Czwartkowy poranek przyniósł stabilizację kursu euro po dość burzliwej środowej sesji. Globalnie obserwujemy coraz mocniejszego franka szwajcarskiego, co jednak póki co nie niesie ze poważniejszych konsekwencji dla pary frank-złoty.


O 9:28 kurs euro wynosił 4,2660 zł i pozostawał bez większych zmian względem środowego kursu odniesienia. Natomiast wczoraj kurs EUR/PLN sięgnął nawet poziomu 4,2762 zł i był najwyższy od trzech tygodni. Ta próba osłabienia złotego została jednak zneutralizowana w popołudniowej fazie handlu.
Cały czas mówimy jednak o ruchu przede wszystkim w bok wykresu. Trend boczny na parze euro-złoty obowiązuje już piąty miesiąc z rzędu. Od kwietniowego szoku celnego kurs euro porusza się w przedziale 4,20-4,30 zł, z czego przez zdecydowaną większość czasu jest to zakres 4,23-4,28 zł.
ReklamaZobacz także
Potencjalnym impulsem do osłabienia złotego jest bardzo zła sytuacja fiskalna Polski. Na początku września rząd powinien przedstawić projekt budżetu na 2026 roku. Zapowiada się trzeci rok z rzędu z gigantycznym (ponad 300 mld zł) i rosnącym deficytem budżetowym, co wymusza coraz większe emisje obligacji skarbowych. Jak dotąd z ich sprzedażą nie było najmniejszego problemu, ale nikt nie może zagwarantować, że tak będzie również w kolejnych kwartałach.
Regularny kryzys budżetowy od ponad roku trawi Francję, gdzie zapowiada się upadek kolejnego już rządu, któremu nie udało się ograniczyć rozdętych wydatków państwa. W rezultacie od kilku dni obserwujemy umocnienie franka szwajcarskiego w relacji do euro. W czwartek rano helwecka waluta na polskim rynku drożała o kolejną połówkę grosza i kosztowała już 4,5712 zł. Oznacza to, że w nieco ponad tydzień frank podrożał o 7 groszy.
Nadal jednak wszystko odbywa się w ramach trendu bocznego o zakresie 4,50-4,60 zł. I dopóki nie zostanie przekroczona któraś z tych linii (obecnie bardziej prawdopodobny wydaje się ruch w stronę 4,60 zł), to zmienność na parze frank-złoty powinna pozostać niska.
Ustabilizowała się sytuacja na rynku dolara amerykańskiego, który na parze z euro wciąż nie może znaleźć kierunku. W efekcie dolar na polskim rynku w czwartek o poranku kosztował 3,6665 zł, czyli podobnie jak dzień wcześniej.
KK



























































