REKLAMA
Tour de spółki

Netanjahu: Groziłem wysłaniem komandosów do obleganej ambasady w Kairze

2016-05-10 17:04
publikacja
2016-05-10 17:04
fot. DDP / FORUM

Premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział we wtorek, że w 2011 roku zagroził wysłaniem izraelskich komandosów do Kairu, by uratować funkcjonariuszy ochrony w ambasadzie zaatakowanej i obleganej przez demonstrantów.

Premier Netanjahu mówił o tym na ceremonii w MSZ z okazji dorocznego Dnia Pamięci o Zagładzie, rzucając nowe światło na incydent sprzed lat, który zakończył się uratowaniem sześciu strażników przez siły egipskie po interwencji - na prośbę Izraela - prezydenta Baracka Obamy i innych wysokich przedstawicieli władz USA - pisze Reuters.

Agencja zauważa, że możliwość izraelskiej operacji w Kairze - gęsto zaludnionej stolicy kraju z największą armią w świecie arabskim - wystawia na próbę wyobraźnię.

Liberalny dziennik "Haarec" skwitował na Twitterze wypowiedź prawicowego premiera jednym słowem: "Zdumiewające" - pisze Reuters.

"Tu, przed kilkoma laty ... stanęliśmy w obliczu oblężenia naszych ludzi w ambasadzie Izraela w Kairze - powiedział Netanjahu. - Dziki tłum ... zebrał się, by dokonać rzezi naszych ludzi i tego wieczora użyliśmy wszelkich instrumentów, jakimi dysponowaliśmy, w tym groźby militarnej operacji ratunkowej, co ostatecznie było czynnikiem decydującym o przybyciu (na miejsce zajść) sił egipskich".

Egipskie MSZ nie skomentowało na razie wypowiedzi Netanjahu.

9 września 2011 roku około dwóch tysięcy ludzi próbowało szturmem wziąć ambasadę Izraela na fali protestów, m.in. w związku ze śmiercią pięciu egipskich żołnierzy, którzy zginęli 18 sierpnia na półwyspie Synaj, gdy wtargnął tam oddział wojska izraelskiego. Ścigało ono islamistów, którzy wcześniej zabili ośmiu Izraelczyków.

W przeprowadzonej wówczas rozmowie telefonicznej z premierem Netanjahu prezydent Barack Obama wyrażał "ogromne zaniepokojenie" incydentem. Zapewniał, że USA podjęły kroki, by go zakończyć bez dalszej przemocy. Obama zaapelował do władz Egiptu, by przestrzegały "międzynarodowych zobowiązań i zapewniły bezpieczeństwo ambasadzie Izraela". Egipskie siły bezpieczeństwa użyły gazu łzawiącego i strzelały na postrach, by rozproszyć ok. dwóch tysięcy ludzi. Wojsko skierowało w to miejsce ok. 20 czołgów i samochody ciężarowe z żołnierzami.

Netanjahu, który potępił wówczas atak na ambasadę jako "poważny incydent" i "rażące naruszenie norm międzynarodowych", pochwalił władze egipskie za uratowanie sześciu pracowników ambasady, którzy podczas napaści schowali się przed demonstrantami i których później bezpiecznie wyprowadzili egipscy komandosi.

W roku 1979 Egipt stał się pierwszym państwem arabskim, które uznało Izrael.(PAP)

mmp/ mc/

Źródło:PAP
Tematy
Indywidualna opieka Doradcy, kursy walut Premium, ochrona przed cyber przestępcami.

Indywidualna opieka Doradcy, kursy walut Premium, ochrona przed cyber przestępcami.

Advertisement

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki