REKLAMA
ZŁOTY BANKIER 2026

Lordowie brytyjscy leniwi, ale kasę biorą

2013-12-17 13:03
publikacja
2013-12-17 13:03

Co najmniej połowa członków Izby Lordów pojawia się na posiedzeniach w parlamencie na krótko - tylko po to, aby mieć prawo do pobrania 300 funtów przysługujących im za obecność - zdradził członek Izby, któremu tabloid "Daily Mail" wytknął podobne praktyki.

Wielka Brytania parlament
Źródło: Thinkstock

"Daily Mail" wyliczył, że Lord Hanningfield za pojawienie się 19 razy na obradach Izby Lordów w lipcu br. zainkasował w sumie 5,7 tys. funtów. Przy tym 11 z 19 jego wizyt w parlamencie trwało nie dłużej niż 40 minut, a najkrótsza wizyta - zaledwie 21 minut. W tym czasie ani razu nie zabrał głosu w debacie, ani nie uczestniczył w posiedzeniu którejś z komisji.

Nie stanowi to naruszenia żadnej z parlamentarnych zasad, jednak zdaniem "Daily Mail" takie zachowanie może wywoływać oburzenie wśród wyborców.

Członkowie Izby Lordów nie otrzymują regularnego wynagrodzenia, ale mogą ubiegać się o wolną od podatku kwotę 300 funtów dziennie za udział w posiedzeniach Izby. Środki te są przeznaczone m.in. na pokrycie kosztów podróży.

Zapytany o swoją parlamentarną działalność w lipcu, Lord Hanningfield bronił się, mówiąc, że "co najmniej połowa członków Izby" postępuje tak samo. Odmówił zwrotu pieniędzy pobranych w lipcu, twierdząc, że przeznaczył je na pokrycie wydatków związanych z wykonywaną przez niego pracą oraz na opłatę rachunków i wyżywienie.

Poseł opozycyjnej Partii Pracy John Mann zażądał, by Hanningield wskazał wszystkich pozostałych Lordów pojawiających się na posiedzeniach Izby tylko dla przysługującego za to dodatku. "To absolutny skandal" - ocenił.

Nie jest to pierwszy skandal wokół Lorda Hanningfielda. W 2011 roku odsiedział on 9 tygodni z 9 miesięcy wyroku skazującego za defraudację blisko 14 tys. funtów z funduszu na wydatki związane z pracą parlamentarzysty. Polityk przyznał przed sądem, że niesłusznie domagał się zwrotu kosztów za wynajmowanie pokojów w hotelach oraz koszty podróży. Jeden z rachunków za pokój hotelowy dotyczył czasu, który spędził na pokładzie samolotu lecącego do Indii.

Hanningfield twierdzi, że zrobiono z niego kozła ofiarnego, a "większości członków Izby Lordów i Izby Gmin" za podobne przewiny nie wytaczano procesów, lecz pozwolono zwrócić niesłusznie przyznane rekompensaty.

Na skutek tego skandalu stracił stanowisko przewodniczącego rady hrabstwa Essex, które piastował z ramienia Partii Konserwatywnej, i został pozbawiony członkostwa w ugrupowaniu. Od tego czasu zasiada w Izbie Lordów jako bezpartyjny.(PAP)

akl/ kar/

Źródło:PAP
Tematy
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~Obywatel
Dla nich powstała Magna Carta. I tylko dla nich. Wszyscy pozostali to "serfs" czyli chłopi pańszczyźniani. Własność ich lordowskich mości. Również dzisiaj... Business as usual...
~jpw
Kto to pisał o tzw."klasie próżniaczej".

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki