Minister pracy odpowiada związkowcom

W połowie września związkowcy opanowali ulice Warszawy. Żądali obniżenia wieku emerytalnego, zwiększenia płacy minimalnej oraz skrócenia tygodniowego czasu pracy. Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz dopiero teraz odpowiedział na ich postulaty.

Pomiędzy 11 a14 września związkowcy opanowali stołeczne ulice. Był to długo zapowiadany protest przeciwko obecnej polityce rządu, która, ich zdaniem, bardziej służy korporacjom i politykom niż obywatelom. W związku z tym wystosowali postulaty, które w ich opinii muszą zostać spełnione, by przywrócić w Polsce równowagę społeczną i ekonomiczną.

Obniżenie wieku emerytalnego jest nie do zaakceptowania

Pierwszy z nich dotyczył wycofania się z podniesienia do 67. roku życia wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. Związkowcy apelują, by przejście na emeryturę uzależnić od okresów składkowych, który dla mężczyzn wyniósłby 40 lat, a dla kobiet 35 lat. Władysław Kosiniak Kamysz, minister pracy odpowiedział, że postulat obniżenia wieku emerytalnego jest nie do zaakceptowania, między innymi z powodu trudnej sytuacji ludnościowej kraju oraz wydłużenia przeciętnego trwania życia. Oczekiwana długość życia dla kobiet w wieku 60 lat obecnie wynosi ponad 23 lata, a dla mężczyzn - 18 lat.

Po reformie systemu emerytalnego na wielkość emerytury wpływać będzie suma zgromadzonego kapitału, a ten jest tym wyższy, im dłużej się pracuje. Dzięki temu w teorii kobiety, które otrzymują przeciętne wynagrodzenie, po przepracowaniu 47 lat mogą liczyć na świadczenie nawet do 70% wyższe, a mężczyźni o 20%. Ponadto minister zauważa, że wydłużenie wieku emerytalnego będzie miało korzystny wpływ na rozwój gospodarczy, wzrost PKB, a co za tym idzie - na dobrobyt i jakość życia całego społeczeństwa.


»Związkowcy odsłonili przed Sejmem "pomnik premiera Tuska"

Kłopot w tym, że reforma systemu emerytalnego w największym stopniu tak naprawdę nie dotyczy obywateli tylko kondycji finansów publicznych. Obecne problemy ZUS-u wynikają przede wszystkim z olbrzymiej liczby ludzi, którzy przeszli na wcześniejszą emeryturę lub korzystają ze specjalnych przywilejów właściwych dla konkretnych grup zawodowych. Do tego dochodzi wcześniejsza nierozwaga polityków, którzy zbyt późno zorientowali się, że nie da się utrzymać całego systemu finansując je tylko ze składek. W konsekwencji okazuje się, że wiek emerytalny w Polsce będzie należeć do najwyższych w UE, a jednocześnie oczekiwana długość życia do najniższych. Słowem, chodziło tylko i wyłącznie o skrócenie okresu pobierania emerytury.

Jesteśmy otwarci na rozmowy o reformie płacy minimalnej

Związkowcy chcą, by płaca minimalna wynosiła 50% przeciętnego wynagrodzenia, czyli minimum 1800 zł brutto (1320 zł netto). Obecnie wynosi ono 1600 zł brutto (1181 zł netto), a od 2014 roku - 1680 zł brutto (1237 zł netto). Równocześnie minimalna stawka godzinowa miałaby wynosi 11 zł brutto, czyli ok. 8 zł netto. Apel związkowców jest prozaiczny - ich zdaniem minimalne wynagrodzenie jest zbyt małe. Obecnie w Polsce pensję w tej wysokości otrzymuje ok. 800 tysięcy ludzi.


»Tak się zarabia w Europie. Polska w grupie biedaków

Minister odpowiedział, że obecna relacja minimalnego wynagrodzenia wynosi 44% przeciętnej pensji. Dodatkowo nie pokrywa się ona dokładnie, ponieważ przy ustalaniu przeciętnego wynagrodzenia bierze się pod uwagę także premie, nadgodziny, itp. Te często dotyczą także ludzi otrzymujących płacę minimalną, więc najprawdopodobniej ta relacja jest zbliżona do 50%. Ponadto minister podkreślił, że najniższe wynagrodzenie systematycznie rośnie - w ciągu 11 lat o 100%. Dodatkowo obecnie istnieją takie mechanizmy prawne, które gwarantują coroczny wzrost minimalnej pensji o określoną kwotę, jednocześnie nie wykluczając podwyżek, gdy tylko koniunktura w gospodarce na to pozwala. Polska płaca minimalna należy do najniższych w UE. Jej wysokość to raptem 382 euro. Dla porównania we Francji to ponad 1300 euro.


»Historia powtarza się jako farsa

Niemniej resort pracy jest otwarty na rozmowy w sprawie minimalnego wynagrodzenia pod warunkiem, że będą się one odbywać w ramach pracy Komisji Trójstronnej, którą zbojkotowali związkowcy. Minister podkreślił, że nie wyklucza zróżnicowania płacy minimalnej w zależności od regionu kraju, a także zaznaczył, że jej wysokość może być ustalana także w ramach układów zbiorowych pracy.

Płaca minimalna wywołuje szereg kontrowersji. Z jednej strony ma chronić pracowników przed nadmiernym wyzyskiem, a z drugiej stanowi barierę dla zatrudnienia osób, które nie posiadają żadnych kwalifikacji. Dobrym pomysłem jest jej zróżnicowanie, ale do tego należałoby jeszcze zmniejszyć obciążenia podatkowe w niej zawarte.

Nie da się skrócić tygodnia pracy

Minister na ten postulat odpowiedział krótko - lepszym rozwiązaniem od ustawowego skrócenia tygodnia pracy byłoby wypracowanie odpowiednich układów zbiorowych. Związkowcy żądali obniżenia wymiaru pracy do 38 godzin tygodniowo, powołując się m.in. na krótszy czas pracy w innych bogatych krajach UE. Z danych OECD wynika, że dłużej od Polaków pracują tylko Grecy. Niemcy czy Holendrzy w biurze lub fabryce spędzają ok. 400 godzin rocznie mniej od nas.


»Premier do związkowców: dyktatu nie będzie

Skrócenie czasu pracy może wywołać negatywne konsekwencje dla przedsiębiorstw, które będą zmuszone do zwiększenia zatrudnienia, co w teorii obniży ich konkurencyjność. Z drugiej skrócenie czasu pracy jest naturalną konsekwencją zmian zachodzących w gospodarce. Zmienił się styl pracy, a postęp technologiczny sprawia, że wiele czynności zajmuje o wiele mniej czasu i nie ma potrzeby siedzenia np. w biurze przez 8 godzin dziennie. Jednak minister ma rację twierdząc, że o wiele lepszym rozwiązaniem od ustawowego ograniczenia byłoby wypracowanie odpowiednich układów zbiorowych. To jednak wymagałoby pracy i negocjacji z przedsiębiorcami. Niestety jest to trudniejsze niż zorganizowanie przemarszu i manifestacji w stolicy.

Łukasz Piechowiak
główny ekonomista Bankier.pl

Łukasz Piechowiak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~lel

... w UE. Jej wysokość to raptem 382 euro. Dla porównania we Francji to ponad 1300 euro."
Rzetelność dziennikarska wymaga podania średniej płacy w Polsce i Francji.

! Odpowiedz
0 0 ~ZNAWCA TEMATU

RUROCIAG RUDEGO JUZ W 2014 ZACZNIE PUSZCZAC NA SPAWACH A SZUJE POLITYCZNE BEDA SZUKALY SCHRONIENIA POZA GRANICAMI KRAJU!!!!!!!!!

! Odpowiedz
0 0 ~dr.noł

Nierozgarnięte barany POtrzebują więcej czasu by zebrać myśli a tak POlityczie to byle przeżyć tę kadencję bo taką mają ambicję. PO nas choćby POtop, i tak będzie. Tego gnoju nie posprząta już nikt.

! Odpowiedz
0 0 ~on air

Lemingi są z siebie dumne? Do nich to trafia, więc życzę im samych mocnośmieciowych umów z elastycznym czasem pracy do końca ich dni.

! Odpowiedz
0 0 ~xenomorf

szkoda słów na komentowanie wywodów tej miernoty...
czeka nas regeneracja emerytów i praca do 100 lat na tych bałwanów z platformy

http://www.youtube.com/watch?v=ANkgHsoTMsU

! Odpowiedz
0 0 ~tin foil hat

z tym, że ludzie dłużej żyja to jakiś mit radio Erewań

w ostatnim 10 leciu byłem na pogrzebie jednej 90 latki
2 osób, które były 2-3 lata na emeryturze 67/68 lat
i dużo więcej osób, które nie dożyły nawet pięćdziesiątki (to nie były ofiary wypadków samochodowych)

czy ja tylko tak mam czy ktoś ma podobne doświadczenia?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~tomi

...że też święta ziemia takich bydlaków musi nosić ...!

! Odpowiedz
0 0 ~Ppp

Przywrócenie wieku emerytalnego do 65 lat jest do zrobienia, gdyż jego podniesienie opierało się na błędnym założeniu, że człowiek dłużej żyjący może dłużej pracować. Jest to nieprawda – wydłuża się bowiem starość i niedołęstwo, a nie zdrowie i zdolność do pracy.
Płaca minimalna jako 50% średniej – do zrobienia i to dawno, gdyż cały naród ma prawo do zbierania owoców swojej pracy, a nie tylko wąski margines najbogatszych.
Skrócenie tygodnia pracy o 2 godziny, to moim zdaniem, niepotrzebny bajer. Należy się raczej skupić na poprawie warunków pracy i płacy, a nie kłócić się o pojedyncze godziny. Bardziej znaczące byłoby wydłużenie urlopów – zamiast 2 godzin tygodniowo (= ok. 90-100 godzin rocznie), pięć dni więcej urlopu (= 40 godzin). Efekt byłby lepszy, a mniejszym kosztem.
Pozdr.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~ergtdfg

ja nie chcę płacic zusu i nie chce nic od zusu. i tak wiem że musze liczyc na siebie. EMERYTUR nie będzie. kasy nie ma. gospodarki nie ma. ten kraj istnieje tylko znazwy. wicej tu już nic Polskiego nie ma.

! Odpowiedz
0 0 ~przemek

trudnej sytuacji ludnościowej kraju?????? CZY TO JAKAŚ KPINA?????!!!! Przecież jakby zliczyć zarejestrowanych, niezarejestrowanych i ludzi za granicą to bezrobocie 40%. Na szczęście to ostatnia kadencja tego rządu.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne