REKLAMA

Morska ekspansja Chin

Maciej Kalwasiński2017-12-12 12:00analityk Bankier.pl
publikacja
2017-12-12 12:00

Choć uwaga opinii w Europie publicznej koncentruje się na lądowej nitce "Pasa i Szlaku", to na razie Chiny bardziej intensywnie rozwijają swoją infrastrukturę morską. I nie wahają się użyć radykalnych środków.

Morska ekspansja Chin
Morska ekspansja Chin
/ The Economist Intelligence Unit

Chiny są największym na świecie eksporterem i drugim, po Stanach Zjednoczonych, importerem. Większość towarów, w tym kluczowe dla rozwoju gospodarczego surowce energetyczne, transportowane są do Chin głównie drogą morską. Kwestia oceanicznych korytarzy transportowych ma dla Państwa Środka fundamentalne znaczenie, szczególnie, gdy wielu ekspertów wskazuje na możliwe zaostrzenie relacji Pekinu z główną globalną potęgą morską – USA. W takiej konfiguracji pojawiają się nie tylko ekonomiczne, ale i geopolityczne argumenty za zwiększaniem „obecności” kraju na morzu.

Dlatego Chiny od kilku lat prowadzą intensywną kampanię, w ramach której przejmują porty w różnych częściach świata oraz rozwijają działalność operatorów kontenerowych, odpowiedzialnych za transport towarów. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat chińskie firmy wydały ok. 30 mld dolarów na zakup portów – wynika z raportu The Economist Intelligence Unit. Do września Chińczycy zainwestowali w infrastrukturę morską w 34 krajach i planowali aktywność w 8 kolejnych.

Dominującą rolę w ekspansji odgrywają firmy państwowe – COSCO i China Merchants. W niektórych przypadkach przedsiębiorstwa są właścicielami lub operatorami portów, w innych mają niewielkie udziały. Na liście znajdują się zarówno kraje rozwijające się – afrykańskie i azjatyckie, jak i rozwinięte – Australia, Holandia czy nawet w wyczulonych na punkcie bezpieczeństwa USA (Chińczycy mają udziały w portach w Houston i Miami za pośrednictwem przejętej francuskiej spółki Terminal Link).

Szczególnie istotne dla Chińczyków są strategicznie rozlokowane porty w basenie Oceanu Indyjskiego, m.in. w Pakistanie, Dżibuti i na Seszelach, tworzące tzw. sznur pereł. Pierwszy z nich umożliwia transport ropy z Bliskiego Wschodu do Państwa Środka bez konieczności płynięcia przez Cieśninę Malakka (przez którą obecnie transportowane jest 80 proc. ropy dla Chin) – „czarne złoto” z portu w Gwadarze trafia bowiem do zachodnich Chin drogą lądową. Właśnie dlatego to Pakistan jest kluczowym partnerem Pekinu w ramach inicjatywy „Pasa i Szlaku” i Chińczycy obiecali już, że zainwestują kilkadziesiąt miliardów dolarów budowę Chińsko-Pakistańskiego Korytarza Ekonomicznego. Wszystkie trzy porty mogą także zostać wykorzystane do celów militarnych.

Inwestycje w porty mają przy tym często bardzo delikatny charakter – wiele rządów i obywateli krajów goszczących niechętnie widzi chińskich inwestorów przejmujących kontrolę nad istotną z punktu widzenia bezpieczeństwa infrastrukturą. Obawy zazwyczaj rozwiewa, a przynajmniej zagłusza, gotówka. Kraje rozwijające się na gwałt potrzebują środków, a skarbce Pekinu po latach nadwyżek handlowych, wciąż wydają się nieprzebrane. Bywa i tak, że na zastrzyk środków połaszą się borykające się z problemami finansowymi kraje rozwinięte, jeżeli są właścicielami portów – dlatego właśnie w chińskie ręce trafił port w greckim Pireusie – czy firmy prywatne, jeżeli nie zaoponują władze lokalne, jak np. w Hiszpanii.

Wyjątkowo makiaweliczny scenariusz został ostatnio zrealizowany na Sri Lance. Chiny są największym pożyczkodawcą niewielkiego państwa położonego na wyspie Cejlon u wybrzeży strategicznego rywala Chin w Azji – Indii. Rząd Sri Lanki jest winny Pekinowi 8 mld dol., ale nie jest w stanie obsługiwać zadłużenia.

Część tej kwoty (1,5 mld dol.) pochłonęła budowa portu w Hambantota. Infrastruktura, jak często bywa, okazała się kosztowna w utrzymaniu i nierentowna, więc nie wygenerowała środków na spłatę długów.

„Pomocną” dłoń wyciągnęli Chińczycy. Port na 99 lat wydzierżawiono spółce joint venture, w której 70 proc. udziałów ma China Mechants, w zamian za co rząd Sri Lanki otrzymał na razie 292 mln dol., a łączna wartość inwestycji ma sięgnąć 1,1 mld dol. Kwota ta ma zostać przeznaczona na spłatę długów zaciągniętych w Pekinie. Spółka zadeklarowała również, że zamierza zainwestować w port dodatkowe 600 mln dol. Inwestor został nagrodzony bardzo szczodrymi zwolnieniami podatkowymi, które obejmują m.in. 32-letnie wakacje podatkowe – informuje agencja Reutera. Ponadto toczą się rozmowy o dzierżawie terenów przylegających do portu, na których miałaby powstać strefa przemysłowa.

Lekcja z tych wydarzeń ma dodatkowy smaczek – w Pekinie do tej pory wspomina się wiek upokorzenia, kiedy Chińczycy zostali m.in. zmuszeni przez Wielką Brytanię do wydzierżawienia na 99 lat Nowych Terytoriów – części Hongkongu.

Źródło:
Tematy
Wypróbuj Pracuj.pl za 1zł! Zatrudniaj szybko i skutecznie!

Wypróbuj Pracuj.pl za 1zł! Zatrudniaj szybko i skutecznie!

Advertisement

Komentarze (1)

dodaj komentarz
ajwaj
I tak jest wlasnie w realu..
Chiny Ludowe maja nowa koncepcje swojego rozwoju i przy okazji rozwoju partnera...
O ile ONI wasalizowali przy uzyciu nalotów dywanowych, kolorowych rewolucji itd., przy trwajacej nedzy wasala, ChRL szuka (z sukcesem) partnerów gdzie wszyscy zadowoleni. Mówil o tym gen. Duterte prez. Filipin, pochwalila
I tak jest wlasnie w realu..
Chiny Ludowe maja nowa koncepcje swojego rozwoju i przy okazji rozwoju partnera...
O ile ONI wasalizowali przy uzyciu nalotów dywanowych, kolorowych rewolucji itd., przy trwajacej nedzy wasala, ChRL szuka (z sukcesem) partnerów gdzie wszyscy zadowoleni. Mówil o tym gen. Duterte prez. Filipin, pochwalila Christine Lagarde szefowa MFW poetycko na zjezdzie komunistów ChPK w Pekinie itd.
Wie tez w/w prez. Trump i bedzie tak po uporaniu sie z oporem globalistów-deep state, co mu sie kroczek po kroczku udaje

Powiązane: Chiny - Analizy i komentarze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki