Prezydent Egiptu Abd el-Fatah es-Sisi zlecił ministerstwu lotnictwa cywilnego, wojskowemu centrum ratownictwa, marynarce wojennej i siłom powietrznym podjęcie wszelkich niezbędnych środków w celu znalezienia szczątków zaginionego w czwartek samolotu EgyptAir.
[Aktualizacja - godz. 13:00] Egipska marynarka wojenna poinformowała w piątek, że znalazła dryfujące na Morzu Śródziemnym, około 290 km na północ od Aleksandrii, rzeczy osobiste pasażerów i szczątki zaginionego airbusa linii EgyptAir. Trwają poszukiwania czarnych skrzynek.
Prawie 36 godzin od tragedii wojskowe "samoloty i okręty" zlokalizowały "osobiste przedmioty pasażerów" i szczątki maszyny wykonującej lot MS804 - przekazały siły zbrojne Egiptu. "Trwają poszukiwania i wyławiamy z wody wszystko, co możemy znaleźć" - zapewniono.
Airbus A320 z 66 osobami na pokładzie zniknął z radarów w nocy ze środy na czwartek.
W związku z tym, że załoga nie nadała sygnału SOS przed gwałtownym obniżeniem wysokości przez samolot władze Egiptu i eksperci biorą pod uwagę hipotezę o zamachu terrorystycznym jako przyczynie katastrofy. Władze mają nadzieję, że dzięki pierwszym szczątkom uda się wyjaśnić, dlaczego Airbus A320 zniknął z radarów, mimo że załoga nie zgłaszała żadnych problemów, a w czasie lotu panowały dobre warunki atmosferyczne.
Wśród 66 osób na pokładzie było 56 pasażerów. W tej liczbie było m.in. 30 Egipcjan i 15 Francuzów; samolotem podróżowało troje dzieci.
Żadna z ekstremistycznych organizacji działających na Bliskim Wschodzie nie informowała do tej pory, że stoi za zniknięciem egipskiego samolotu. W październiku ubiegłego roku Państwo Islamskie niemal natychmiast przyznało, że stoi za zamachem na samolot z rosyjskimi turystami nad półwyspem Synaj; zginęły wówczas 224 osoby.
Prezydent Egiptu Abd el-Fatah es-Sisi przekazał w piątek kondolencje rodzinom ofiar katastrofy samolotu linii EgyptAir, którego szczątki odnalazła tego dnia egipska flota. Samolot z 66 osobami na pokładzie zniknął z radarów w nocy ze środy na czwartek.
"Prezydent z najgłębszym smutkiem i żalem opłakuje ofiary lotu EgyptAir, które poniosły śmierć, gdy samolot runął do Morza Śródziemnego w drodze powrotnej do Kairu z Paryża" - głosi oświadczenie kancelarii Sisiego.
Jak głosi komunikat urzędu prezydenta, Sisi zarządził również, by utworzony przez ministerstwo lotnictwa cywilnego komitet śledczy wszczął natychmiast dochodzenie w sprawie przyczyn zaginięcia samolotu.
Odbywający regularny rejs z Paryża do Kairu Airbus A320 towarzystwa Egypt Air znikł z ekranów radarowych w czwartek nad ranem nad Morzem Śródziemnym krótko po wejściu w strefę podległą egipskiej kontroli lotów. Na pokładzie samolotu było łącznie 66 osób. Na pokładzie airbusa znajdowało się 66 osób: 56 pasażerów, w tym troje dzieci, a także siedmiu członków załogi i trzej przedstawiciele przewoźnika odpowiedzialni za bezpieczeństwo.
Według francuskich mediów przyczyną katastrofy EgyptAir był zamach
We wszystkich francuskich mediach dominują rozważania o przyczynie wczorajszej katastrofy Airbusa A 320 egipskich linii lotniczych. Komentatorzy są zdania, że najbardziej prawdopodobna jest hipoteza o zamachu terrorystycznym, przedstawiona przez władze w Kairze.
Lecący z Paryża do Kairu samolot zniknął z radarów egipskich kontrolerów w momencie gdy opuścił grecką strefę powietrzną - pisze dziennik Le Figaro, który skłania się ku wersji, że przyczyną był wybuch bomby. Gazeta przypomina, że do tragedii doszło w pół roku po zamachach w Paryżu i w St. Denis oraz w siedem miesięcy katastrofie samolotu do Petersburga na Półwyspie Synaj. Zginęły wtedy dwieście dwadzieścia cztery osoby. Dla Le Figaro te sytuacje są powiązane jednym wątkiem - terrorystycznym.
Część komentatorów francuskich mediów nie jest tak jednoznaczna w ocenie przyczyny tragedii. Zastanawiają dwa ostre wiraże jakie zrobił samolot zanim się rozbił. Według ekspertów mogło dojść do awarii silników i załoga starała się do końca ratować sytuację. Le Monde podkreśla, że trwają poszukiwania wraku i czarnych skrzynek.
Szef MSZ Francji: Brak wskazówek co do przyczyn katastrofy airbusa
Nie ma "absolutnie żadnych oznak" wskazujących na przyczyny katastrofy zaginionego w nocy ze środy na czwartek airbusa linii lotniczych EgyptAir - oświadczył w piątek francuski minister spraw zagranicznych Jean-Marc Ayrault.
"Sprawdzane są wszystkie hipotezy, ale żadna nie jest priorytetowa, ponieważ nie ma absolutnie żadnych oznak wskazujących na przyczyny" katastrofy - powiedział szef francuskiej dyplomacji w telewizji France 2.
Ayrault dodał, że na sobotę zaplanowano spotkanie rodzin pasażerów samolotu z przedstawicielami władz, aby w sposób "całkowicie transparentny podać maksymalną ilość informacji" na temat zdarzenia.
W piątek rano trzej pracujący dla rządu francuskiego śledczy oraz ekspert techniczny koncernu Airbus przylecieli do Kairu, by pomóc w śledztwie komisji, którą kieruje Egipt. Przedstawiciele Francji wchodzą w skład komisji śledczej, gdyż w tym kraju wyprodukowano airbusa, który uległ katastrofie; ponadto z Francji pochodzi druga pod względem liczebności, po Egipcie, grupa pasażerów samolotu.
EgyptAir: znalezione obiekty nie pochodzą z zaginionego samolotu
Plastikowe obiekty znalezione w rejonie Morza Śródziemnego, gdzie mogła rozbić się maszyna linii EgyptAir, nie pochodzą z zaginionego samolotu Airbus A320 - poinformował w czwartek w rozmowie z CNN wiceprezes egipskich linii lotniczych EgyptAir Ahmed Adel.
Wcześniej tego samego dnia egipski przewoźnik napisał na Twitterze, że plastikowe obiekty znalezione w pobliżu greckiej wyspy Karpathos pochodzą z airbusa, który zniknął z radarów z 66 osobami na pokładzie podczas lotu z Paryża do Kairu.
Obiekty te oraz kamizelki ratunkowe znalazły w czwartek greckie ekipy poszukiwawcze.
"Przyznajemy, że znalezione szczątki nie pochodzą z airbusa; to, co zidentyfikowaliśmy, nie jest częścią naszego samolotu. Zatem poszukiwania oraz akcja ratunkowa wciąż trwają" - powiedział Adel w rozmowie z CNN.
USA: zdjęcie satelitarne nie wskazują na wybuch
A320 lecącego z Paryża do Kairu doszło do eksplozji - poinformowała w czwartek agencja Reutera, powołując się na amerykańskie źródła.
Osoby wypowiadające się dla Reutera, które chciały zachować anonimowość, zaleciły ponadto, aby z rozwagą podchodzić do doniesień medialnych, jakoby Stany Zjednoczone uważały, iż do katastrofy doprowadził wybuch na pokładzie maszyny. Dodały też, iż USA nie wykluczają żadnej możliwej przyczyny tego tragicznego wydarzenia, w tym awarii technicznej, aktu terroru czy zamierzonego działania ze strony pilota lub załogi.
Wcześniej także Departament Obrony USA zaznaczył, że do tej pory nic nie wskazuje na to, aby na pokładzie samolotu linii EgyptAir doszło do eksplozji.
Innego zdania jest minister lotnictwa cywilnego Egiptu, który oświadczył, że bardziej prawdopodobną przyczyną zaginięcia lecącego z Paryża do Kairu samolotu jest atak terrorystyczny, niż awaria techniczna.
Linie lotnicze EgyptAir złożyły kondolencje rodzinom pasażerów
Przewoźnik EgyptAir złożył w czwartek kondolencje rodzinom pasażerów airbusa A320 lecącego z Paryża do Kairu, który tego samego dnia nad ranem zniknął z radarów - poinformowała agencja Reutera.
"EgyptAir chciałby złożyć kondolencje rodzinom ofiar i wyraża głęboki żal z powodu tego tragicznego wypadku. Firma zapewnia, że dołoży wszelkich starań, aby zapanować nad zaistniałą sytuacją i przeprowadzi szczegółowe śledztwo" - poinformowała na Twitterze państwowa egipska linia lotnicza.
PAP/mmi/IAR




























































