Komentarz poranny
Wczorajsze zamknięcie w USA rzecz jasna
nie napawa
optymizmem, ale wcale nie musi być tak źle. Gdyby byli u nas
poważni inwestorzy
zagraniczni to indeks "waliłby się" już od wielu sesji. Starczy
spojrzeć na
wczorajsze zachowanie złotego. Na szczęście dla posiadaczy akcji
nie ma
spekulantów zagranicznych, a nasze fundusze chyba na siłę
starają się
przetrzymać zły okres. Czy im się to uda? Mają szansę jeśli
przypadkiem pewnego
dnia nie wpadną wszystkie (lub tylko kilka) na pomysł, ze chyba
lepiej nie
tracić pieniędzy i zaczną sprzedawać. Nie chciałbym mieć
wtedy akcji. To może
być nawet dzisiaj jeśli zarządzający dojdą do wniosku, ze
techniczne szkody
wyrządzone indeksom amerykański są tak duże, że zapowiadają
dłuższą bessę. Nie
byłoby to jednak chyba rozsądne bo niezłe wczorajsze ciągłe i
zachowanie rynku
mówiące: nie sprzedawaj bo na ciągłych zawsze drożej pozwala
funduszom znowu
utrzymać rynek na małym obrocie. Poza tym prawdopodobieństwo
odbicia w NY z
każdą sesją wzrasta, a polujący na odbicie będą dziś rzecz
jasna kupowali (tak
jak robili to wczoraj) - w końcu trafią. Rozsądnym
pociągnięciem funduszy byłoby
doczekanie do odbicia w USA (w końcu musi być) i wtedy skrócenie
pozycji.
Sprzedawanie teraz nie ma wielkiego sensu bo po prostu nie ma komu i
tylko
obniża się cenę.
W tej sytuacji zastanawianie się nad rynkiem
przed sesja
przypomina obstawianie czarne/czerwone w ruletkę: spanikują fundusze
czy jeszcze
chwile poczekają? Ja tego nie wiem i dlatego patrzę wyłącznie na
analizę
techniczną. Solidne przebicie 18.000 pkt. na WIG i 1860 na WIG-20 to
sygnały
sprzedaży. To wiedzą wszyscy, więc mogą próbować uprzedzić
konkurencję co może
sprokurować właśnie takie przebicie. To czarny scenariusz, ale na
logikę rynek
powinien być -1do +0,5% i znowu mieszanka na dogrywkach i
wyczekiwanie.
Trafienie w odbicie na świecie przyniesie sporą premię, ale
kto będzie taki
odważny, żeby wchodzić dużym kapitałem? Tak więc zysk może
być duży, ale
niekoniecznie w wartościach bezwzględnych. Ryzyko jest bardzo
duże. Rynek dla
ryzykantów, a spokojniejsze natury powinny trzymać się od niego z
daleka.
Z
wiadomości makroekonomicznych dotyczących całego świata
niepokojące są
informacje dochodzące z Rosji. Szewc bez butów chodzi - tam też
zaczyna brakować
ropy naftowej. Przesadzili z eksportem. Będą mieli do wyboru, albo
znaczny
wzrost cen paliw i inflacji w kraju, albo zmniejszenie eksportu.
Przypomina to
konieczność wyboru między tyfusem, a cholerą. Dla nas w obu
przypadkach efekt nie
będzie pozytywny. Na ten temat jednak więcej w "Subiektywnej ocenie
" w
przyszłym tygodniu.



























































