60 w styczniu i 39 skarg w sprawie GetBack w lutym tego roku zgłosili obligatariusze do Rzecznika Finansowego. W całym minionym roku takich spraw wpłynęło blisko pół tysiąca. Większość z nich nadal nie doczekała się finału. Doczekać się kary może za to niebawem jedna z firm oferujących w przeszłości feralne produkty.


Zgłaszający zastrzeżenia do Rzecznika Finansowego to – z racji ustawowych wymagań – przede wszystkim osoby, które nabyły obligacje GetBack od podmiotów rynku finansowego. W praktyce – głównie w banku lub biurze maklerskim, a nie bezpośrednio od firmy windykacyjnej GetBack.
Misseling nie do zapomnienia
Listopad i grudzień ubiegłego roku przyniosły rekordowo dużą liczbę zgłoszeń od obligatariuszy – odpowiednio 85 i 81. W całym minionym roku Biuro Rzecznika odebrało blisko 800 zgłoszeń od zaniepokojonych obligatariuszy GetBacku. Niemal pół tysiąca z tego (455) stanowiły pisemne wnioski o zajęcie się sprawą spółki, pozostałe wątpliwości czy zastrzeżenia pochodziły z rozmów telefonicznych kierowanych do ekspertów Biura Rzecznika Finansowego.
Początek nowego roku to na pierwszy rzut oka znacznie mniejsza skala formalnych zastrzeżeń. W styczniu br. do Biura Rzecznika Finansowego wpłynęło 60, a w lutym 39 wniosków o postępowanie interwencyjne – wynika z danych przekazanych redakcji Bankier.pl przez Biuro Rzecznika Finansowego. Przedstawiciele instytucji, m.in. odnosząc się do niespodziewanego końca ubiegłego roku, przestrzegają przez ferowaniem zbyt szybkich wyroków na temat „wygasania” tematu GetBacku.
Blisko w ciągu roku – od kwietnia do lutego włącznie – liczba wniosków o interwencję Rzecznika Finansowego w sprawie GetBacku sięgnęła ponad pół tysiąca.
Dominująca liczba zgłoszeń do Rzecznika Finansowego to skargi na misseling. Posiadacze obligacji twierdzą, że byli namawiani do zakupu papierów, a przy tym zapewniani, że przekazywane na taką inwestycję środki są bezpieczne, a zyski – pewne.
Sprawy bez finału
Najwięcej zastrzeżeń posiadacze obligacji GetBacku kierowali wobec trzech instytucji: Idea Banku (375), Getin Banku (21) i Noble Securities (13). Jak informuje Biuro Rzecznika Finansowego, większość tych spraw jest nadal w toku. Jednym z powodów jest niedostarczanie na czas wymaganych przez RF informacji. W licznych przypadkach do banków i biur maklerskich trafiają kolejne formalne wnioski o uzupełnienie.
Dla jednej z instytucji (rzecznik nie wskazuje nazwy) opieszałość we współpracy może zakończyć się bolesną karą finansową. Firma musiałaby zapłacić nawet 100 tys. zł z tytułu podejrzenia naruszenia obowiązków wynikających z art. 31 ustawy o Rzeczniku Finansowym („Podmiot rynku finansowego, który otrzymał wniosek rzecznika w sprawach objętych zakresem jego działalności, jest obowiązany niezwłocznie, nie później niż w terminie 30 dni od dnia otrzymania wniosku, poinformować rzecznika o podjętych działaniach lub zajętym stanowisku oraz przekazać żądane dokumenty”). Jak policzyli przedstawiciele Biura Rzecznika, w aż 192 sytuacjach wskazany podmiot nie przekazał na czas żadnych dokumentów czy informacji wyjaśniających.
Zamknięty z kolei jest przypadek zgłoszenia wobec Alior Bank, który po interwencji rzecznika zmienił stanowisko wobec obligatariusza.



























































