Norweska armia nie osiągnęła 2 z 3 głównych celów strategicznych na 2025 rok - wynika z raportu opublikowanego we wtorek przez Ministerstwo Obrony. Pomoc Ukrainie i dodatkowe ćwiczenia NATO miały obnażyć słabości norweskiego wojska.


Cele wyznaczone na ten rok obejmowały: zapobieganie nowym konfliktom i odstraszanie, utrzymanie krajowej gotowości i zdolności do obrony ludności oraz zapewnienie wytrzymałości struktur państwa. Tylko efekty realizacji pierwszego z nich oceniono jako zadowalające. Efekty w dwóch pozostałych – kluczowe dla odporności państwa w czasie wojny – uzyskały oceny „mało zadowalająca” i „niezadowalająca”.
Resort wskazał, że Norweskim Siłom Zbrojnym brakowało amunicji, części zamiennych i sprzętu. Do prowadzenia długotrwałych działań jest za mało wyszkolonych żołnierzy. Źle funkcjonował system zaopatrzenia, przez co wiele jednostek działało na granicy wydolności.
Generał Eirik Kristoffersen, szef norweskich sił zbrojnych, przyznał, że poziom gotowości i wytrzymałości nie spełniał wymagań współczesnego pola walki. Jego zdaniem konieczne jest pilne wzmocnienie armii, zwłaszcza w czasie gdy wojna w Ukrainie wpływa również na bezpieczeństwo w północnej Europie.
Kristoffersen wskazał jednak, że w 2025 roku wojsko przeprowadziło bardziej realistyczne ćwiczenia mające poprawić zdolność reagowania w sytuacjach zagrożenia.
„Musimy lepiej przygotować się do przyjmowania sojuszniczych wojsk NATO i rozwoju zaplecza logistycznego” – powiedział w rozmowie z „Aftenposten” norweski wojskowy.
Mimo zwiększonych nakładów na obronność kraj wciąż odczuwał skutki wcześniejszych redukcji w armii.
„Odbudowa struktur i zapasów musi potrwać, ale nadal mamy szansę nadrobić stracony czas” – ocenił gen. Kristoffersen.
Z Oslo Mieszko Czarnecki (PAP)
cmm/ mms/

























































