MZ: kanapki w sklepikach szkolnych bez majonezu i salami

W kanapkach sprzedawanych w sklepikach szkolnych będą musiały znaleźć się warzywa lub owoce; ponadto mogą one zawierać np. szynkę z indyka, przetwory z ryb i jaja, ale nie można do nich dodawać majonezu i salami - to jedna z zasad, którą wprowadza rozporządzenie ministra zdrowia.

(EastNews)

Od 1 września 2015 r., czyli z początkiem nowego roku szkolnego, wejdzie w życie nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, zgodnie z którą firmy prowadzące sklepiki szkolne nie będą mogły sprzedawać w nich tzw. śmieciowego jedzenia, czyli zawierającego znaczne ilości składników niezalecanych dla rozwoju dzieci. W sklepikach nie będą już dostępne takie produkty, jak: chipsy, napoje energetyzujące, jedzenie typu fast food i instant.

Produkty spożywcze, jakie można sprzedawać w sklepikach szkolnych oraz podawać w stołówkach szkolnych, określa rozporządzenie ministra zdrowia. W czwartek MZ poinformowało, że minister je podpisał.

Tworząc listę tych produktów, uwzględniono ich wartość odżywczą i zdrowotną oraz normy żywieniowe.

Resort podkreśla, że rozporządzenie ma przede wszystkim charakter edukacyjny. "Ma ono nauczyć dzieci, szkoły i rodziny, na czym polega zdrowe i bezpieczne odżywianie. Musimy dać wyraźny sygnał i wyeliminować ze szkoły tłuste, słone i słodzone pokarmy, które są główną przyczyną otyłości. Jeżeli dziś nie nauczymy dzieci, jak prawidłowo się odżywiać, to za kilkanaście lat staniemy się społeczeństwem otyłych, schorowanych i nieszczęśliwych ludzi. Jeżeli nie wyeliminujemy tej choroby, to nigdy nie dogonimy innych Europejczyków w kategorii jakości i długości życia - czy chcemy, by nasze dzieci żyły krócej o kilkanaście lat niż dzieci w Szwecji, Norwegii albo Francji? A dobrze wiemy, że dorosłym trudno jest zmienić nawyki żywieniowe, utrwalane przez lata w dzieciństwie i młodości" - czytamy w komunikacie na stronie MZ.

Nowe przepisy ograniczają możliwość sprzedaży dzieciom i młodzieży żywności, do której dodawane są cukry i substancje słodzące, a także żywności o dużej zawartości tłuszczu lub soli. Promowane jest natomiast spożywanie warzyw, owoców i żywności bogatej w wapń oraz picie wody.

Resort proponuje, by w sklepikach były sprzedawane kanapki przygotowane z pieczywa razowego, pełnoziarnistego lub bezglutenowego. Skład kanapek powinien być urozmaicony, mogą one zawierać m.in. przetwory mięsne o niskiej zawartości tłuszczu (np. szynka z indyka), przetwory z ryb, jaja, sery i orzechy. W kanapkach nie będą mogły natomiast znajdować się m.in. przetwory mięsne o dużej zawartości tłuszczu (np. salami i kiełbasa parówkowa), serki topione i majonez. Ponadto w kanapkach obowiązkowo będą znajdować się warzywa i owoce.

W szkołach będą również sprzedawane sałatki, warzywa, owoce, surówki, mleko bez dodatku cukru, jogurty i serki homogenizowane z ograniczoną zawartością tłuszczu oraz płatki śniadaniowe. Będą dostępne też surowe lub przetworzone warzywa i owoce. Mają one być przygotowane do bezpośredniego spożycia i podawane w całości lub podzielone na porcje.

W sklepikach będą też dostępne soki, musy i przeciery owocowe, warzywne oraz koktajle przygotowywane na bazie mleka. Sprzedawane będą też woda, herbata, napary owocowe i kawa zbożowa. Wszystkie napoje mają być niesłodzone, wyjątek stanowi jedynie słodzenie miodem. Ponadto woda będzie podawana dzieciom bez ograniczeń i powinny mieć zapewniony do niej dostęp w ramach żywienia zbiorowego.

Rozporządzenie określa także wymagania dotyczące posiłków przygotowywanych w stołówkach szkolnych, m.in. ograniczając liczbę potraw smażonych. Przynajmniej raz w tygodniu dzieci będą jeść rybę, a do każdego obiadu ma być dodawana porcja warzyw i owoców.

Nowe przepisy będą obowiązywać we wszystkich typach szkół (od szkół podstawowych do ponadgimnazjalnych) z wyjątkiem szkół dla dorosłych, a także w przedszkolach i w tzw. innych formach wychowania przedszkolnego (np. punktach przedszkolnych i klubach przedszkolaka). Żywności niedopuszczonej do sprzedaży w placówkach oświatowych nie będzie też można reklamować w tych placówkach i w ich pobliżu.

W przypadku złamania przepisów przewidziano sankcje. Jeżeli kontrola w szkole lub przedszkolu przeprowadzona przez inspekcję sanitarną wykaże, że zostało złamane prawo, na ajenta prowadzącego sklepik lub stołówkę będzie mogła być nałożona kara pieniężna w wysokości od 1 do 5 tys. złotych. Dyrektor placówki będzie mógł rozwiązać z takim ajentem umowę w trybie natychmiastowym, bez zachowania terminu wypowiedzenia.

Dotychczas stosowanie zasad zdrowego żywienia w placówkach oświatowych było dobrowolne.

Z danych UNICEF wynika, że w latach 2002-2012 wzrósł w Polsce dwuipółkrotnie (z 7 do 17 proc.) odsetek dzieci z nadwagą. Z kolei dane Instytutu Żywności i Żywienia mówią, że odsetek dzieci z nadwagą, w zależności od województwa, wynosi od 22 do 32 proc. Specjaliści zwracają uwagę, że błędy żywieniowe są przyczyną licznych schorzeń, m.in. otyłości, chorób układu sercowo-naczyniowego, cukrzycy, nowotworów.(PAP)

ozk/ akw/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 2 ~bardzoDobrze

Nie rozumiem czemu się tak burzycie, nie wyobrażam sobie że świadomi rodzice będą prostestowac że szkoła chce zakazać sprzedaży energetyków lub słodyczy dzieciom a zamiast tego sprzedawać jabłka. Dzieci będą się spóźniać na lekcje bo będą chodziły do sklepów po batony? Raz, dwa razy dostanie pałę za takie zachowanie i następnym razem zamiast jeść bezwartościowego batonika może jednak kupi te jabłko lub kanapkę i nie spóźni się na lekcje.
Opanujcie się, nawet jeżeli to będzie o kant dupy to szkoła ma świecić jakimkolwiek przykładem anie reklamować niezdrowe jedzenie. Kiedyś były sklepiki szkolne i były słodkosci ale dzieci nie miały tyle pieniędzy żeby non stop zywić się czipsami, były karnety na stołówkę ...

Duzy plus dla tego kto w końcu PRÓBUJE uporządkować jedzenie w szkołach!
Jeszcze niech się wezmą za jedzenie w szpitalach.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 6 ~Arnold

Dzieci będą teraz po prostu częściej wychodzić na wagary na hamburgera, bądź na przerwie, jeśli gdzieś w pobliżu będzie taka możliwość. Przypuszczam, że być może budki z hot-dogami będą się ustawiać możliwie blisko szkół, Złoty interes dla nich, muszą pocałować rządzących po rękach.

! Odpowiedz
0 7 ~Uczen

A u mnie kolo szkoły otworzyli DINO jestem ciekaw ile będę miał uwag bo słyszałem ze szkolnego sklepiku już nie będzie a do DINO napewno nie po warzywa :-)

! Odpowiedz
3 16 ~Mamucha

Mam dwoje dzieci - jedno w gimnazjum, a drugie w LO. Zapewniam, że ani one, ani ich koledzy nie robią zakupów w sklepiku. Na przerwach "wyskakują" do pobliskiej piekarni/ciastkarni/sklepiku i kupują tam to na co mają ochotę. "Po fig" ta ustawa???

! Odpowiedz
1 5 ~nn

żeby pokazać, że rząd coś robi

! Odpowiedz
0 1 ~Gość

To nieźle wychowujesz swoje dzieci ...

! Odpowiedz
1 11 ~ja

W szkole dzieci nie kupia zdrowej kanapki, bo malo kto bedzie prowadzil sklepiki. Zglodnieja I kupia batona po szkole w sklepow obok.

! Odpowiedz
2 15 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
3 14 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 3 ~nn

w Polsce człowiekowi prawa zabierają

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,7% II 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% II 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 330,48 zł II 2020
Produkcja przemysłowa rdr 4,9% II 2020

Znajdź profil