Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała po szczycie UE w czwartek, że na kolejne spotkanie unijnych liderów w marcu powróci z propozycjami w sprawie wysokich cen energii, w tym mechanizmu ich ustalania. Jak dodała, propozycja pojawi się razem z zapowiedzianym przeglądem ETS.


Jednym z głównych tematów nieformalnego spotkania szefów państw i rządów UE w czwartek na zamku Alden Biesen, w Belgii, były wysokie ceny energii, które utrudniają Europie konkurowanie z Chinami i USA.
Von der Leyen po spotkaniu powiedziała, że liderzy dyskutowali intensywnie o mechanizmie ustalania cen za energię. Jak podkreśliła, zastanawiano się, czy kontynuować obecny system, w którym najdroższe źródło energii, zazwyczaj gaz, ustala wspólną cenę energii, w tym dla tańszych odnawialnych źródeł energii i energii jądrowej.
Szefowa KE zaznaczyła, że w czwartek nie zapadły żadne rozstrzygnięcia, ale ona sama powróci na szczyt w marcu z propozycjami rozwiązań. Dodała, że wówczas KE zakończy zapowiedziany przegląd systemu handlu uprawnieniami do emitowania dwutlenku węgla, ETS.
Do tej reformy odnieśli się m.in. prezydent Francji Emmanuel Macron oraz czeski premier Andrej Babisz. Macron przyznał, że system ETS, chociaż stanowi istotną zachętę rynkową do dekarbonizacji, obciąża niektóre gospodarki i dlatego KE przedstawi w marcu rozwiązania, by to obciążenie zmniejszyć. Babisz podkreślił, że musimy zrewidować system handlu uprawnieniami do emisji ETS, bo inaczej będziemy spotykać się w kółko.
Reforma systemu ETS jest także postulatem Polski. Warszawa chce m.in. utrzymania liczby pozwoleń na emisję w systemie na stałym poziomie, bez jego dalszej redukcji oraz wyłączenia niektórych sektorów energochłonnych takich jak cement czy stal z obowiązku umarzania pozwoleń na emisję.
Gospodarz szczytu, przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa zauważył jednak, że część liderów rzeczywiście nie lubi systemu ETS, a część jest jego zwolennikiem.
Rynku emisji CO2 broniła także von der Leyen. Jak powiedziała, ETS jest tylko jednym z czterech elementów decydujących o wysokich cenach energii. Poza nim na koszty składają się także opłaty za przesył, podatki oraz cena za sam nośnik. - Niektóre państwa członkowskie mają wyższe podatki, inne bardzo niskie. W niektórych państwach członkowskich udział systemu ETS jest wyższy, w innych niższy itd. - powiedziała.
- System handlu emisjami stworzył całą branżę czystych technologii. I ta branża (...), np. sektor energetyczny, głośno mówi, że zainwestował w dekarbonizację, opiera się na niej dążąc do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku, dlatego potrzebuje również pewności z nasze strony, że ich inwestycje się opłacą - dowodziła von der Leyen.
Z Alden Biesen Magdalena Cedro (PAP)
mce/ ap/


























































