W debacie o przyszłych emeryturach coraz częściej pojawia się hasło „emerytura na własną rękę”. Oznacza ono, że oprócz obowiązkowego systemu ZUS warto samodzielnie budować swoje bezpieczeństwo finansowe. W rozmowie w studiu Bankier.pl Tomasz Fronczak, dyrektor Biura Programów Emerytalno-Oszczędnościowych TFI PZU, tłumaczył, że dziś każdy pracujący Polak ma realną możliwość odkładania na emeryturę – wystarczy nie rezygnować z udziału w takich programach jak PPK czy PPE.


Jak podkreśla ekspert, w programach pracowniczych – takich jak pracownicze plany kapitałowe (PPK) czy pracownicze programy emerytalne (PPE) – oszczędzanie odbywa się praktycznie „automatycznie”. Pracodawca dopłaca do naszej składki, a w przypadku PPK dodatkowo swoje trzy grosze dorzuca państwo.
– To najwyższa stopa zwrotu, jaką można osiągnąć. Nie rozumiem, dlaczego ludzie z tego rezygnują – mówi Fronczak.
Według danych żaden uczestnik PPK nie stracił – średnia stopa zwrotu po sześciu latach sięga 113–115 proc., uwzględniając wpłaty, dopłaty i zyski z inwestycji. W PPE sytuacja wygląda jeszcze lepiej, bo cały wkład finansuje pracodawca – nawet do 7 proc. wynagrodzenia.
IKE, IKZE, OIPE – indywidualne formy oszczędzania
Dla tych, którzy chcą odkładać dodatkowo, pozostają programy indywidualne:
- IKE (Indywidualne Konto Emerytalne) – pozwala uniknąć podatku od zysków kapitałowych, jeśli środki wypłacimy po 60. roku życia.
- IKZE (Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego) – daje ulgę podatkową „tu i teraz”, czyli możliwość odliczenia wpłat od podstawy opodatkowania w PIT.
- OIPE (Ogólnoeuropejski Indywidualny Produkt Emerytalny) – nowość na rynku, skierowana głównie do osób pracujących w różnych krajach UE, które chcą mieć przenośne konto emerytalne.
Jak tłumaczy Fronczak, IKZE pozwala w danym roku pomniejszyć podatek dochodowy nawet o kilka tysięcy złotych – przy pełnym limicie wpłat i wyższym progu podatkowym to około 3 tys. zł zwrotu. Jeśli tę kwotę zainwestujemy ponownie, efekt procentu składanego może w dłuższej perspektywie znacząco powiększyć przyszły kapitał.
Ile można wpłacić?
Limity są ustawowe – w 2025 r. osoby zatrudnione na etacie mogą wpłacić na IKZE niespełna 10 tys. zł, a osoby prowadzące działalność gospodarczą około 15 tys. zł. Choć pojawiają się głosy, że limity są zbyt niskie, Fronczak zauważa, że niewielu Polaków i tak wykorzystuje je w pełni. Dla większości regularne odkładanie nawet 200–500 zł miesięcznie jest realnym i wystarczającym początkiem.
Edukacja i nawyk to klucz
Ekspert z TFI PZU zwraca uwagę, że podstawą skutecznego oszczędzania nie jest wysokość pierwszej wpłaty, ale nawyk systematyczności.
– Niech to będzie nawet 100 zł miesięcznie. Najważniejsze, żeby zacząć – mówi.
Osoby, które dopiero wchodzą na rynek pracy lub nie mają pewności co do swoich planów finansowych, mogą rozważyć IKE – środki są bardziej elastyczne i w razie potrzeby można je wypłacić (choć z podatkiem od zysków). Dla tych, którzy chcą stricte emerytalnego celu i korzyści podatkowych, lepsze będzie IKZE.
Gdzie założyć konto i jak inwestować?
Na platformie inPZU można znaleźć zarówno ofertę kont emerytalnych, jak i bogatą sekcję edukacyjną. Dla początkujących Fronczak poleca tzw. fundusze cyklu życia – rozwiązania, które automatycznie dopasowują poziom ryzyka do wieku inwestora. W młodości więcej środków inwestowanych jest w akcje, a im bliżej emerytury – tym większy udział obligacji, co zmniejsza ryzyko.
Emerytura to proces, nie punkt w czasie
Na koniec ekspert TFI PZU przypomina, że emerytura z ZUS będzie dożywotnia, ale często niewystarczająca. Dlatego dodatkowe oszczędności to nie luksus, lecz konieczność.
– Nie chodzi o to, żeby żyć w dostatku, ale żeby nie żyć w ubóstwie. Kto zacznie oszczędzać wcześniej, ten później sobie za to podziękuje – podsumowuje.





























































