Skala offshoringu powinna szybko rosnąć – zwłaszcza w krajach rozwijających się. Prognozy dotyczące offshoringu samych tylko usług powstałych na bazie technologii informacyjnej mówią o tym, że wartość ich eksportu wzrośnie z 1 miliarda dolarów w 2002 roku do 24 miliardów 2007 roku. W rzeczywistości wszystkie te liczby mogą być jednak znacznie wyższe.
Z szacunków dotyczących miejsc pracy (opracowanych przez Bank Światowy) wynika natomiast, że offshoring dotyczył w połowie lat 90. 1-5% ogółu zatrudnionych w krajach grupy G7. Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, firma Forrester Research ocenia, że do 2015 roku firmy amerykańskie mogą przenieść do biedniejszych krajów 3,4 miliona usługowych miejsc pracy.
Z kolei firma Deloitte Research szacuje, że w samym sektorze usług finansowych, firmy amerykańskie utworzą poza granicami kraju 2 miliony miejsc pracy, a w skali całej gospodarki w wyniku offshoringu może ucierpieć około 4 milionów Amerykanów. Do powyższych szacunków należy jednak podchodzić z dystansem. Z danych zgromadzonych przez federalny Departament Pracy wynika bowiem, że w pierwszym kwartale 2004 roku z powodu offshoringu straciło zatrudnienie tylko 2,5% ogółu osób zwolnionych z pracy (4 600 na 182 000 zwolnionych z pracy).
Największymi beneficjentami offshoringu są jak na razie: Irlandia (w samym tylko 2001 roku wyeksportowała w ramach offshoringu usługi warte w przybliżeniu 8 miliardów dolarów), Kanada, Izrael i Indie. Na powyższe cztery kraje przypadało jeszcze przed paroma laty ponad 70% wartości globalnego rynku usług przeniesionych za granicę. Co więcej, według UNCTAD (United Nations Conference on Trade and Development) wynika, że lwia część inwestycji obejmujących centra obsługi telefonicznej i regionalne siedziby firm została ulokowana w państwach rozwiniętych, a nie rozwijających się. Przyjmując, że historia może się powtórzyć, państwa rozwinięte z pewnością będą się nadal liczyć w tej grze. Grupa państw rozwiniętych jest nie tylko odbiorcą ponad 2/3 usługowych inwestycji na świecie, ale również odbiorcą większości inwestycji dokonywanych w ramach offshoringu usług.
Tym niemniej w coraz większym stopniu zyskują państwa Europy Środkowej i Wschodniej i wiele państw rozwijających się. Pomiędzy 2002 a 2003 rokiem udział tych państw w ogólnej liczbie projektów inwestycyjnych związanych z offshoringiem usług zwiększył się z 37% do 51%, a ich udział w liczbie miejsc pracy utworzonych w ramach takich przedsięwzięć sięgnął 57%. W Indiach eksport usług programistycznych i usług powstałych na bazie technologii informacyjnej wzrósł z prawie 0,5 miliarda dolarów przed dziesięciu laty, do około 12 miliardów.
Można oczekiwać, że rola tych państw będzie nadal rosnąć, a niemały udział w tym procesie będzie miało zjawisko zwane „owczym pędem”, w ramach którego inne firmy pójdą w ślad za liderami. Istnieją już pewne oznaki, że eksperyment okazał się udany dla pierwszych odważnych firm: z ankiety przeprowadzonej przez UNCTAD i firmę Roland Berger Strategy Consultants wynika, że 83% dużych europejskich firm uważa swe doświadczenia w zakresie offhshoringu za pozytywne, a 44% ankietowanych firm planuje kolejne tego typu przedsięwzięcia w nadchodzących latach. Powyższe statystyki przypuszczalnie przekonają kolejne firmy, że warto zastanowić się nad przeniesieniem usług za granicę, choćby tylko dlatego, by dotrzymać kroku konkurentom.
Nie znaczy to jednak, że perspektywy rozwoju offshoringu są nieograniczone. W przypadku wielu usług bliskość odbiorców, wchodzenie z nimi w interakcje, zaufanie i pewny grunt pod nogami są ważniejsze niż potencjalne korzyści, jakie płyną z offshoringu. Ponadto, nadal istnieją pewne technologiczne ograniczenia. Nie wszystkie czynności związane ze świadczeniem usług mogą być poddane cyfryzacji i „wyekspediowane” poza granice kraju. Potencjalnym ograniczeniem są także regulacje i wymogi prawne, które mogą zwiększać koszty transakcji. W niektórych krajach prawo wymaga, by pewne typy usług, takie jak bankowość i ubezpieczenia, były świadczone przez lokalne podmioty. Kolejną przeszkodą jest brak międzynarodowego systemu uznawania zawodowych kwalifikacji. To samo dotyczy przepisów o ochronie prywatności. Co więcej, transnarodowe korporacje różnie odnoszą się do ryzyka i korzyści związanych z usługowym offshoringiem i niektóre z nich podchodzą do tego zjawiska z rezerwą. Wyzwanie, przed jakim stoją kraje, które przenoszą usługi za granicę, polega na ograniczeniu do minimum społecznych i technicznych kosztów dostosowawczych i dopilnowaniu, by dla ludzi bezpośrednio dotkniętych negatywnymi skutkami offshoringu, okres przejściowy był jak najmniej dotkliwy, a procesy dostosowawcze przebiegały skutecznie. Zamiast uciekać się do protekcjonizmu, można zaoferować wsparcie tym pracownikom umysłowym w krajach rozwiniętych, którym grozi utrata pracy. Potrzebne są rozwiązania podobne do tych, jakie zaoferowano „ofiarom” przekształceń w sektorze produkcji dóbr. Pracownikom rozpoczynającym pracę w nowym zawodzie można zaoferować „ubezpieczenie płacy”, które pokrywałoby część różnicy pomiędzy ich dawnymi a przyszłymi zarobkami. Dostosowanie się do jakichkolwiek zmian w strukturze rynku pracy wymaga od siły roboczej większej mobilności i zdolności do przekwalifikowania się. Blokowanie tych zmian ze względu na ich koszty byłoby tylko krótkotrwałym półśrodkiem i mogłoby w poważnym stopniu ograniczyć wzrost dochodów i zatrudnienia w dalszej przyszłości. W ostatecznym rozrachunku środki protekcjonistyczne mają większe szanse zlikwidować niż ocalić miejsca pracy w krajach, które przenoszą usługi za granicę. Należy podnosić poziom edukacji, rozwijać szkolenia i prace badawczo-rozwojowe. Krótkowzrocznością wykazałyby się te kraje, które zastosowałyby środki uniemożliwiające rodzimym firmom usługowym przenoszenie miejsc pracy za granicę.
„Światowy Raport Inwestycyjny 2004”, dotyczący właśnie offshoringu, zaleca, by utrzymać sprzyjające międzynarodowe warunki, które pozwalają wszystkim państwom korzystać ze zdobyczy rewolucji w zakresie handlu usługami. Kraje rozwijające się i kraje Europy Środkowo-Wschodniej powinny nadal mieć możliwości handlowania usługami w oparciu o ich zyski komparatywne w celu korzystania z globalizacji technologii informacyjnych i komunikacyjnych oraz usług powstałych na bazie tych technologii. Natomiast kraje, które przenoszą usługi za granicę, muszą dopilnować, by ich pracownicy mieli udział w korzyściach, jakie zapewni firmom wzrost własnej konkurencyjności. Muszą także dopilnować, by klienci mieli dzięki offshoringowi lepsze i tańsze usługi. Zadanie, jakie czeka te kraje, polega więc na zabezpieczeniu takich warunków, w których korzyści tkwiące w offshoringu, będą mogły się urzeczywistnić.
Michał Krynicki




























































