W jaki sposób rozpoczęła się ekspansja na zagraniczne rynki i jak to wygląda obecnie?
Pierwszy sklep za granicą powstał w 2002 roku w Estonii, kraju o gospodarce stosunkowo wysoko rozwiniętej i wysokiej sile nabywczej, gdzie pojawiła się możliwość wynajęcia ciekawego lokalu w centrum handlowym. Dzisiaj w rozwoju naszej działalności zagranicznej podążamy za możliwościami, jakie dają rynki, na których działamy. A więc przede wszystkim za lokalami w nowoczesnych centrach handlowych.
Który z rynków, na których działa LPP, jest najistotniejszy?
Rosja, gdzie na dużą skalę buduje się obecnie galerie handlowe. Tam tworzą się miejsca, których właśnie poszukujemy – nowoczesne powierzchnie handlowe. Poza tym jest to duży, dynamicznie rozwijający się rynek.
Jak sprzedają się państwa produkty za granicą?
Udział eksportu w obrotach LPP zbliża się obecnie do 30%, co nie znaczy, że nie mogłoby być lepiej.
Jakie zatem podejmują państwo w tym celu działania?
Staramy się wynajmować jak najlepsze lokale, coraz sprawniej zarządzamy naszymi towarami, podejmujemy działania marketingowe. Na przykład w Czechach przeprowadziliśmy dwie intensywne kampanie reklamowe, która obejmowały reklamę w prasie, outdoor oraz product placement. Można powiedzieć, że zakończyły się sukcesem. Ewidentnie wpłynęły na wzrost naszej sprzedaży na tym rynku, wspomaganej dodatkowo poprawą kolekcji. W każdym razie jesteśmy z tych kampanii marketingowych bardzo zadowoleni.
Czy w związku z tym planowane są podobne akcje na innych rynkach?
Przymierzamy się do podobnej akcji w Rosji, ale na mniejszą skalę. W dłuższej perspektywie rozważamy tego typu promocję pozostałych rynkach.
Czy dostosowują państwo swoją ofertę do specyfiki poszczególnych rynków? Czy są jakieś istotne różnice charakteryzujące poszczególne rynki?
Nie różnicujemy oferty w zależności od rynku, na który trafia. Występują co prawda niewielkie różnice, ale dotyczą one raczej spraw organizacyjnych np. momentu wprowadzania danych kolekcji do sklepów. Działając na rynkach zagranicznych, konkurujemy z lokalnymi graczami, a także ze znanymi na całym świecie firmami. Zasady konkurencji są wszędzie takie same. Główną różnicą między rynkami wschodnimi a Polską jest zamożność społeczeństwa, wiążąca się ze stopniem rozwoju gospodarki. Im szersze grono konsumentów o zarobkach zbliżonych do osiąganych w Polsce, tym oczywiście większe dla nas szanse.
Jaka jest wobec tego polityka wizerunkowa LPP związana z tymi rynkami?
Naszym celem jest, by marka Reserved kojarzona była jako produkt modny, jednak skierowany do odbiorcy masowego, toteż nie mamy zamiaru przekształcać jej w paraluksusową. Prestiż chcemy budować poprzez budowanie wizerunku jako modnej i bardzo szeroko dostępnej marki. Stąd plany na stałe poszerzanie oferty poprzez inwestycje w nowe powierzchnie handlowe oraz zwiększanie powierzchni naszych sklepów.
Czy zatem zmierzają państwo do roli odzieżowego McDonald'sa Europy Środkowo-Wschodniej?
Jeśli ma to oznaczać dużą znajomość marki – to oczywiście tak. Jeśli natomiast stosunkowo tani produkt w swej klasie, to raczej nie. Nasz brand ma być postrzegany przede wszystkim jako modny.
Plany na przyszłość?
W perspektywie najbliższych 5-6 lat zapewne udział przychodów realizowanych w Polsce będzie mniejszy niż części poza krajem. Osiągniemy to poprzez inwestycje w rozwijanie sieci naszych sklepów. Obecnie wchodzimy na rynek rumuński. Planujemy również wprowadzenie naszego trzeciego brandu – Esotiq – na rynki zagraniczne.
Czy w kręgu zainteresowań znajdują się też kraje Unii Europejskiej?
Nie. Planujemy intensywny rozwój naszej działalności głównie na obszarze krajów byłego bloku wschodniego.
rozmawiał Paweł Skotarek























































