Trzykrotny wzrost mocy w energetyce wiatrowej i szybszy jej rozwój w stosunku do propozycji rządu, przełoży się na spadek hurtowych cen energii elektrycznej do poziomu 160-320 zł za MWh po 2035 r. - szacuje w analizie firma doradcza Baker Tilly TPA.


Zgodnie z zaprezentowanymi w poniedziałek wyliczeniami Baker Tilly TPA, przyspieszenie w stosunku do scenariuszy, jakie rozważa rząd w projekcie Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK), rozwoju lądowej energetyki wiatrowej, przekłada się na osiągnięcie pożądanego efektu cenowego przy niższych nakładach inwestycyjnych.
Analiza przyjmuje osiągnięcie do 2040 r. ponad 31 GW mocy wiatrowych na lądzie (onshore), w stosunku do 11 GW obecnie, prawie 18 GW mocy farm morskich (offhore) przy niższych niż zakłada rząd mocach jądrowych. Zgodnie z użytym modelem przełoży się to na poziom cen hurtowych po 2035 r. w przedziale 160-320 zł za MWh.
Rządowe plany a rynkowe realia
Projekt KPEiK ma dwa scenariusze, mniej ambitny WEM zakłada 20 GW w onshore i 12 GW w offshore w 2040 r., i ceny w przedziale 430-730 zł za MWh, natomiast bardziej ambitny WAM to 30 GW w onshore i 16 GW w offshore, oraz ceny w przedziale 220-320 zł za MWh. Oba scenariusze mają jeszcze bardziej ambitne warianty, które dają w efekcie jeszcze niższe ceny. Rząd ma zdecydować, którą wersję KPEiK wyśle Komisji Europejskiej do końca marca. Obecne ceny na polskim rynku spot są na poziomie 450-650 zł za MWh.
Najdroższy scenariusz to brak odważnych decyzji - podkreślił Krzysztof Horodko z Baker Tilly TPA.
Według szacunków firmy, obecnie udział kosztów energii elektrycznej w PKB to 4,4 proc., w scenariuszach proponowanych w KPEiK to 5,3-5,7 proc., a w przedstawionym scenariuszu – 4,5 proc.
Jak mówił podczas prezentacji analizy prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej Janusz Gajowiecki, rząd w scenariuszu WEM KPEiK nie wykorzystuje w pełni potencjału polskiego onshore. PSEW przekonuje, że więcej energetyki wiatrowej na lądzie to w 2040 r. roczna oszczędność 136 mld zł na imporcie paliw kopalnych i prawie 550 mld zł wartości dodanej do polskiego PKB, przy lokalnym wkładzie sięgającym 60 proc.
- Analiza wskazuje, że wraz z rozwojem elastyczności i magazynowania energii ceny hurtowe będą spadać szybciej, niż inne składniki rachunków będą rosnąć - zaznaczył Gajowiecki.
Według eksperta rynku energii Grzegorza Żarskiego, celem analizy było znalezienie takiej struktury systemu elektroenergetycznego, która w horyzoncie 2040 r. minimalizuje koszty dla gospodarki. Jak wskazał Żarski, wyliczenia prowadzą do wniosków, że im większy udział OZE w produkcji energii tym słabsza korelacja jej cen z kosztami emisji CO2, i tym rzadziej w modelu cen krańcowych cenę energii ustalają źródła gazowe i węglowe. - Nawet doliczając koszty sieciowe, proponowany scenariusz jest tańszy od tych z KPEiK - podkreślił Żarski.
Bariery inwestycyjne i zapowiedź zmian
Z kolei Joanna Bolesta z Iberdrola Renewables wyraziła wątpliwość, czy przy obecnych regulacjach do 2030 r. uda się osiągnąć poziom mocy w onshore zakładany nawet w mniej ambitnym scenariuszu KPEiK. Ze względu na różne bariery tempo przyrostu to 0,5 GW rocznie - wskazała. Z kolei szef PSEW ocenił, że administracja nie traktuje energetyki wiatrowej priorytetowo i to nie minimalna odległość wiatraków od zabudować czy przyłączenia farm do sieci, ale brak planów zagospodarowania przestrzennego czy decyzje RDOŚ są głównymi barierami.
Wiceministra klimatu Urszula Zielińska przypomniała z kolei, że rząd już pracuje nad projektem zmiany ustawowej, która powinna przełożyć się na skrócenie procesu inwestycyjnego dla farm wiatrowych o 2 lata, natomiast w przygotowaniu jest kolejny projekt, który poprzez wdrożenie dyrektywy RED III skróci cały proces do 2 lat. (PAP)
wkr/ mrr/



























































