Na zimnej Północy nasze firmy spotykają się z coraz gorętszym przyjęciem. Biznes eksportuje więcej, a metka „made in Poland” kojarzy się coraz lepiej.


Było już Go Africa, Go China, Go Iran, a nawet Go Arctica. Rząd wspiera firmy na wielu rynkach. W Skandynawii nie musi. Przedsiębiorcy znad Wisły od dawna mają ten kierunek na celowniku i z roku na rok sprzedają tam coraz więcej towarów i usług.
— Kraje skandynawskie są istotnym partnerem handlowym dla Polski. Jednak znaczenie tego kierunku nieco umyka statystykom [dane o obrotach towarowych rozbijane są na trzy grupy państw: strefę euro, Unię Europejską i pozostałe kraje rozwinięte — red.] — mówi Piotr Soroczyński, główny ekonomista Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE). Tylko w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku sprzedaliśmy do Szwecji, Danii, Norwegii, Finlandii i Islandii towary warte blisko 6,5 mld EUR, co stanowiło aż 6,4 proc. naszej sprzedaży za granicę. Szczególnie dobrze idą nam interesy ze Szwecją, która utrzymuje 8. lokatę w top 10 naszych rynków eksportowych.
Czytaj więcej w "Pulsie Biznesu"


























































