Premier nie będzie ulegał żadnym szantażom prezydenta – tak rzecznik rządu Adam Szłapka odniósł się do słów Karola Nawrockiego, że jest gotów wrócić do rozmów ws. ambasadorów nie z szefem MSZ, a z Donaldem Tuskiem. Dodał, że premier nie zaproponuje spotkania w tej sprawie.


Prezydent powiedział w opublikowanym we wtorek wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, że jest gotów wrócić do rozmów w sprawie ambasadorów. Zaznaczył jednak, że nie zamierza negocjować z szefem MSZ, lecz chce rozmawiać z jego przełożonym - premierem Tuskiem.
Powiedział też, że w polskich placówkach spotyka „świetnych dyplomatów”, ale nie podpisze ich nominacji, bo chce „rozwiązać problem systemowo”. Dodał, że Sikorski nie uporządkował tej kwestii także w czasach prezydentury Andrzeja Dudy.
Czy dobrze rozumiem, że prezydent mówi, że są świetni dyplomaci, którzy obsługują jego wizytę, a on ich (nominacji) nie podpisuje? – powiedział Szłapka we wtorek w Polsat News zapytany o słowa prezydenta. - To niech ich (nominacje) podpisze - dodał.
Stwierdził też, że prezydent „nie jest od prowadzenia polityki zagranicznej”.
- Premier nie będzie ulegał żadnym szantażom prezydenta - powiedział rzecznik rządu. – Jeżeli nie podoba mu się któryś, konkretna propozycja, to niech uzasadni, dlaczego się nie podoba, co jest nie tak - mówił Szłapka. Wówczas - dodał - „o tych pojedynczych przypadkach może można rozmawiać”.
Rzecznik rządu ocenił też, że temat ambasadorów już jest uregulowany systemowo. - Systemowo wszystko jest bardzo precyzyjnie opisane. Reszta to są imaginacje i szantaże prezydenta Nawrockiego. Jest dobry ambasador, niech podpisuje – powiedział Szłapka.
Na późniejszej konferencji prasowej Szłapka, pytany, czy premier zamierza skontaktować się z Pałacem Prezydenckim i wyjść z propozycją spotkania ws. ambasadorów, odparł, że nie, gdyż - jak dodał - "wszystko jest opisane w konstytucji i ustawach".
Zaznaczył, że jeżeli „prezydent z jakiegoś powodu uznaje któregoś z zaproponowanych ambasadorów za osobę, która nie powinna pełnić tej funkcji, to może takiej nominacji pojedynczej nie podpisać”.
- Natomiast to nie jest tak, że prezydent może rozpoczynać jakiekolwiek negocjacje. Rząd proponuje, prezydent dostaje to na biurku i podpisuje albo nie - powiedział rzecznik rządu. Ocenił, że - skoro prezydent przyznaje, iż jest zadowolony z obsługi jego zagranicznych wizyt przez profesjonalnych dyplomatów, "to nie ma żadnego uzasadnienia, by nie podpisać tych nominacji, poza próbą niekonstytucyjnego rozszerzania swoich uprawnień".
Zgodnie z art. 39 ustawy o służbie zagranicznej ambasadorzy są powoływani i odwoływani przez prezydenta na wniosek ministra spraw zagranicznych, zaakceptowany przez szefa rządu.
Spór na linii MSZ-prezydent dotyczący nominacji ambasadorskich trwa od ponad dwóch lat. W marcu 2024 r. minister Sikorski zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur - zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu - zostanie wycofanych. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że „nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta”.
W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci niemający statusu ambasadorów; są w randze chargé d'affaires.
Po objęciu prezydentury przez Karola Nawrockiego spór dotyczący nominacji ambasadorskich trwa. Prezydent sprzeciwia się w szczególności nominowaniu na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, chargé d'affaires we Włoszech.
Na początku września prezydent Nawrocki powiedział, że „było bardzo blisko” porozumienia z resortem spraw zagranicznych ws. nominacji ambasadorskich. Dodał, że porozumienie zostało wypracowane, ale „jakiś ze zwierzchników” szefa MSZ zadecydował, że porozumienia z prezydentem nie mogą być realizowane.
Szef MSZ pytany wtedy, czy rzeczywiście porozumienie ws. nominacji ambasadorskich zostało zablokowane i z czego to ewentualnie wynikało, powiedział, że „nie ma potrzeby żadnego porozumienia, ustawa mówi, że prezydent powołuje ambasadora na wniosek ministra spraw zagranicznych”, który zawiera zgodę kandydata, opinię kontrwywiadu, zgodę sejmowej komisji spraw zagranicznych i zgodę państwa przyjmującego.
Sikorski powiedział wówczas, że „prezydent na swoim ma 46 tak przygotowanych wniosków, i pan prezydent może jeszcze dziś siąść przy biurku i je podpisać”. Dodał, że to prerogatywa, „ale i obowiązek”. (PAP)
kmz/ nl/ mok/

































































