REKLAMA

Najważniejszy mecz Widzewa. Ten z funduszem private equity

2022-05-28 06:00
publikacja
2022-05-28 06:00
Najważniejszy mecz Widzewa. Ten z funduszem private equity
Najważniejszy mecz Widzewa. Ten z funduszem private equity
fot. Krzysztof Jarczewski / / Puls Biznesu

Klub piłkarski Widzew Łódź i fundusz private equity Avallon MBO rozgrywają jeden z najtrudniejszych meczów poza zieloną murawą. Mimo że grają w jednej drużynie i idzie im doskonale, potrzebują dopingu biznesowych kibiców, by mecz trwał jak najdłużej.

Tomasz Stamirowski, partner zarządzający funduszu Avallon MBO i jednocześnie główny akcjonariusz Widzewa Łódź, wspomina, że o wojnie w Ukrainie dowiedział się 24 lutego około 6 rano. Jedna z jego firm ma spółkę zależną działającą w tym kraju. Jej pracownicy szybko przekazali, jak wygląda wojenna rzeczywistość.

– Poza szokiem pierwsza była refleksja o skali pomocy, jakiej trzeba będzie udzielić wojennym uchodźcom. Natychmiast podjęliśmy decyzję o udostępnieniu wolnych mieszkań, które były w posiadaniu naszych pracowników. Potem się okazało, że podobnie postąpiły setki firm i tysiące Polaków. To budujące – mówi Tomasz Stamirowski.

Tysiące samochodów ruszyło na granicę. Tysiące wolontariuszy szybko organizowało punkty recepcyjne, zbierało jedzenie i najpotrzebniejsze rzeczy. Setki firm udostępniały swoje usługi czy środki transportu. Pomoc w pierwszych dniach wojny ruszyła lawiną, ale tak jak lawina nie była skoordynowana.

BANKIER NA WEEKEND:

Polecamy inne testy z wydania weekendowego:

– Również my działaliśmy wówczas spontanicznie. Z potrzeby serca. Avallon pomagał też ludziom, którzy zdecydowali się przekazać swoje mieszkania, m.in. w ich umeblowaniu czy dokonaniu koniecznych usprawnień. Wielu pracowników spędzało też weekendy na granicy, rozwożąc uchodźców – mówi biznesmen.

Po kilku dniach Tomasz Stamirowski powołał specjalny zespół mający przygotować podwaliny pod zorganizowaną pomoc Ukraińcom.

Chłopak z korkami

– Postanowiłem skierować pomoc do młodych piłkarzy. Widzew współpracuje z różnymi ukraińskimi klubami – wskazuje biznesmen.

Fundusz Avallon razem z Akademią Widzewa – częścią klubu szkolącą dzieci i młodzież – zorganizował sprowadzenie do Polski dużej grupy dzieci z ukraińskich akademii działających przy klubach piłkarskich i ich rodzin.

– Jako partner główny akademii postanowiliśmy mocno wesprzeć działania pomocowe klubu. Jeśli chcemy być organizacją i klubem z wartościami, to naszym obowiązkiem było przyjęcie tych dzieci w Łodzi z otwartymi ramionami i ułatwienie im integracji z polskimi kolegami. Dla nas to oczywiste – podkreśla Tomasz Stamirowski.

Pierwsza rodzina sprowadzona do Łodzi pochodziła z Doniecka.

– Mama z synem i trzema reklamówkami dobytku. W jednej z nich była… piłka i korki. Wzruszyłem się – wspomina inicjator akcji.

Kolejne rodziny przybyły z Charkowa, a także z Dnipro, co było rezultatem kontaktu z Akademią Piłkarską klubu SK Dnipro-1. Jej trzonem są 12-letni sportowcy. W ramach akcji do Łodzi dotarło już 47 osób. Dla młodych piłkarzy i ich rodzin zorganizowano transport od granicy, miejsca noclegowe i wyżywienie. Przybyłym rodzinom szybko przydzielono numery PESEL.

Tym samym Widzew Łódź jako jeden z pierwszych klubów w Polsce uruchomił własny program dla młodych uchodźców z Ukrainy. Akademia Widzewa, zajmująca się treningiem najmłodszych piłkarzy, utworzyła dwie specjalne grupy dla ukraińskich dzieci. Program nadzoruje urodzony na Ukrainie Oleksii Bilorukavyi, który objął funkcję trenera i koordynatora programu w strukturach akademii.

– Ukraińcy niestety nie mogą cieszyć się teraz pięknem futbolu na swoich boiskach. Przyjmując młodych piłkarzy z ukraińskich akademii, chcemy im dać namiastkę normalności, którą musieli porzucić w swoim kraju. To zrozumiałe, że w obliczu tak tragicznych doświadczeń chcą się poczuć jak u siebie choćby w sporcie – dodaje Maciej Szymański, dyrektor Akademii Widzewa.

Tomasz Stamirowski podkreśla, że akcja ma na celu zapewnienie uchodźcom bezpieczeństwa, zakwaterowania i wyżywienia, a także pomocy w znalezieniu pracy dla opiekunów i kontynuacji edukacji. Równoległym celem było umożliwienie treningów dzieciom zafascynowanym piłką nożną.

– Ten drugi cel jest bardzo ważny. To nie tylko odskocznia od przerażającej rzeczywistości, dzięki której młody piłkarz może się skoncentrować na ulubionej dyscyplinie, ale i szansa. Wśród naszych gości jest wielu utalentowanych zawodników. Rosyjska agresja uniemożliwiła im kontynuowanie nauki i treningów, co się wiąże z przekreśleniem ich szans w późniejszej ewentualnej karierze sportowej – dodaje biznesmen.

Dwunasty zawodnik

Jak ważne dla piłkarskich klubów jest wsparcie kibiców, wie każdy, kto choć raz oglądał mecz. Nie bez powodu kibice nazywani są dwunastym zawodnikiem. Ich doping potrafi ponieść, uskrzydlić i zmotywować graczy na boisku, mając tym samym realny wpływ na wynik meczu.

Nie inaczej jest w wypadku akcji pomocowej Avallonu. Jej skala szybko przerosła założenia. Udało się jednak zapewnić opiekę dla tak wielu uchodźców dzięki zaangażowaniu i pomocy ludzi dobrej woli. Dotyczy to zarówno wolontariuszy, jak i przedsiębiorstw, które szybko reagowały na konkretne potrzeby. Akcję wsparły już WEC, DK Partners, Wosana, Velvet, Clovin, Carrefour, Centrum Zjazdowa, Marba-Sport, szkoła społeczna Inżynierska i Westminster Polska. Największym partnerem jest Uniwersytet Łódzki, który łączy z klubem umowa o współpracy. Zaspokojenie podstawowych potrzeb – zapewnienie dachu nad głową i wyżywienia – to jednak dopiero początek. Innymi słowy, potrzebni są kibice.

– Dziękujemy wszystkim osobom i firmom, które zaangażowały się w pomoc. To budujące, że każda prośba, nienagłaśniana medialnie, spotkała się z pozytywnym odzewem. Ale nie mamy złudzeń, że prawdziwe wyzwania dopiero przed nami, gdyż określenie końca wojny jest obecnie niemożliwe. Pomoc, w którą się zaangażowaliśmy, to proces długofalowy, dlatego jako Avallon apelujemy i zapraszamy do współpracy wszystkich zainteresowanych niesieniem pomocy. To duży, rozbudowany projekt realizowany w sposób ciągły i kompleksowy, więc wymaga dodatkowego dopingu – komentuje Małgorzata Olszewska koordynująca akcję pomocową w Avallonie.

Tomasz Stamirowski dodaje, że w tym dramatycznym momencie środowiska biznesowe przekonują się, czym jest ESG (z angielskiego: środowisko naturalne, społeczeństwo i ład korporacyjny) w prawdziwym życiu. Że to nie tylko papierowe procedury, lecz także realna pomoc. Bezpośrednia i bezinteresowna.

Marcin Bołtryk

Źródło:
Tematy
Otwórz konto, które samo oszczędza na 2,2% i zgarnij nawet 300 zł

Otwórz konto, które samo oszczędza na 2,2% i zgarnij nawet 300 zł

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Sport i pieniądze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki