Sprzeczne doniesienia na temat ewentualnego zaangażowania PZU w ratowanie bankrutujących kopalń węgla wstrząsnęły kursem akcji ubezpieczyciela i doprowadziło do silnych perturbacji w wykonaniu WIG-u i WIG-u 20.


Giełdowa bomba spadła na rynek o godzinie 11:00, gdy agencja Bloomberg podała plotkę, jakoby PZU miał kupić akcje w powstającej Nowej Kompanii Węglowej – czyli nowej spółce zrzeszającej „dobrze rokujące”, choć niezbyt rentowne, kopalnie węgla kamiennego. Taka informacja momentalnie zdołowała kurs PZU, którego notowania spadły o ponad 3%.
PZU zareagowało dopiero po pięciu godzinach i tuż przed 16:00 zdementowało doniesienia Bloomberga. „W odniesieniu do pojawiających się w mediach informacji o planowanym finansowym zaangażowaniu Grupy PZU w Nową Kompanię Węglową jako akcjonariusza, chcielibyśmy poinformować, że nie jesteśmy zainteresowani taką inwestycją" - napisał rzecznik PZU. Takie dementi nie wyklucza udziału w reanimacji górnictwa poprzez zakup obligacji.
Ale pomogło spółce odrobić część strat. Ostatecznie akcje PZU zakończyły piątek spadkiem o 2,4%. Słabo radziły sobie także spółki węglowe: kurs JSW spadł o 1,7%, a Bogdanki o 1,9%. Generalnie WIG20, tracąc 0,14%, był jednym ze słabszych indeksów w Europie.
Na parkietach Starego Kontynentu przeważała zieleń. Najwięcej zyskała giełda... w Atenach, gdzie Athex Composite poszedł w górę o 3,4%. Było to o tyle dziwne, że rozmowy Grecji z Eurogrupą zakończyły się kompletnym i zupełnie niedyplomatycznym fiaskiem. Oznacza to, że w najbliższych tygodniach Grecja raczej nie ma szans na 7,2 mld euro od podatników eurolandu. Taki rozwój wypadków zwiększa szanse niewypłacalności Hellady i ewentualnie także opuszczenia strefy euro.
Inwestorzy woleli jednak skupić się na pozytywnych informacjach, wśród których najważniejszą był większy od oczekiwań wzrost indeksu IFO. Rosnący IFO sygnalizuje poprawę koniunktury gospodarczej w Niemczech, czyli największej gospodarce Europy. Optymizm panował też za Atlantykiem, gdzie Nasdaq po otwarciu zyskiwał 0,7%, ustanawiając nowy rekord.
Krzysztof Kolany





























































