Lutowy odczyt indeksu Ifo potwierdził diagnozę dobrej koniunktury w największej gospodarce Europy. W Niemczech trwa boom gospodarczy napędzany już nie tylko prawie darmowym kredytem i słabą walutą, ale też rosnącą konsumpcją.


Indeks nastrojów w niemieckim biznesie – popularnie zwany indeksem Ifo – wzrósł w lutym do 111,0 punktów. Wskaźnik ten powrócił do stanu z grudnia po nieco zaskakującym spadku w styczniu do 109,9 pkt. Lutowy wynik okazał się lepszy od oczekiwanych przez analityków 109,7 pkt.
W sięgającej roku 1991 historii indeks Ifo tylko okazjonalnie gościł na poziomach wyższych niż obecnie. Było tak tylko w szczycie kredytowego boomu w roku 2007 oraz w latach 2010-11. Oznacza to, że nastroje niemieckich menedżerów rzadko kiedy bywały lepsze.
Niepokoić może jednak pewna dywergencja pomiędzy oceną bieżącej koniunktury a oczekiwaniami na następne sześć miesięcy. O ile stan gospodarki oceniany jest najlepiej od 2011 roku i blisko absolutnych rekordów, to poziom oczekiwań względem przyszłej koniunktury pozostaje na dość umiarkowanym poziomie i w ostatnich miesiącach raczej się obniżał, niż podnosił. Jeśli taka tendencja miałaby się utrzymać w kolejnych miesiącach, byłby to sygnał ostrzegający przed końcem prosperity.
Z drugiej strony wszystkie podindeksy sektorowe prezentują się znakomicie. W poprzednich dwóch latach niemiecką gospodarkę napędzał głównie eksport (efekt pras drukarskich EBC osłabiających euro wobec jena i dolara) oraz budownictwo (też efekt decyzji EBC, w efekcie których Libor jest ujemny). Ale w ostatnich miesiącach w górę wystrzeliły subindeksy dla handlu (zwłaszcza hurtowego), co sugerowałoby wzrost wydatków niemieckiego (rodzimego i „importowanego”) konsumenta.
Indeks koniunktury gospodarczej Ifo powstaje na bazie comiesięcznych ankiet przeprowadzanych na próbie ok. 7000 menedżerów z firm przemysłowych, budowlanych i handlowych. Ankietowani są pytani o ocenę bieżącej sytuacji w biznesie oraz oczekiwań na następne sześć miesięcy.
Europrzemysł wrzuca wyższy bieg

Europejski przemysł nie przestaje przyspieszać, a główną lokomotywą tego wzrostu pozostają Niemcy. Wyraźnie widać jednak, że do czołowych gospodarek strefy euro wraca inflacja.
Krzysztof Kolany























































