REKLAMA

PKO BP: Brak bodźców dla banków, by zwiększały akcje kredytowe

2020-04-25 11:00
publikacja
2020-04-25 11:00

Relacja kredytów do depozytów spadła do 92 proc. Banki stają się nadpłynne, mając nadwyżkę depozytów, których nie mogą przeznaczyć na finansowanie nowej akcji kredytowej - powiedział PAP Marcin Czaplicki, ekonomista PKO BP.

"Relacja kredytów do depozytów spadła do 92 proc., czyli najniżej od czerwca 2007 r. W lutym liczyła 92,6 proc." - powiedział ekonomista.

fot. / / PKO BP

"Z jednej strony oczekujemy kontynuacji szybkiego wzrostu depozytów w krótkim okresie, wspieranego programem skupu aktywów NBP. W średnim okresie wyhamowanie wzrostu wynagrodzeń, a nawet ich spadek, a także spadek obrotów w gospodarce powinien osłabić tempo wzrostu także w tej kategorii" - stwierdził Czaplicki. "Z drugiej strony spodziewamy się spowolnienia akcji kredytowej" – dodał.

Ekonomista stwierdził, że będzie to związane z odpisami z uwagi na słabą kondycję przedsiębiorstw w trakcie kryzysu, a także ograniczonym potencjałem do udzielania kredytów przez banki - w szczególności nowym klientom, z uwagi na podwyższone ryzyko kredytowe, istotnie obniżoną marżę odsetkową oraz wymogi regulacyjne.

"Spadek nominalnego PKB może jednak podbić relację kredytów do PKB" – ocenił.

Według ekonomisty wzrost depozytów ogółem wyraźnie w marcu przyspieszył (10,3 proc. rok do roku względem 8,8 proc. rok do roku w lutym, po korekcie o kurs).

"Wynikało to przede wszystkim ze wzrostu wolumenu depozytów rządowych (o ponad 28 proc. miesiąc do miesiąca, skorygowany o kurs), ale także przedsiębiorstw i niemonetarnych instytucji finansowych. Gospodarstwa domowe chętniej za to zmieniały depozyty terminowe na bieżące" – skomentował.

"Relatywnie szybko rosną wynagrodzenia, a bezrobocie – jak widać po danych GUS – jeszcze nie rośnie, co oznacza, że portfele Polaków są większe, a pieniądze trzymają zazwyczaj w depozytach" - powiedział Czaplicki.

"Z drugiej strony emisje obligacji zwiększają płynność rządu, czyli także jego depozyty, a tarcze antykryzysowe będą wspierać płynność przedsiębiorstw, którym pomoc jest przekazywana. To utrzyma dynamikę wzrostu depozytów w ciągu 3-4 miesięcy" – dodał.

Zdaniem ekonomisty po stronie kredytowej widoczny był wyraźny wzrost wolumenu, ale wynikał on niemal wyłącznie z osłabienia złotego.

"Po oczyszczeniu o wpływ kursu dynamika kredytów przyspieszyła tylko nieznacznie do 4,8 proc. rok do roku z 4,7 proc. rok do roku w lutym, co było w głównej mierze zasługą kredytów dla przedsiębiorstw" – powiedział.

"To jednak jednorazowe przełamanie trendu spadkowego, prawdopodobnie ze względu na wykorzystywanie dostępnych linii kredytowych, aby kumulować płynność" – dodał ekspert.

"Kredyty będą rosły wolniej. Brak jest konkretnych bodźców dla banków, by zwiększały akcje kredytowe" – ocenił Czaplicki.

"Podejmowane akcje, jak likwidacja bufora systemowego uwolniły kapitał, który w przeważającej większości nie będzie wykorzystany na nowe kredyty, ale posłuży do pokrycia wzrostu wymogu kapitałowego po osłabieniu kursu złotego i uruchamianiu linii kredytowych przez przedsiębiorstwa" – dodał.

Ekonomista stwierdził, że koszty związane z uruchamianiem linii kredytowych i większego ryzyka niespłacalności kredytów z powodu pogorszenia się sytuacji gospodarczej pochłoną dużą część zysków banków i zaabsorbują ich wolne kapitały.

"W efekcie banki stają się nadpłynne, mając nadwyżkę depozytów, których nie mogą przeznaczyć na finansowanie nowej akcji kredytowej, a to obniża ich rentowność. Niższa rentowność, to w przyszłości mniej zatrzymanego kapitału i mniejszy wzrost kredytów, a więc dalszy spadek relacji kredytów do depozytów i koło się zamyka" – podsumował. (PAP)

Autor: Piotr Gozdowski

pgo/ skr/

Źródło:PAP
Tematy
Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Komentarze (28)

dodaj komentarz
denim292
Czy nadpłynność jest efektem braku pieniędzy na rynku czy jego nadmiaru? Czy podaż pieniądza jest mniejsza czy większa i rośnie od lat?
Czy mamy światowy dodruk pustego pieniądza? Jaki tam dodruk przecież to tylko dofinansowanie. Takie samo jak poprzednie dofinansowania. Realnie spadająca pensja? Ujemne stopy procentowe
Czy nadpłynność jest efektem braku pieniędzy na rynku czy jego nadmiaru? Czy podaż pieniądza jest mniejsza czy większa i rośnie od lat?
Czy mamy światowy dodruk pustego pieniądza? Jaki tam dodruk przecież to tylko dofinansowanie. Takie samo jak poprzednie dofinansowania. Realnie spadająca pensja? Ujemne stopy procentowe pożerające nasze oszczędności? Realne straty na depozytach i obligacjach? Spadająca wartość pensji wszystkich przez zżerającą wszystko inflację?


A Inflacja? Jaka tam inflacja, będzie hiper inflacja. Brak pracy? Nie ma kasy? Gospodarka nic nie produkuje, nie ma towarów i brak za to kasy? Ale jest na to lekarstwo - pieniądze wystarczy wydrukować i już są. Oto najlepsze magiczne rozwiązania jakie wymyśliła światła ludzkość w swej nieskończonej mądrości:



W USA podjęto środki zaradcze m.in. pod ogólnym hasłem "tysiąc dolarów do rąk każdego obywatela", nazywane tu również "rozdawaniem pieniędzy z helikoptera". Czy jednak przepis wsparcia gospodarki za pomocą dodrukowywania pieniędzy naprawdę pomoże Amerykanom i całej gospodarce światowej? Część ekspertów w USA uważa, że "w rzeczywistości reakcja Stanów Zjednoczonych w postaci drukowania pieniędzy stała się nieuniknionym trendem".

Jednak nie da się ukryć, że tego typu działania odbywają się kosztem globalnej gospodarki. Dolar amerykański jest światową walutą rezerwową i główną walutą światowego handlu. I, niestety, to właśnie z powodu finansowej hegemonii dolara, światowa gospodarka będzie musiała ponieść konsekwencje luzowania ilościowego na dużą skalę tej waluty (tj. wykupu amerykańskich obligacji przez USA, za amerykańskie dolary, drukowane "z powietrza").

Takie działania muszą spowodować poważną, globalną inflację. Rosnące ceny towarów wkrótce rozprzestrzenią się na wszystkie produkty na całym świecie, co doprowadzi do wyższych cen aktywów finansowych, a skutki tego wzrostu będą odczuwalne w realnej gospodarce.

Zauważają to Chińczycy. Anglojęzyczny Global Times napisał, że: "jako jeden z największych kredytorów amerykańskiego długu, Chiny muszą uwzględnić wpływ drukowania pieniędzy w Stanach Zjednoczonych i zachować odpowiednie środki ostrożności w odniesieniu do struktury chińskich rezerw walutowych". Tłumacząc to ostatnie zdanie z dyplomatycznego angielskiego, na potoczny polski, można zrozumieć, że: Chiny poważnie rozważają scenariusz, w którym dolary i amerykańskie obligacje z chińskich rezerw walutowych trzeba będzie natychmiast wyprzedawać, ponieważ działania Waszyngtonu doprowadzą do globalnej inflacji i katastrofalnej dewaluacji samej amerykańskiej waluty. Możemy założyć, że Pekin tym samym, wysłał publiczne ostrzeżenie do Waszyngtonu.

Również wielu amerykańskich ekonomistów wystąpiło z krytyką idei rozdawnictwa pieniędzy. Uważają oni, że jest to bezsensowne działanie, ponieważ problemem, z jakim obecnie musi zmierzyć się Ameryka, nie polega na braku pieniędzy, a rozerwaniu łańcuchów dostaw, w wyniku paniki konsumenckiej, co prowadzi dalej do rozerwania więzi kooperacyjnych w gospodarce. Eksperci dodają, że: "zwiększanie masy pieniężnej w rękach obywateli za pomocą środków nadzwyczajnych nie jest rozwiązaniem systemowym, a tylko takie mogłoby doprowadzić do uruchomienia inwestycji w gospodarce. Dla normalnego funkcjonowania gospodarki pracujący ludzie muszą otrzymywać normalne pensje, a nie "pieniądze zrzucane z helikoptera"".

Trzeba jednak przyznać, że również tradycyjne metody stymulowania biznesu w obecnej sytuacji raczej się nie sprawdzą. Zdaniem ekspertów kluczowym problemem w zaistniałej sytuacji jest dzisiaj to, że globalny system finansowy i jego polityka pieniężna już przed epidemią koronawirusa zbliżyły się do niebezpiecznej granicy, na co wyraźnie wskazuje polityka zerowych stóp procentowych wielu banków centralnych. Natomiast koronawirus tylko pogorszył istniejące wcześniej, niepokojące trendy w gospodarce. Przykładem mogą być wcześniejsze działania Europejskiego Banku Centralnego, który obniżył stopy procentowe do zera na długo przed pojawieniem się epidemii w Europie. Ważnym jest, aby skala tych działań była proporcjonalna do faktycznego zapotrzebowania, znajdującej się w kryzysie gospodarki. Może się, bowiem okazać, że znajdziemy się w sytuacji "podobnej, jak przed kryzysem w 2008 r., kiedy władze nie zdawały sobie sprawy z powagi sytuacji i próbowały stymulować gospodarkę za pomocą narzędzi punktowych", aż w końcu okazało się, że ożywienie jest możliwe tylko przy pomocy bezprecedensowych środków. W 2008 r. do systemu finansowego trzeba było przelać kilka bilionów dolarów. Teraz skala interwencji państwa może być znacznie większa.

szczecinianin
Lepiej niech sobie zatrzymają trochę gotówki ,bo jak Kowalski dojdzie do wniosku ,że nic nie płacą z kapitału to może im szybko zlikwidować tą nadwyżkę wypłacają do skarpety.
peluquero
bardzo rząd świerzbią rączki było położyc je na depozytach by pracowały na obligacjach a nie lezały na RORach
tergal
A ile można dostać na obligacjach rządowych? Wiesz coś czy tylko tak piszesz, bo akurat masz dzisiaj dostęp do kompa?
peluquero odpowiada tergal
w ten sposób możesz wchodzić w dyskusję z dyletantami którymi się otaczasz, nie ze mną :)
tergal
To mówi Marcin Czaplicki, ekonomista PKO BP, gość o wyglądzie licealisty - bezcenne!

For everything else is MasterCard :)
loool
To niech ogłoszą kredyty które po kilku latach można umorzyć tak jak teraz jest 5000 zł dla samozatrudnionych. Akcja kredytowa wystrzeli w kosmos.
rk_rk_rk
Jeśli problemem jest nadwyżka pieniędzy to podam konto, na które ją przelac. Obiecuje nie trzymać tej kasy na koncie tylko w miarę na biezaco ja wyplacac
meryt
"nadwyżkę depozytów, których nie mogą przeznaczyć na finansowanie nowej akcji kredytowej"

Tak, jakbyś przelał swój depozyt na swoje konto.

"nadwyżkę depozytów, których nie mogą przeznaczyć na finansowanie nowej akcji kredytowej "
misiosnechacz
Czyli problemem nie jest ilość kasy i dlatego czeka nas inflacja bo drukują przy stojącej gospodarce. Ich szczęście, że to praktyka powszechna. Powinni puścić preferencyjne kredyty przez BGK bo jak ostatnio byłem w banku po 1.000.000 na biznes to kiwali głowami i chcieli mi dać o jedno zero mniej.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki