Po krachu na rynku ropy naftowej hurtowe ceny paliw w Polsce szybko spadają. Jeśli dystrybutorzy nie zatrzymają dla siebie całej marży, to wkrótce możemy zobaczyć ceny bliższe 4 złotym za litr.


W poniedziałek na rynku ropy polała się krew. Kurs tego strategicznego surowca spadł o 25% po tym, jak Arabia Saudyjska wypowiedziała wojnę cenową Rosji. Choć notowania ropy Brent później podniosły się do ok. 35 USD za baryłkę, to wciąż są to poziomy, które po 2004 roku widzieliśmy tylko dwa razy: w grudniu 2008 i styczniu 2016. Równocześnie dolar osłabił się względem euro i złotego, co sprowadziło ceny ropy w PLN do najniższego poziomu od kwietnia 2016.
Efekty tańszej ropy widać już w cennikach rafinerii. 11 marca PKN Orlen sprzedawał benzynę Eurosuper95 po 3 378 zł/m3, co po doliczeniu VAT-u daje ok. 4,15 zł za litr. To aż o 28 gr/l taniej niż pod koniec pierwszego tygodnia marca. Olej napędowy w płockiej rafinerii kosztował dziś 3 486 zł/m3 – czyli ok. 4,29 zł/l brutto.
Od początku 2020 roku hurtowe ceny benzyny obniżyły się o ok. 70 gr/l, a oleju napędowego spadły aż o 90 gr/l. Problem w tym, że stacje paliw bardzo oszczędnie obniżały ceny detaliczne. Od końcówki grudnia do 5 marca przeciętna detaliczna ceny benzyny obniżyła się tylko o 15 gr/l, a oleju napędowego o 25 gr/l. Te dane nie uwzględniają ostatnich dni, gdy średnie ceny w skali kraju zapewne obniżyły się przynajmniej o kilka groszy na litrze.
- Od początku roku na stacjach własnych PKN ORLEN ceny benzyny 95 i diesla systematycznie maleją. Obniżki wyniosły średnio ok. 20 groszy na litrze benzyny 95 i 32 grosze na litrze ON. Mając na uwadze obecną cenę baryłki ropy naftowej, można spodziewać się kolejnych spadków cen – zapewnił we wtorek PKN Orlen.

Jak dotąd obniżki przy dystrybutorach były znacznie mniejsze od spadku cen hurtowych. W ten sposób dystrybutorzy podnosili marże detaliczne, odbijając sobie bardzo słabą pod tym względem jesień. Dotyczyło to zwłaszcza oleju napędowego, który jeszcze w zeszłym tygodniu był w detalu sprzedawany o 46 gr/l powyżej cen hurtowych.
Jednakże po najnowszym spadku stawek hurtowych można oczekiwać głębszych obniżek cen na stacjach paliw. Przy zachowaniu przeciętnej marży (ok. 20-25 gr/l) litr benzyny może niedługo kosztować ok. 4,40 zł, a olej napędowy powinien być dostępny po ok. 4,50 zł. We Wrocławiu już teraz można zatankować benzynę za mniej niż 4,50 zł, a ON za 4,60 zł.
- Mając na uwadze, że tendencja spadkowa cen ropy zostanie utrzymana, a pozostałe czynniki będą stabilne, to systematycznie będziemy obniżać ceny paliw na naszych stacjach – zadeklarował prezes PKN Orlen Daniel Obajtek.
Jeśli więc ceny ropy się ustabilizują na obecnych – dość niskich – poziomach (rzędu 35 USD/bbl), a kurs dolara nie pójdzie w górę, to przestrzeń do dalszego spadku cen paliw pozostanie spora. Przypomnijmy tylko, że gdy zimą 2016 roku cena ropy Brent była na podobnym poziomie co teraz, to benzyna bezołowiowa 95 kosztowała mniej niż 4 zł/l. Trzeba jednak wziąć poprawkę na fakt, że od tego czasu pojawiły się nowe daniny (opłata paliwowa) drenujące kieszenie kierowców. Wzrosły też koszty utrzymania stacji i dystrybucji paliw – choćby z powodu wyższych płac.





























































