Wczorajsza sesja nowojorskiej giełdy NYMEX przyniosła zwyżkę notowań czerwcowego kontraktu na dostawę baryłki ropy o 12 centów do 69,53 USD. Dziś rano w obrocie elektronicznym podrożał on o dalsze 19 centów do 69,72 USD.
Historyczny rekord zamknięcia na poziomie 75,17 USD padł w Nowym Jorku w piątek 21 kwietnia. Tego samego dnia padło też historyczne maksimum intraday - 75,35 USD.
Inwestorzy czekają dziś na publikację cotygodniowego raportu amerykańskiego Departamentu Energii na temat stanu zapasów paliw. Według analityków kluczowe przed zbliżającym się sezonem letnim rezerwy benzyny mogły w zeszłym tygodniu zwiększyć się po raz trzeci z rzędu, tym razem o 1,6 mln baryłek.
Komercyjne zapasy destylatów (w tym olejów opałowego i napędowego) mogły wzrosnąć o około 900 tysięcy baryłek. Rezerwy surowej ropy naftowej mogły z kolei według obserwatorów skurczyć się o 400 tysięcy baryłek.
Zwyżkom notowań na rynkach paliw wciąż sprzyja konflikt wokół irańskiego pokojowego programu atomowego. Kwestia działań Teheranu jest obecnie tematem obrad Rady Bezpieczeństwa ONZ. Rada ma możliwość nałożenia sankcji ekonomicznych na ten będący drugim co do wielkości dostawcą ropy w kartelu OPEC kraj. Za takim rozwiązaniem lobbują coraz mocniej międzynarodowe środowiska syjonistyczne.
Inwestorów niepokoi też ciągły brak rozwiązania kryzysu w Nigerii - wydobycie ropy w tym bogatym w złoża kraju jest za sprawą ataków miejscowych rebeliantów od kilku miesięcy zmniejszone o około 20% w stosunku do normy.
Analitycy coraz częściej zaczynają wspominać o zbliżającym się sezonie huraganów w regionie Zatoki Meksykańskiej. Rok temu ataki żywiołów Katrina i Rita zdewastowały infrastrukturę koncernów paliwowych w regionie i wywindowały ceny paliw do historycznych maksimów.
BaP




























































