Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie uderzyła w branżę turystyczną. Polskie biura podróży musiały organizować kosztowne powroty klientów z regionu, czarterować dodatkowe samoloty i zapewniać noclegi osobom, które utknęły w zagranicznych hubach przesiadkowych. Sprawdziliśmy, jak wpłynęło to na ich sytuację finansową i co zmieniło się w preferencjach turystycznych Polaków.


Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie postawił polskie biura podróży przed poważnym wyzwaniem logistycznym i finansowym. Konieczność odwoływania wyjazdów, organizowania powrotów klientów z regionu oraz zmiany tras przelotów przez kluczowe huby przesiadkowe sprawiły, że polskie biura podróży znalazły się w trudnej sytuacji.
Konieczne kosztowne operacje
– Ponieśliśmy wymierne koszty związane z odwołaniem imprez turystycznych zaplanowanych nie tylko w Omanie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ale także w krajach, do których kraje Zatoki Perskiej pełniły rolę kluczowych hubów przesiadkowych np. Malediwy, Seszele, Bali, Indie – mówi Bankier.pl Piotr Henicz, wiceprezes Itaka Holdings. – Dodatkowym obciążeniem były koszty nowych biletów dla klientów, którzy nie mogli wrócić pierwotnymi rejsami, a także zapewnienie zakwaterowania na okres do trzech nocy, zgodnie z wymogami ustawy o imprezach turystycznych.
Z kolei jak opowiada Marcin Małysz, prezes EXIM tours w Polsce, poza wsparciem na miejscu, jego firma musiała zapewnić bezpieczny powrót dla wszystkich 800 osób, które przebywały na jej wycieczkach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
– Większość z nich wróciła do Polski czterema specjalnie wyczarterowanymi samolotami, a dla części z nich udało się znaleźć miejsca na pokładach niewielkiej liczby samolotów rejsowych, które w ostatnich dniach opuszczały lotniska w regionie – mówi Bankier.pl Marcin Małysz. – Sprowadziliśmy także bezpośrednim lotem do Warszawy turystów przebywających na Malediwach, a wkrótce do kraju przylecą pozostali klienci z kierunków egzotycznych m.in. ze Sri Lanki. Wszystko to oczywiście było kosztowne, ale niezbędne.
Konflikt na Bliskim Wschodzie komplikuje logistykę
Problemy biur podróży nie zakończyły się na zapewnieniu bezpiecznego powrotu klientom przebywającym w regionie Zatoki Perskiej. Konieczne okazało się także wsparcie podróżnych, którzy pozostali w krajach mniej lub bardziej bezpośrednio dotkniętych konfliktem.
– Dla nas oznacza to wytężoną pracę wszystkich naszych zespołów, której celem jest zorganizowanie odpowiedniej pomocy różnym grupom klientów, np. przedłużenie obowiązywania polis ubezpieczeniowych, pobytów w hotelach, czy zorganizowanie lotów powrotnych do Polski – opowiada prezes EXIM tours.
– Największym problemem były anulowane w ostatnim momencie rejsy oraz dynamicznie zmieniająca się sytuacja bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie, co komplikowało operacje logistyczne. Przykładem jest konieczność zorganizowania transferu autokarem z Dohy do Rijadu, skąd klienci wrócili samolotem repatriacyjnym. Wymagało to współpracy na wielu polach: z liniami lotniczymi, lokalnymi kontrahentami i MSZ – mówi Piotr Henicz.
Wstrzymane wyjazdy i zwroty środków
Jak twierdzi Katarzyna Turosieńska, rzeczniczka prasowa i prezes oddziału podlaskiego Polskiej Izby Turystyki, obecnie jeszcze nie można mówić o trwałych, dużych stratach finansowych w całej branży.
– Z pewnością mamy do czynienia z kosztownym i wymagającym kryzysem operacyjnym – mówi Bankier.pl Katarzyna Turosieńska. – Część organizatorów musiała wstrzymać wyjazdy, zmieniać siatkę połączeń, organizować powroty klientów albo oferować im zmianę kierunku, terminu czy zwrot środków. Z punktu widzenia firm oznacza to dodatkowe koszty logistyczne, obsługowe i płynnościowe, choć jednocześnie uruchomiono mechanizm Turystycznego Funduszu Pomocowego dla imprez odwołanych z powodu nadzwyczajnych okoliczności. To ogranicza skalę bezpośredniego uderzenia w branżę, ale nie usuwa całkowicie presji finansowej. Trzeba pamiętać, że TFP jest rodzajem pożyczki dla biur podróży, którą trzeba będzie spłacić.
Widoczna zmiana w zachowaniu turystów
Zdaniem przedstawicielki PIT, pierwszą reakcją na kryzys geopolityczny jest widoczna zmiana w zachowaniu turystów.
– Klienci nie zawsze od razu masowo rezygnują, ale zdecydowanie częściej dopytują o bezpieczeństwo, o możliwość bezkosztowej zmiany rezerwacji, o realny przebieg trasy lotu i o to, czy wyjazd odbędzie się zgodnie z planem – wyjaśnia Katarzyna Turosieńska. – Widać też większą ostrożność przy zakupie wyjazdów do regionów postrzeganych jako bliskie konfliktowi albo zależnych od tranzytu przez tamtejszą przestrzeń powietrzną. To nie jest jeszcze pełna zmiana modelu popytu, ale z pewnością mamy do czynienia z fazą podwyższonej niepewności konsumenckiej.
Według niej najsilniej skutki wojny trwającej na Bliskim Wschodzie odczuwają kierunki turystyczne bezpośrednio związane z regionem napięć, czyli przede wszystkim Zjednoczone Emiraty Arabskie, Oman, Katar, Jordania oraz Izrael. Dotyczy to także podróży, które opierają się na przesiadkach lub przelotach przez obszar wysokiego ryzyka.
– Część touroperatorów zawiesiła sprzedaż lub realizację wyjazdów właśnie do tych państw albo na trasach przebiegających przez region. Zyskiwać mogą natomiast kierunki postrzegane jako bardziej przewidywalne i „bezpieczniejsze psychologicznie”, czyli przede wszystkim południe Europy i część rynku krajowego. W takich sytuacjach część klientów nie rezygnuje z wyjazdu jako takiego, tylko przenosi decyzję na inne miejsce – tłumaczy ekspertka.
Nowe cele podroży zagranicznych
Według touroperatorów konflikt w Zatoce Perskiej na pewno zwiększy ostrożność klientów wobec podróży zagranicznych. Jednak na razie nie spodziewają się spadku zainteresowania wycieczkami, tylko raczej przetasowań wśród najpopularniejszych kierunków wakacyjnych.
– Na zainteresowaniu zyskują zdecydowanie kierunki europejskie, takie jak choćby Hiszpania, Grecja czy Malta, a więc te oddalone geograficznie od państw ogarniętych konfliktem zbrojnym – mówi Marcin Małysz. – Nieustającą popularnością cieszą się także położone w Afryce Tunezja czy Egipt, a więc kraje znajdujące się nieco bliżej Zatoki Perskiej, ale nadal od niej odległe. Czasem zapominamy, że z egipskiego kurortu w Marsa Alam do Dubaju jest ponad 2000 km, a więc dalej niż z Warszawy do Barcelony.
Potwierdza to przedstawiciel Itaka Holdings.
– Turystyka jest branżą wyjątkowo wrażliwą na sytuację geopolityczną i globalne wydarzenia. Jednak mimo naturalnie większej liczby pytań o bezpieczeństwo i elastyczność, obserwujemy raczej przesunięcie popytu między regionami niż jego gwałtowny spadek – dodaje.
Polacy będą ostrożniejsi?
Wojna na Bliskim Wschodzie może też długofalowo wpłynąć na preferencje turystyczne Polaków.
– Nie spodziewałabym się jednak całkowitego odwrócenia rynku, tylko raczej wzmocnienia trendu ostrożniejszego wyboru destynacji. Polacy już wcześniej byli uwrażliwieni na kwestie bezpieczeństwa, stabilności politycznej i przewidywalności podróży, a obecny kryzys może ten filtr jeszcze wzmocnić – uważa przedstawicielka PIT. – Długofalowo może to oznaczać większe zainteresowanie kierunkami bliższymi, lepiej znanymi, z prostszą logistyką i mniejszym ryzykiem nagłych zakłóceń. Jednocześnie część klientów nadal będzie wybierać egzotykę, ale będzie robiła to bardziej świadomie i częściej z biurem podróży, z większą uwagą na warunki rezygnacji, ubezpieczenie i bieżące komunikaty bezpieczeństwa.
Konieczne zmiany w ofercie biur podróży
Jak przyznają przedstawiciele biur podróży, konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie wymusił na nich zmiany w ofercie.
– Część naszych wycieczek, nie tylko do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale też wymagających międzylądowania na jednym z lotnisk w regionie, została już anulowana – twierdzi prezes EXIM Tours. – Jednak sytuacja jest na tyle dynamiczna, że zmiany są wprowadzane na bieżąco. Siłą rzeczy, strategia sprzedaży musi również uwzględniać popularność, jaką poszczególne kierunki cieszą się wśród klientów. Staramy się szybko reagować i wprowadzać nowe destynacje, w tym także bliższe, oparte o dojazd własny klienta. W wyniku konfliktu przyspieszyliśmy również wdrożenie niektórych nowych rodzajów wycieczek, np. kameralnych rejsów po Morzu Adriatyckim, które bardzo szybko zyskują na popularności.
Również Itaka podjęła decyzję o zawieszeniu do 27 marca operacji lotniczych do ZEA, Omanu oraz destynacji, w przypadku których porty w Zatoce Perskiej były głównymi hubami przesiadkowymi. Jednak zdaniem Piotra Henicza, kierunki Bliskiego Wschodu oraz dalekie destynacje obsługiwane przez lotniska w Dubaju i Dosze to przede wszystkim produkt zimowy, którego operacje powoli się kończą.
– Za chwilę startuje sezon Lato 2026, który opiera się na innej strukturze, gdzie dominują kierunki europejskie, takie jak Grecja czy Hiszpania z Wyspami Kanaryjskimi – tłumaczy ekspert.
„Na razie nie ma presji na ceny”
Okazuje się, że napięcia w regionie Bliskiego Wschodu mogą też wpłynąć na ceny wycieczek np. przez koszty paliwa, ubezpieczenia lub zmianę popytu.
– Jest to prawdopodobne, chociaż w tej chwili nie ma presji na ceny – uważa Katarzyna Turosieńska. – Najważniejszy kanał ryzyka to dziś ceny paliwa lotniczego i ewentualne wydłużanie tras przelotów, jeśli linie muszą omijać zagrożone obszary. W praktyce nie oznacza to jeszcze automatycznie natychmiastowej podwyżki wszystkich wakacji, bo część przewoźników i organizatorów ma zabezpieczenia kosztów. Choć przy dłuższym utrzymaniu napięcia presja cenowa na wyjazdy lotnicze będzie rosnąć.
Czy wycieczki zagraniczne podrożeją?
Wzrostu cen obawiają się też turyści preferujący dalekie podróże.
– Sytuacja jest na tyle dynamiczna, że trudno ostatecznie wyrokować, jak konflikt w Zatoce Perskiej wpłynie na ceny usług turystycznych – uważa Marcin Małysz. – Jak w przypadku większości dużych touroperatorów, również nasze ceny są częściowo zabezpieczone dzięki długoterminowym kontraktom na dostawę paliwa. Natomiast bezprecedensowość tej sytuacji sprawia, że trudno w tej chwili ocenić jak w przyszłości będzie wyglądała sytuacja.
– Ewentualny wpływ obecnych napięć na poziom cen może być widoczny, jeśli wzrost kosztów paliwa, ubezpieczeń czy usług transportowych okaże się trwały – podsumowuje Piotr Henicz.
























































