Ministerstwo Finansów zaproponowało, aby zgromadzone w Otwartych Funduszach Emerytalnych środki osób, którym pozostało 10 lat do osiągnięcia wieku emerytalnego, były stopniowo przenoszone do ZUS-u. W ten sposób przyszli emeryci dostawaliby pieniądze z jednego źródła, co teoretycznie mogłoby ich uchronić przed wahaniami na rynkach kapitałowych.
W sumie w OFE zgromadzono ok. 270 mld zł. Pomysł dotyczyłby ludzi powyżej 55. roku życia. Jednym z głównych oficjalnych powodów jest chęć chronienia ich przed nagłymi, niekorzystnymi zmianami na rynkach finansowych tuż przed osiągnięciem przez nich wieku emerytalnego.
Argument ten byłby właściwy, gdyby OFE inwestowały tylko w akcje. W rzeczywistości akcje stanowią tylko 36% portfela funduszy, czyli ok. 100 mld zł (prawo pozwala im inwestować w akcję co najwyżej 40% zgromadzonych środków, z tego większość w Polsce).
ReklamaZobacz także
Reszta to w większości inwestycje w obligacje państwowe i inne papiery wartościowe gwarantowane przez Skarb Państwa. Ogólnie ustawa o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych w bardzo precyzyjny sposób określa w co i ile mogą inwestować OFE. Zarządzający wystarczy, że się do niej stosuje i w zasadzie to tyle co musi zrobić.
Kupno obligacji państwowych to jedna z najprostszych operacji na rynku. Jej koszt to w zasadzie równowartość złożenia zlecenia. W sumie mógłby to robić każdy potencjalny emeryt – ustawowy nakaz przeznaczania ok. 1,5% wynagrodzenia na zakup obligacji. Po co pośrednik?
Jeżeli kraj zbankrutuje, to „ofemeryci” stracą w pierwszej kolejności – obecnie 16,5 mln osób ma otwarte rachunki w OFE. Słowem, państwo chciałoby chronić obywateli, przelewając ich środki z jednego „niebezpiecznego” konta na równie zagrożone subkonto w ZUS-ie.
Pieniądze zgromadzone w OFE to przecież dług państwa
OFE są skuteczniejsze niż ZUS w okresie hossy. Z kolei w kryzysowych latach Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypadał lepiej. Średnia roczna stopa zwrotu OFE w ostatnich 12 latach wyniosła 9,2%. Tymczasem indeksacja w ZUS wyniosła średnio 7,5% rocznie. Innymi słowy, OFE są skuteczniejsze o 1,6pp rocznie, ale nie wszystkie, bo są lepsze i gorsze fundusze. W ostatnich 36 miesiącach Nordea OFE osiągnęła 21,3% stopy zwrotu, a OFE Polsat niecałe 12%. Słowem, można mieć pecha i trafić do OFE, które nawet ryzykując pieniądze na rynku, osiągnie stopy zwrotu porównywalne do tych w ZUS-ie.Obywatele nie powinni zbytnio płakać po Otwartych Funduszach Emerytalnych. Ich idea może była piękna, ale wykonanie fatalne. Przede wszystkim dlatego, że co roku z budżetu państwa trzeba przelewać środki potrzebne na refundację składek płaconych do OFE.
W tym roku będzie to ponad 11 mld zł, czyli 3 mld zł więcej niż rok temu. I to nawet pomimo niekorzystnej dla funduszy zmiany podziału składki emerytalnej. W 2011 roku rząd zmienił zasady i obniżył część składki przekazywanej OFE z 7,3 pp do 2,3 pp. Składka emerytalna wynosi 19,52% wynagrodzenia, z czego 88% trafia do ZUS-u. Gdyby minister Rostowski nie uparł się na tę zmianę, refundacja składek prawdopodobnie wynosiłaby ok. 30 mld zł, a państwo byłoby bankrutem (chociaż niektórzy twierdzą, że już jest).
Dyskretnie zarżnąć OFE i cicho nad tą trumną
OFE mają wiele wad, m.in. duże koszty utrzymania. Ich członkowie nie mają też możliwości dysponowania środkami zgromadzonymi na ich kontach, podobnie zresztą jak z pieniędzmi wpłaconymi do ZUS-u. Nie mają żadnego wpływu na decyzje inwestycyjne decydentów funduszy, co w praktyce oznacza, że mamy do czynienia z iluzją własności.
Jednak Otwarte Fundusze Emerytalne mają pewną zaletę: środki w nich zgromadzone są dziedziczone. Może to w znaczny sposób zasilić budżet domowy osób, których przedwcześnie zmarli przodkowie oszczędzali na emerytury w ramach II filaru.
Zgodnie z polskim prawem, środki po zmarłym członku OFE są przekazywane osobie wskazanej przez zmarłego, a jeśli tego nie zrobił, to wchodzą w skład spadku. Jeżeli był on panną lub kawalerem, to spadkobiercy lub osoby wskazane mogą otrzymać całą kwotę w gotówce. Jeśli zmarły był w związku małżeńskim, to połowę środków z OFE transferem na swoje konto emerytalne otrzymuje małżonek lub małżonka. Pozostała kwota wypłacana jest osobom uposażonym lub spadkobiercom w formie gotówkowej.
Jeżeli te pieniądze przejmie ZUS, to najprawdopodobniej takiej możliwości nie będzie. Więc może po prostu zlikwidować Otwarte Fundusze Emerytalne, a wszystkie w nich zgromadzone środki przelać do ZUS? Potem zapomnijmy, że taki eksperyment kiedykolwiek miał miejsce. A spadkobiercy przedwcześnie zmarłych zamiast kilkudziesięciu tysięcy złotych z OFE dostaną figę z makiem.
Łukasz Piechowiak Bankier.pl


























































