Rozwój odnawialnych źródeł energii jako kwestia bezpieczeństwa, suwerenności i konkurencyjności gospodarki, był tematem panelu „OZE fundamentem transformacji energetycznej: szanse i wyzwania dla Europy i Polski” podczas Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie. Przedstawiciele administracji, biznesu i nauki rozmawiali o inwestycjach, barierach regulacyjnych oraz potrzebie objęcia transformacją całej gospodarki.


Podczas panelu „OZE fundamentem transformacji energetycznej: szanse i wyzwania dla Europy i Polski” odbywającego się w trakcie Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie Jakub Safjański z Konfederacji Lewiatan podkreślił, że znaczenie odnawialnych źródeł energii wykracza dziś poza realizację celów klimatycznych i stają się jednym z filarów europejskiej niezależności.
– Fundament transformacji, jakim jest OZE, to jest fakt dla Europy. Nie tylko jeżeli chodzi o wcześniejsze założenia polityki klimatycznej, jak to realizuje w sposób ambitny Unia Europejska, ale również coraz częściej jako fundament jej bezpieczeństwa energetycznego oraz bardzo mądrej i długofalowej strategii uniezależniania się od dostaw surowców energetycznych służących do wytwarzania energii elektrycznej. Im więcej OZE, tym więcej suwerenności energetycznej Europy – twierdzi Jakub Safjański.
Według eksperta dotychczasowy rozwój poszczególnych technologii nie przebiegał jednak równomiernie. Jego zdaniem szczególnie szybki był wzrost fotowoltaiki.
– Pierwsza fala wyniosła np. energetykę słoneczną naprawdę na szczyt. To są 4 GW rocznie, ale nie wszystkie technologie nadążyły za tak dynamicznym rozwojem – uważa przedstawiciel Konfederacji Lewiatan.

Konieczne przyspieszenie wykorzystania biogazu i biometanu
Zdaniem uczestników panelu, jednym z obszarów wymagających przyspieszenia jest wykorzystanie biogazu i biometanu.
– Niewątpliwie kwestia biogazowni i biometanowni jest dzisiaj najbardziej zaniedbana w polskiej gospodarce i w sektorze OZE, a jest bardzo istotna i naprawdę ma olbrzymi potencjał dla rozwoju gospodarczego – mówił Sławomir Ćwik, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. – Liczymy na to, że ustawa zostanie podpisana przez prezydenta i w przyszłym roku zostaną przeprowadzone pierwsze aukcje w zakresie wsparcia dla biometanowni. Prowadzimy także prace nad zmianą ustawy o energetyce wiatrowej na morzu, aby w przyszłym roku także przeprowadzić aukcje na kolejne projekty na Bałtyku, jeśli chodzi o offshore.
Przedstawiciel resortu podkreślał, że samo stworzenie mechanizmów wsparcia nie rozwiąże wszystkich problemów inwestorów. Konieczne jest także usprawnienie procedur poprzedzających budowę instalacji.
– Niewątpliwie musimy przepracować kwestie zmian w zakresie skrócenia terminu uzyskania pozwoleń na możliwość zrealizowania projektów, szczególnie jeśli chodzi o biogazownię i energetykę wiatrową na lądzie, ponieważ dzisiaj ten proces developmentu, jest nadmiernie wydłużony. Naprawdę jest to bardzo istotne dla rozwoju OZE w Polsce – twierdzi Sławomir Ćwik.
Energię odnawialną trzeba jeszcze dostarczyć do odbiorców
Finansowy i infrastrukturalny wymiar transformacji przedstawił prof. Eryk Kosiński, wiceprezes ds. korporacyjnych w Enei. Wskazywał, że zwiększanie produkcji energii odnawialnej musi iść w parze z inwestycjami umożliwiającymi jej dostarczenie odbiorcom.
– Uważam, że największe zagrożenie to finanse, odnawialne źródła energii wymagają sporych inwestycji, Te pieniądze w złożonej sytuacji finansowej muszą skądś pochodzić. Na szczęście w jakiejś części pomaga KPO – mówił Eryk Kosiński. – My bardzo dużo wydajemy na rozwój sieci dystrybucyjnej. Do 2035 roku będzie to około 29,4 mld zł. Samo wytwarzanie odnawialnych źródeł energii nie wystarczy. Trzeba tę energię przesłać do odbiorców, a także magazynować, kiedy jest nadprodukcja, a popyt akurat w danym momencie jest nieduży. Dlatego potrzebny jest też rozwój magazynów energii, a to jest możliwe tylko i wyłącznie wtedy, kiedy będziemy rozwijać sieć dystrybucyjną.Enea na wszystkie te problemy stara się odpowiadać w miarę swoich możliwości. Zgodnie ze swoją strategią do 2035 roku zamierza zainwestować 107,5 mld złotych z różnych środków. Świetnym pomysłem są też farmy wiatrowe, które rozwijamy na lądzie, a także produkcję fotowoltaiczną. Mamy 21 elektrowni wodnych o łącznej mocy zainstalowanej 59 MW.
Energetyka wiatrowa potrzebuje dużego kapitału
Ważnym wątkiem dyskusji była morska energetyka wiatrowa. O postępach przy budowie Baltic Power oraz znaczeniu projektu dla krajowego systemu energetycznego mówił Sławomir Staszak, wiceprezes zarządu ds. energii Orlen S.A.
– Nasze inwestycje to 76 turbin, czyli łącznie blisko 1,2 GW mocy zainstalowanej. W zeszłym tygodniu zainstalowaliśmy ostatnią turbinę. W tej chwili jesteśmy na etapie energetyzacji wszystkich tych turbin, odbiorów technicznych, certyfikacji, więc pełna działalność operacyjna jest przewidywana na przełomie 2025 i 2026 roku. Ta farma da Polsce blisko 4 TWh w skali roku produkcji energii elektrycznej, co przy dzisiejszych parametrach stanowi około 3 proc. realnego zapotrzebowania Polski na energię elektryczną – twierdzi Sławomir Staszak.
Przedstawiciel Orlenu wskazywał również na kolejne przedsięwzięcia w portfelu grupy:
– Więc jeżeli dodamy do tego nasze pozostałe projekty, m.in. Baltic East o mocy 0,9 GW, dodatkowo cztery następne projekty o mocy blisko 4 GW to wychodzi nam około 15 proc. zapotrzebowania energii elektrycznej. Blisko 1,5 mln gospodarstw domowych będzie mogło z niej korzystać – twierdzi przedstawiciel Sławomir Staszak.
Rozwojowi offshore towarzyszą ogromne potrzeby kapitałowe. Wiceprezes Orlenu podkreślał, że realizacja projektów oznacza dla inwestorów wieloletnie zobowiązania finansowe.
– Dla nas, jako inwestorów, są to gigantyczne nakłady inwestycyjne. Przyjmuje się w Polsce realizacja tego typu projektu na blisko 5 mld euro za 1 GW, więc łatwo można policzyć, że te wszystkie projekty, które mamy w portfelu, wynoszą dużo ponad 100 mld zł.
Jednocześnie zwracał uwagę na korzyści gospodarcze związane z budową farm i rozwojem ich zaplecza. Jak mówił, przy budowie pierwszej farmy uczestniczyło blisko 7 tysięcy osób. Inwestycje na Bałtyku przedstawiał także jako szansę na rozwój krajowego przemysłu i pozostawienie części wartości tych przedsięwzięć w regionie.
Przemysł potrzebuje wsparcia
Dyskusja o nowych instalacjach prowadziła do szerszego pytania: czy wraz z transformacją energetyki powstają warunki do zmiany sposobu funkcjonowania pozostałych sektorów gospodarki? Jakub Safjański wskazywał na cele zakładające udział ponad 50 proc. energii odnawialnej w produkcji energii w 2030 roku i około dwóch trzecich w perspektywie 2040 roku. Natomiast prof. Zbigniew Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego podkreślał znaczenie OZE dla bezpieczeństwa kraju, zwracając jednocześnie uwagę na brak wystarczających instrumentów wspierających odbiorców energii.
– Bardzo cieszę, że będziemy rozwijali źródła odnawialne, natomiast ja nie dostrzegam instrumentów, które będą wspierały przemysł w transformacji w kierunku elektryfikacji. Stoimy wobec konieczności rozwijania przemysłu obronnego, który jest energochłonny i musi bazować w dużym stopniu na paliwach odnawialnych, zwłaszcza jeśli chodzi o sprzęt wojskowy – twierdzi Zbigniew Karaczun.
Małe i średnie firmy same nie poradzą sobie z transformacją
Przedstawiciel SGGW szczególną uwagę poświęcił rolnictwu i przetwórstwu rolno-spożywczemu. Wskazywał na niewystarczające, w jego ocenie, ambicje dotyczące redukcji emisji z rolnictwa oraz brak planów wspierających transformację przemysłu spożywczego. Podkreślał, że presja na ograniczanie śladu węglowego widoczna jest już z relacjach handlowych polskich przedsiębiorstw.
– Nie ma planów, jak wspierać przemysł rolno-spożywczy, żeby go transformować. To jest ważne, ponieważ działa on w dużym stopniu w oparciu o rynki Unii Europejskiej, a także współpracę z dużymi sieciami handlowymi, które już dzisiaj pukają do polskich rolników i polskich przedsiębiorstw i pytają się, co robią, żeby zmniejszyć swój ślad węglowy – twierdzi Zbigniew Karaczun.
Zdaniem profesora SGGW szczególnie istotne jest stworzenie możliwości udziału w transformacji małym i średnim przedsiębiorstwom. Skupienie wysiłków wyłącznie na sektorze energetycznym może pozostawić tę część gospodarki bez odpowiedniego wsparcia.
– Obawiam się luki, wynikającej z tego, że bardzo mocno koncentrujemy się na sektorze energetycznym, natomiast pomijamy, natomiast zapominamy o tym, że w Polsce mamy ogromny udział w PKB małych i średnich przedsiębiorstw. One mogą stać się główną ofiarą procesu transformacji, jeżeli i nie stworzymy możliwości włączenia się w ten proces elektryfikacji. Jeżeli chodzi o elektryfikację przemysłu, Polska jest przedostatnia w Europie i nie ma tak naprawdę planów w tej chwili rozwoju czy wsparcia firm w tym procesie, a one same sobie z tym nie poradzą - podkreślił ekspert.
































































