Wtargnięcie rosyjskich myśliwców w estońską przestrzeń powietrzną stwarza wrażenie, że Rosja albo chce eskalować konflikt i wciągnąć w niego kolejne kraje, albo nie ma pełnej kontroli nad samolotami i dronami - oświadczył ambasador USA przy ONZ Michael Waltz podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa. Z kolei szef polskiego MSZ Radosław Sikorski ostrzegł Rosję i wprost zagroził zestrzeleniami.


- To wydarzenie, będące następstwem wtargnięcia rosyjskich dronów do polskiej przestrzeni powietrznej, stwarza wrażenie, że Rosja albo chce eskalować konflikt i wciągnąć w niego kolejne kraje, albo nie ma pełnej kontroli nad tymi, którzy obsługują jej myśliwce i drony - powiedział nowy przedstawiciel Stanów Zjednoczonych w swoim pierwszym wystąpieniu w ONZ.
- Każdy z tych scenariuszy jest bardzo niepokojący, biorąc pod uwagę, że Rosja jest mocarstwem nuklearnym o globalnym zasięgu. Ponownie wzywam Rosję, jako stałego członka tej Rady, do utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa, do poszanowania suwerenności swoich sąsiadów i zaprzestania naruszania ich przestrzeni powietrznej - dodał.
Waltz zapowiedział, że USA będą broniły terytorium NATO oraz wezwał Moskwę do zakończenia wojny w Ukrainie.(PAP)
Sikorski: Zostaliście ostrzeżeni
Jeśli kolejna rakieta lub statek powietrzny zostanie zestrzelony, nie przychodźcie tu ze skargami, zostaliście ostrzeżeni - powiedział do Rosji wicepremier Radosław Sikorski w poniedziałek na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ na temat wtargnięcia rosyjskich myśliwców w przestrzeń powietrzną Estonii.
- Mam tylko jedną prośbę do rządu rosyjskiego: jeśli kolejny pocisk lub samolot wleci w naszą przestrzeń powietrzną bez pozwolenia, celowo lub przez pomyłkę, i zostanie zestrzelony, a wrak spadnie na terytorium NATO, proszę, nie przychodźcie tu się skarżyć. Zostaliście ostrzeżeni - powiedział szef polskiej dyplomacji.
Mam tylko jedną prośbę do rosyjskiego rządu: jeśli kolejny pocisk lub samolot znajdą się bez pozwolenia w naszej przestrzeni powietrznej, celowo lub przez przypadek, a jego wrak spadnie na terytorium NATO, proszę, nie przychodźcie tu później narzekać. Ostrzegaliśmy.
— Radosław Sikorski 🇵🇱🇪🇺 (@sikorskiradek) September 22, 2025
Nowy Jork,… pic.twitter.com/MRV6ed6xRd
Sikorski stwierdził, że Rosja nie jest zdolna do życia w pokoju z sąsiadami. Wspominając to, jak Moskwa przyczyniała się do kolejnych konfliktów, w tym II wojny światowej, zwrócił się do Kremla: - Proszę, nie rozpoczynajcie kolejnej.
Wicepremier zaznaczył, że jeśli Rosja dokonała naruszeń przestrzeni powietrznej przez przypadek, powinna była przyznać się i przeprosić.
- W przeszłości w takich okolicznościach puszczaliśmy to płazem, ale teraz nie usłyszeliśmy żadnych przeprosin. Tylko kłamstwa w połączeniu z nasileniem ataków na Ukrainę - powiedział.
- My nie będziemy dawać twardej deklaracji, co zrobimy, a czego nie zrobimy, ale tutaj padło ostrzeżenie, że jeśli to będzie nad terytorium natowskim i jeśli wrak spadnie na terytorium natowskie, to w świetle prawa międzynarodowego działaliśmy w obronie własnej i Rosja nie będzie miała prawa mieć pretensji - zaznaczył.
Odpowiadając na pytanie PAP o ocenę postawy USA wobec rosyjskich wtargnięć, Sikorski podkreślił, że liczy, iż prezydent Karol Nawrocki przekona Donalda Trumpa do nałożenia dodatkowych sankcji na Rosję.
- W polskich sprawach każdy na swoim szczeblu musi zabiegać o realizację polskiej polityki zagranicznej, która jest formułowana przez Radę Ministrów. I pan prezydent ma osobiste stosunki z prezydentem Trumpem. Więc rzeczywiście liczę na to, że czy to w formule kolacji, czy dwustronnie, pan prezydent uzyska to, o co zabiegamy (...); że przekona prezydenta Trumpa, aby wreszcie nałożył sankcje na Putina - powiedział minister.
Szef MSZ dodał, że ma nadzieję, że Trump spełni swoje ultimatum postawione jeszcze przed szczytem na Alasce.
Estonia pokazuje dowody. Myśliwce były uzbrojone i gotowe do walki
Podczas posiedzenia Rady zainicjowanego przez Estonię (po raz pierwszy w historii tego kraju), szef estońskiej dyplomacji Margus Tsahkna prezentował dowody - ze zdjęciami z radarów włącznie - że rosyjskie myśliwce, uzbrojone i gotowe do walki, faktycznie naruszyły estońską przestrzeń.
- Chcę zaznaczyć, że naruszenie to jest krystalicznie jasne i Rosja znów kłamie, tak jak kłamała już kilka razy (...). Proszę, przestańcie kłamać - zaapelował przedstawiciel Tallina do Moskwy. - Rosja stała się realnym zagrożeniem dla pokoju i bezpieczeństwa na świecie. Musimy wspólnie wywrzeć na Rosję maksymalną presję, zmuszając ją do sprawiedliwego i trwałego pokoju na Ukrainie oraz do porzucenia jej przestępczych neokolonialnych i imperialnych ambicji - wezwał Tsahkna.
Szefowa brytyjskiego MSZ Yvette Cooper powiedziała, że działania Rosji stwarzają ryzyko bezpośredniej konfrontacji z NATO i wezwała do zwiększenia presji na Moskwę. W podobnym tonie wypowiadali się wszyscy europejscy uczestnicy debaty, w tym ministrowie spraw zagranicznych Danii, Grecji, Słowenii, Niemiec, Rumunii, Holandii i Szwecji.
Ukraina: Najlepszy sposobem jest wsparcie walczącej Ukrainy
Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha zaznaczył z kolei, że najlepszym sposobem na powstrzymanie rosyjskiej agresji jest pomoc Ukrainie, bo w przeciwnym razie wojna rozszerzy się na kolejne kraje.
- Zdecydowana reakcja oznacza, że zagrożenie nie powinno być tolerowane, ani na 12 minut, ani na minutę. Powinno zostać zneutralizowane - podkreślił.
Chiny jak zwykle ważą słowa
Przedstawiciel Chin powtórzył stanowisko Pekinu i wezwania do deeskalacji oraz zwrócił się do „wszystkich stron, by zachowały spokój i powściągliwość”.
Zastępca rosyjskiego ambasadora Dmitrij Poljanski porównał europejskich przywódców do „swoich poprzedników, eurointgratorów, Hitlera i Napoleona”, twierdząc, że antyrosyjskość jest jedynym spoiwem Unii, a przywódcy starają się wmówić światu, że wojna z Rosją jest nieunikniona. Odnosząc się do sprawy wtargnięcia rosyjskich dronów w polską przestrzeń powietrzną, dyplomata Kremla po raz kolejny stwierdził, że nie ma żadnych dowodów na ich rosyjskie pochodzenie, zaś mówiąc o wtargnięciu rosyjskich MiG-ów w przestrzeń Estonii, stwierdził, że jest to tylko „drugą część spektaklu obwiniania Rosji o wszystko”. Oświadczył, że samoloty nie przekroczyły granicy i wykonywały tylko rutynowy lot z Karelii do Królewca.
- Ciężko pomyśleć, gdzie zabierze ich wyobraźnia następnym razem, kiedy nikogo nie obchodzą fakty - powiedział Poljanski. Oskarżył przy tym Europę o dążenie do sprowadzenia Donalda Trumpa na „kurs antyrosyjski”.
Costa o zestrzeliwaniu rosyjskich samolotów: każde państwo ma prawo do samoobrony
Każde suwerenne państwo ma prawo do samoobrony i jest jasne, że Rosja nie może kontynuować swoich prowokacji - powiedział w poniedziałek w Nowym Jorku przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa. Odniósł się w ten sposób do wypowiedzi polskiego premiera o możliwości zestrzeliwania rosyjskich maszyn.
- Każde suwerenne państwo ma prawo do samoobrony i jest jasne, że Rosja nie może kontynuować prowokacji i naruszania integralności terytorium każdego kraju, a w tym przypadku członka Unii Europejskiej i członka NATO - powiedział Costa podczas rozmowy z dziennikarzami w unijnej delegaturze w Nowym Jorku. Podczas spotkania przewodniczący Rady Europejskiej odnosił się również do całego szeregu kwestii związanych z wojną w Ukrainie, relacjami z USA oraz wojny w Strefie Gazy.
Pytany przez PAP o żądania Donalda Trumpa, by Europa zaprzestała kupowania rosyjskiej ropy i gazu zanim on nałoży dodatkowe sankcje, Costa zwrócił uwagę, że UE zredukowała już o 80 proc. import tych surowców z Rosji, a Komisja Europejska ma plan całkowitego odejścia od nich. Sugerował jednak, że istnieją istotne przeszkody, by zrobić to szybko.
- Są dwie główne trudności. Po pierwsze, techniczna, ponieważ mamy co najmniej dwa państwa członkowskie, które nie mają fizycznej alternatywy, by łatwo zastąpić dostawy z Rosji, a stworzenie alternatyw wymaga czasu. Po drugie, prawna, ponieważ niektóre państwa członkowskie mają długoterminowe kontrakty i nie mogą ich rozwiązać bez narażania się na konsekwencje. Dlatego właśnie Komisja przedstawiła jasną mapę drogową z harmonogramem całkowitego wyeliminowania rosyjskiego gazu - tłumaczył. Dopytywany przez PAP, czy takie działania zadowalają Waszyngton w kontekście nałożenia przez USA sankcji, Costa odparł jedynie, że UE stale współpracuje z USA i innymi państwami, m.in. G7 w sprawie restrykcji. Zaznaczył, że zaproponowany przez KE 19. pakiet sankcji, który na celownik bierze m.in. rosyjską „flotę cieni” i chińskie firmy zasilające rosyjską machinę wojenną, również był konsultowany z USA.
Przewodniczący Rady Europejskiej odniósł się również m.in. do nawoływań do konfiskaty zamrożonych rosyjskich aktywów. Jak stwierdził, państwa UE badają, jak zwiększyć zyski z tych aktywów, by w ten sposób zwiększyć również pomoc Ukrainie w ramach pożyczki G7 pokrywanej przez te aktywa. Zaznaczył jednak, że unijni przywódcy stoją na stanowisku, że nie należy konfiskować tych aktywów, lecz przechować je na poczet przyszłych reparacji wojennych Rosji.
- Ale jest też bardzo ważne, by globalni inwestorzy zachowali zaufanie do europejskich rynków, żeby wiedzieli, że nie przywłaszczamy sobie ich dóbr, że szanujemy aktywa - powiedział.
Pytany o to, czego oczekuje od USA, powiedział m.in., że nie tylko powtórzenia deklaracji o pomocy w gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy, lecz doprowadzenia choćby do zawieszenia broni, bo bez tego nie może być żadnych gwarancji.
Mówiąc o sytuacji w Strefie Gazy, Costa zaznaczył, że już większość państw UE uznała państwowość Palestyny. Przypomniał też, że choć UE jasno poparła prawo Izraela do samoobrony, nawet poza własnymi granicami, obecne działania Izraela wykraczają poza samoobronę.
- Kiedy mówimy o Palestynie, oczywiście wszyscy jesteśmy szczególnie zszokowani obrazem, jaki widzimy z Gazy, ale nie możemy zapominać o tym, co dzieje się obecnie na Zachodnim Brzegu i o rozwoju nielegalnych osiedli na Zachodnim Brzegu - dodał.
Portugalczyk odniósł się również do ostatnich kontrowersji w USA i oskarżeń pod adresem administracji Trumpa o cenzurę w świetle zawieszenia programu komika Jimmy'ego Kimmela pod naciskiem groźbach prezydenta i jego urzędników.
- To co ja mogę powiedzieć, to że w Europie zachowujemy nasze wartości, zwłaszcza wolność słowa, i jest jasne, że teraz nie podzielamy tej samej wizji tych wartości z niektórymi amerykańskimi politykami. Kto miał okazję wysłuchać przemówienia J.D. Vance'a w Monachium, ten zrozumiał jasno, że na razie nie podzielamy tego samego poglądu, co oznacza wolność słowa - skomentował Costa.
Z Nowego Jorku Oskar Górzyński (PAP)
osk/wr/
osk/ mal/ osk/ mal/ jpn/



























































