Moda na żywność bezglutenową przeminie, ale rynek i tak będzie rósł — przekonują producenci. Nie jest to jednak dieta dla zdrowych.



Karierę żywności bezglutenowej można określić jednym słowem — zawrotna. W ciągu pięciu lat jej światowa sprzedaż urosła o 75 proc., do 2,1 mld USD (wartość żywności paczkowanej w 2013 r.), jak podaje Euromonitor International.
Kawiarnie z ciastami bez glutenu, restauracje z bezglutenowymi lunchami, piekarnie z chlebem bez mąki — tak próbują wyróżnić się lokale w wielu większych polskich miastach. W zeszłym roku za ponad 6 tys. ton paczkowanej żywności bezglutenowej Polacy zapłacili 113 mln zł.
Tymczasem autor badań, które wykazały - skutecznie przez amerykańskie gwiazdy rozpropagowane - rewelacyjne skutki stosowania diety bezglutenowej u osób zdrowych (świetne samopoczucie, brak niestrawności i wiele innych) postanowił je powtórzyć i w efekcie przyznał, że poprzedni wynik był... błędny.
Inną kwestią jest zwiększenie dostępności żywności bez glutenu. — Jeszcze kilka lat temu duże sieci handlowe w ogóle nie chciały z nami rozmawiać. Teraz ich zainteresowanie jest bardzo duże — twierdzi Alicja Konewka z Zakładu Piekarniczo-Cukierniczego Glutenex.
Alicja Konewka twierdzi, że moda przyciągnęła na rynek również nieuczciwych graczy, którzy np. produkcję pieczywa zlecają piekarniom specjalizującym się w wypiekach z glutenem. Trudno jest wówczas zagwarantować, że produkt jest w 100 proc. od niego wolny.
Więcej - w dzisiejszym "Pulsie Biznesu"




























































