Czwartkowy handel stał pod znakiem Europejskiego Banku Centralnego i rozpoczynającego się wieczorem szczytu przywódców Unii Europejskiej w Brukseli. Pierwszym ciekawym wydarzeniem była decyzja EBC w sprawie stóp procentowych, która okazała się w pełni zgodna rynkowymi oczekiwaniami. Bank centralny Unii Europejskiej obniżył stopy o 25 pb. i od dzisiaj koszt pieniądza w Strefie Euro wynosi 1 proc.

Inwestorzy byli zawiedzeni, że EBC nie zdecydował się na większą obniżkę stóp. Taki manewr mógłby stać się wyraźnym sygnałem do silnego ruchu w górę. Wszystkie wątpliwości 45 minut później rozwiał prezes EBC Mario Draghi.
Do góry i w dół
Na początek poinformował między innymi, że obniżka stóp ma na celu zwiększenie płynności rynku kredytowego oraz EBC przeprowadzi dwie operacje długoterminowego refinansowania o terminie 3 lat. Podkreślił, że będzie podejmował dalsze działania w celu zwiększnia płynności i złagodzi wymogi dotyczące zabezpieczeń operacji refinansowania. Rynki zareagowały wzrostami. Niestety Mario Draghi kontynuował swoje wystąpienie.
Prezes EBC przedstawił prognozy dotyczące wzrostu PKB na najbliższe lata. W 2011 roku ma wynieść 1,5-1,7 proc., w 2012 roku -0,4-1,1 proc, a w 2013 roku 0,3-2,3 proc. Zwrócił uwagę, że decyzja o obniżeniu stóp nie była jednomyślna. Daje to do zrozumienia, że samo EBC nie jest zgodne co do prowadzonej polityki. Kontynuując swoją wypowiedź zaznaczył, że bieżący popyt na krótkoterminowe depozyty jest porównywalny z tym jaki był na rynku po upadku Lehman Brothers. Indeksy gwałtownie zanurkowały.
Nóż na politycznym gardle
Po zakończeniu konferencji prasowej można odnieść wrażenie, że wiele faktów może układać się w spójną całość. (Amerykanie drapią się po głowie - co robić z Europą?) Jeśli Draghi doprowadziłby rynki do euforii, politycy na szczycie w Brukseli mieliby pełny komfory psychiczny, co oznacza mniejszą presję na wypracowanie konstruktywnego planu działania. W tej sytuacji politycy mają niemal "nóż na gardle" i muszą dostarczyć Europie wyczekiwanego przełomu.
Europejski Bank Centralny zrobił to, co mógł zrobić. Teraz wszystko pozostaje w rękach polityków. Warszawski parkiet w pełni oddał się rynkowemu sztormowi. WIG20 zakończył czwartkowy handel na poziomie 2 211 punktów, czyli 1,85 proc. niżej niż wczoraj.
Źródło: Bankier.pl, Indeks WIG20, 08.12.11
Wśród polskich blue-chipów najmocniej traciły PZU (-4,51 proc.), Asseco Poland (-3,88 proc.) i PKO BP (-3,19 proc.). Najlepiej radziły sobie KGHM Polska Miedź (+0,82 proc.), PGNiG (+0,25 proc.) i GTC (0 proc.). Zawierucha doprowadziła do gwałtownego osłabienia polskiej waluty. Przed godziną 18:00 za jedno euro płacono już prawie 4,52 złotych, a dolar kosztował 3,39 złotych.
O godzinie 19:30 rozpoczyna się robocza kolacja przywódców Unii Europejskiej. Politycy zjeżdzają się do Brukseli aby wyprawcować oczekiwany kompromis - kompromis, który stałby się realnym lekiem na epidemię europejskiego zadłużenia.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
k.goldy@bankier.pl



























































