By znaleźć środki na pomoc dla polskich pracodawców i pracowników, należy odejść od projektów, które są wyrazem megalomanii i nie są projektami pierwszej potrzeby, jak np. Centralny Port Komunikacyjny czy zakup F-35 - ocenił w czwartek prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.
Kosiniak-Kamysz podkreślił w TVN24, że klub Koalicji Polskiej nie zagłosował za tzw. tarczą antykryzysową, ponieważ jest to rozwiązanie "dziurawe". "Szkoda, że rządzący nie poparli naszych poprawek ani w Sejmie, ani w Senacie. Nie wykazali się solidarnością i nie chcieli budować szerokiego poparcia pracowników i pracodawców" - mówił.
"Jeżeli ta tarcza zadziała, to ja powiem tym, którzy za nią głosowali - i PiS-owi, i Platformie - okej, mieliście rację, przyznam im rację, jak we wrześniu okaże się, że to działa. Ale jak nie zadziała, to ponoszą te ugrupowania, które poparły stuprocentową odpowiedzialność za upadek polskich firm, za niewystarczającą pomoc" - mówił kandydat na prezydenta, zwracając uwagę, że już dzisiaj 30 proc. firm przestało w Polsce funkcjonować. "Jeżeli ta sytuacja potrwa dłużej, niż do świąt, to mamy armagedon w gospodarce trwały" - dodał.
Na uwagę, że w budżecie nie ma środków na realizację rozwiązań zaproponowanych przez opozycję, prezes PSL stwierdził, że jeśli tak jest to "byliśmy oszukiwani przez ostatnie 5 lat", bo rządzący zapewniali, że Polska jest "krajem mlekiem i miodem płynącym, a pieniędzy miało wystarczyć na wszystko".
Zdaniem Kosiniaka-Kamysza, by znaleźć środki na ratowanie polskich pracodawców i pracowników, należy odejść od przedsięwzięć, które są "wyrazem megalomanii i nie są projektami pierwszej potrzeby". Jak mówił, chodzi m.in. o Centralny Port Komunikacyjny czy zakup F-35. "Trzeba rozmawiać z Amerykanami. Jeżeli są z nami w prawdziwym sojuszu, przyjaźń i relacja solidarności jest dwukierunkowa, to ten zakup powinien być odłożony" - podkreślił prezes PSL. Dodał, że nie jest to inwestycja, która ochroni naszą gospodarkę i miejsca pracy w najbliższych dniach.
Prezes PSL ocenił, że dziś nie jest to czas oszczędzania i zrównoważonego budżetu. "Im więcej firm utrzymamy, tym one szybciej - nawet pod koniec tego roku - wrócą do dobrej sprawności i za swoich pracowników rzetelnie zapłacą. Nawet kosztem zadłużania się, deficytu jest potrzeba uruchomienia gwarancji w Banku Gospodarstwa Krajowego" - mówił.
Polityk odniósł się także do kwestii przeprowadzenia wyborów prezydenckich 10 maja. W jego ocenie, w tym terminie nie da się przeprowadzić wyborów bez naruszenia zdrowia i życia Polaków. Postulował zmianę terminu wyborów.
Zdaniem prezesa PSL rządzący powinni jak najszybciej podjąć decyzję o wprowadzeniu klęski żywiołowej, który poskutkuje przesunięciem terminu wyborów. "Stan klęski żywiołowej jest w Polsce, nie został tylko ustawowo zastosowany" - podkreślił.
"Nie będę kwestionował mandatu Andrzeja Dudy, nawet, gdyby miał ten mandat sprawować o rok dłużej, czyli do wiosny przyszłego roku. Musimy znaleźć bezpieczny termin" - mówił Kosiniak Kamysz.(PAP)
autorka: Aleksandra Rebelińska
reb/ pat/


























































