Nieoczekiwane zwycięstwo w wyborach prezydenckich w Brazylii Luiza Inacia Luli da Silvy to hamulec dla ambicji prezydenta USA Donalda Trumpa, by umocnić swoje wpływy w Ameryce Płd. – brzmią wtorkowe komentarze hiszpańskiej prasy na temat wyników wyborów.


Publicyści zwracają też uwagę na zatrzymanie wpływów prawicy w Ameryce Łacińskiej. Komentarze zostały opublikowane na miesiąc przed wyborami parlamentarnymi w Hiszpanii, w których po ponad ośmiu latach rządów władzę może stracić lewica, a konserwatywna Partia Ludowa (PP), ugrupowanie starego nurtu, nie wyklucza koalicji ze skrajnie prawicową partią Vox.
Wyłom w regionalnym zwrocie na prawo
Według dziennika „El Pais” zwycięstwo Luli „jest dowodem, że marsz sił skrajnej prawicy nie jest nieunikniony, a demokracja potrafi się obronić”. Gazeta „El Periodico” w odredakcyjnym komentarzu zaznaczyła, że wynik wyborów „nie oznacza jednak ogólnego odrodzenia lewicy, lecz raczej wyborczą odporność jednego z jej najbardziej doświadczonych przywódców”. Z kolei dziennik „El Mundo” zauważył, że do zwycięstwa doszło „w środku kontynentalnego zwrotu na prawo”, przypominając wyniki wyborów w Kolumbii, Chile, Boliwii i Peru, gdzie zwyciężyła prawica.
„El Mundo” zacytował eksperta ds. stosunków międzynarodowych Mariana de Albę, który podkreślił, że ponowny wybór Luli nie tylko hamuje postęp prawicy w regionie, ale „wyznacza granicę projektowi administracji USA, którego celem jest ukształtowanie Ameryki Łacińskiej politycznie podporządkowanej Waszyngtonowi”.
„Tarcza Ameryk” pęka w Brazylii. Lula wyznacza granice wpływom Waszyngtonu
Dziennik podkreślił, że w efekcie Brazylia pozostaje poza zasięgiem projektu „Tarcza Ameryk”, podobnie jak Urugwaj rządzony przez lewicowy Frente Amplio. Zwrócił uwagę, że po przeciwnej stronie znajdują się natomiast Argentyna, Kolumbia, Chile, Ekwador, Peru, Boliwia i Paragwaj i Wenezuela.

De Alba zaznaczył, że wprawdzie lewica w skali kontynentu znajduje się w mniejszości, to jednak Meksyk i Brazylia są w stanie stworzyć „silny duet zdolny przeciwstawiać się Waszyngtonowi”.
Także redakcja „El Periodico” jest przekonana, że Brazylia zachowuje „przestrzeń do prowadzenia autonomicznej polityki zagranicznej i wzmacniania współpracy regionalnej, mimo ideologicznego rozdrobnienia kontynentu i słabości mechanizmów koordynacji politycznej”.
Zastrzyk optymizmu dla europejskiej lewicy
Dla „El Pais” wynik wyborów w Brazylii jest „zastrzykiem optymizmu dla lewicy i dowodem na to, że marsz skrajnej prawicy związanej z trumpizmem nie jest nieunikniony”.
Prezydent USA pozostawał w konflikcie z brazylijskim przywódcą, wspierał kandydatów skrajnej prawicy w regionie i wskrzesił XIX-wieczne wyobrażenie obu Ameryk jako „podwórka” Stanów Zjednoczonych, gdzie supermocarstwo może działać według własnego uznania. Porażka Flavia Bolsonaro jest więc także porażką Trumpa – podsumował „El Pais”.
W niedzielę urzędujący prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva wygrał drugą turę wyborów prezydenckich i wywalczył reelekcję. Według danych Najwyższego Trybunału Wyborczego (TSE) Lula zdobył niecałe 51,8 proc., a jego rywal - prawicowy senator Flavio Bolsonaro – nieco ponad 48,2 proc. głosów.
Z Madrytu Justyna Wojteczek(PAP)
jw/ kar/

































































