Po dwóch tygodniach niemal ciągłych spadków i osiągnięciu najniższego poziomu od 2,5 roku Shanghai Composite zanotował najlepszą sesję w tym roku.


Indeks szerokiego rynku giełdy w Szanghaju wzrósł dziś o 2,74 proc. do poziomu 2779,37 pkt. Była to największa jednodniowa zwyżka od 31 maja 2016 r.
W ten sposób indeks szerokiego rynku giełdy w Szanghaju odrobił część strat poniesionych przez poprzednie dwa tygodnie. Na parkiecie wciąż jednak rządzą niedźwiedzie - SHCOMP zakończył wtorkową sesję o ponad 22 proc. niżej, niż wyniósł lokalny szczyt odnotowany pod koniec stycznia.
Aż o 2,98 proc. wzrósł dziś analogiczny indeks z Shenzhen, a o 2,92 proc. zrzeszający największe spółki z obu giełd - CSI300. Odbicie napędzały spółki z sektora nieruchomości (indeks sektorowy poszedł w górę o niemal 4 proc.) oraz energetyka (+4 proc.). 2 proc. zyskał subindeks zrzeszający banki, a 3 proc. subindeks producentów podstawowych dóbr konsumpcyjnych.
W wyniku silnych tegorocznych spadków w Szanghaju i Shenzhen oraz osłabienia juana chińskie giełdy utraciły w zeszłym tygodniu miano wicelidera światowego rankingu. Drugim największym rynkiem akcji pod względem kapitalizacji stała się Japonia.
Wycenom chińskich walorów ciążą m.in. eskalacja konfliktu handlowego z USA, trwająca do niedawna walka z nadmiernym zadłużeniem, niepokojąco szybko słabnący juan (co grozi wkroczeniem sporu z Waszyngtonem na nowe pole - wojny walutowej czy stanowi zagrożenie dla firm zadłużonych w dolarach), kolejne negatywne sygnały z gospodarki (spowalniające tempo wzrostu, zwiększenie liczby niewypłacalności firm) i zapowiedzi dalszych regulacji sektora nieruchomości. W drugiej połowie czerwca paliwa do wzrostów dostarczyły władze w Pekinie, ogłaszając program rozluźnienia polityk monetarnej i fiskalnej. Nie wystarczyło go jednak na długo - od szczytu odnotowanego 29 czerwca Shanghai Composite osunął się do wczorajszego dołka śródsesyjnego o niemal 8 proc. Po dzisiejsze sesji jest o niemal 5 proc. niżej, niż wyniosła lokalna górka z 29 czerwca.
W weekend na sytuację na giełdach za Murem zwrócił prezydent Trump. "Taryfy działają o wiele lepiej, niż ktokolwiek przypuszczał. Chiński rynek spadł o 27% w ciągu ostatnich 4 miesięcy i rozmawiają z nami. Nasz rynek jest silniejszy niż kiedykolwiek i wzrośnie drastycznie, gdy te okropne Umowy handlowe zostaną pomyślnie renegocjowane" - napisał na Twitterze. Trump dodał, że Chiny po raz pierwszy źle sobie radzą przeciwko USA, a taryfy naprawdę uderzają w ich gospodarkę.
Dzisiejsze wzrosty można zatem interpretować jako odpowiedź Pekinu na triumfalny ton amerykańskiego prezydenta. Giełdowe wzrosty na polityczne zlecenie nie są za Murem niczym niezwykłym. Z drugiej strony wyceny chińskich spółek są najniższe od 2,5 roku, a chińskie władze szykują stymulus monetarny i fiskalny, by wesprzeć zwalniającą gospodarkę. Być może część inwestorów uznała zatem, że najwyższy czas na zakupy po okazyjnej cenie.
Obok spadków, na chińską giełdę wróciła w tym roku zmienność. W 2017 r. odnotowano zaledwie 10 sesji, podczas których wartość Shanghai Composite zmieniła się o więcej niż 1 proc., i tylko 1 sesję, gdy zmienił się o ponad 2 proc.! Tymczasem w tym roku indeks wzrósł o ponad 1 proc. już 19 razy i zmalał o taką wielkość 24 razy. Najgłębsze spadki miały miejsce 9 lutego, gdy SHCOMP stracił 4,05 proc.
Maciej Kalwasiński
























































