - powiedział na konferencji prezes Glapiński.
Tradycyjnie padły także pytania z sali: Jakie jest ryzyko podwyżki stóp procentowych i czy zmieniło się ono w stosunku do poprzedniego miesiąca? Czy NBP nie obawia się, że im późniejsza będzie reakcja Rady, tym silniejszy krok trzeba będzie wykonać – np. podwyżkę o 50 punktów bazowych zamiast o 25?
Prof. Adam Glapiński odpowiedział następująco: „Bardzo dawno temu bank centralny deklarował oficjalnie tzw. nastawienie w polityce pieniężnej – to było jeszcze zanim zasiadłem w Radzie Polityki Pieniężnej. Dziś formalnie takiego wskaźnika nie publikujemy, ale nastawienie RPP niewątpliwie ulega zmianie. Jeszcze niedawno rozmawialiśmy w tej sali o potencjalnych obniżkach stóp procentowych, natomiast obecnie nasze podejście stało się zdecydowanie bardziej jastrzębie".
Nastawienie oczywiście się zmieniło w stosunku do zeszłego miesiąca, kiedy bezdyskusyjnie stopy należało utrzymać na stałym poziomie. Jesteśmy w takiej sytuacji, że można o tym dyskutować, ale decyzja Rady jest, żeby stóp nie zmienić. Natomiast jest ten duży znak zapytania nad styczniem, to na pewno. Nad nowym rokiem jest duży znak zapytania. Zobaczymy, jak się to wszystko ułoży - dodał.
Co do tego, że im później, to bo my nigdy nie dokonamy tej decyzji za późno. Zakładamy, że tak jak zawsze, jak do tej pory, przez ostatnie 10 lat, dokonamy właśnie we właściwym momencie, który jest trudno uchwycić, ale robimy wszystko, żeby uchwycić go we właściwym momencie - podkreślił prezes NBP Adam Glapiński.
Kiedy już jest, z naszych projekcji, które wybiegają (proszę pamiętać, 2 lata do przodu), kiedy z naszych projekcji wynika, że to już wisi w powietrzu i nastąpi, to my wtedy podejmujemy tę decyzję, która też działa z pewnym opóźnieniem. Planowiści i finansiści się spierają, ale z jakimś opóźnieniem, nie od razu przecież. Więc dokonamy tego w tym momencie - dodał.
MKu/JM































































