Początek drugiej połowy roku przyniósł spadki na światowych rynkach akcji. Również na polskiej giełdzie dominuje dziś kolor czerwony.


Lipiec na GPW rozpoczął się od ruchu w dół. WIG20 otworzył się na ponad 1-procentowym minusie, po godzinie notowań skala spadków ograniczona została do ok. 0,7 proc. Mocno poturbowany w ostatnich tygodniach sWIG80 traci jedynie 0,15 proc., zaś pozostający nieco w jego cieniu mWIG40 cofa się o 0,6 proc. Słabość dziś rano pokazuje nie tylko giełda, lecz także polski złoty.
Sytuacja na polskim rynku koresponduje z krajobrazem, który
obserwujemy na parkietach światowych. Zaczęło się od Azji, gdzie japoński Nikkei225 poszedł w dół o 2,
Rano spadki dotarły też do Europy. O 10:00 londyński FTSE100 zniżkował o blisko 1 proc. Niemiecki DAX ograniczył straty do 0,71 proc. Ale już francuski CAC40 zniżkował o ponad 1 proc., hiszpański IBEX35 spadał o prawie 1,5 proc., a mediolański FTSE MIB szedł w dół o 1,7 proc.
Pod kreską znalazły się też notowania kontraktów terminowych na indeksy amerykańskie. „Futki” na S&P 500 traciły 0,6 proc., kontrakty na Nasdaq zniżkowały o 0,75 proc., a na Dow Jonesa spadały o 0,5 proc.
Na globalne spadki bezpośredni wpływ ma przynajmniej kilka czynników. Po pierwsze, inwestorzy wciąż obawiają się kolejnych salw w globalnej wojnie handlowej, w którą coraz mocniej zaangażowane są USA, UE i Chiny. Po drugie, kryzys w niemieckiej polityce związany z rezygnacją Horsta Seehofera z funkcji szefa MSW i lidera CSU negatywnie wpływ na sentyment wokół strefy euro.
W tle politycznych sporów pozostają dane makroekonomiczne. Odczyt indeksu PMI dla strefy euro obniżył się z 55,5 do 54,9 pkt., czego spodziewali się analitycy. W przypadku Polski wskaźnik przyjął wartość 54,2 pkt. wobec oczekiwań na poziomie 53,1 pkt. Z krajowej gospodarki napłynął jeszcze jeden raport – zdaniem GUS-u w czerwcu inflacja zrobiła kolejny krok w kierunku 2 proc.
KK/MZ



























































