Komisja Nadzoru Finansowego promuje wprowadzenie do ustawy o kredycie hipotecznym zakazu wynagradzania pośredników przez kredytodawców. Zdaniem nadzorcy rewolucyjna zmiana w modelu działania sektora nie doprowadzi do negatywnych skutków, a banki powinny wręcz obniżyć koszty kredytu.
W połowie grudnia donosiliśmy o niespodziewanej zmianie wprowadzonej w projekcie ustawy o kredycie hipotecznym. W jednym z artykułów dokumentu znalazł się fragment przewidujący zakaz wypłacania pośrednikom wynagrodzenia przez banki. Takie rozwiązanie promował w trakcie przygotowywania regulacji Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. Na tyle skutecznie, że zapis wszedł do wersji projektu, która została przekazana do prac parlamentarnych.
Proponowane rozwiązanie spotkało się z ostrą krytyką organizacji skupiających pośredników, a KNF zdecydował się odpowiedzieć na część zarzutów w stanowisku opublikowanym 31 stycznia na stronie nadzorcy.
Nadzór – koszty kredytu nie wzrosną
Pierwszy z argumentów przeciwko wprowadzeniu zakazu dotyczy możliwości wyeliminowania z rynku pośredników i konieczności przejęcia ponownie przez banki procesu dystrybucji kredytów hipotecznych. Kredytodawcy musieliby ponieść koszty związane z odbudową kanałów dotarcia do klientów, a to odbiłoby się na ich wynikach finansowych i podniosłoby cenę kredytu.
Komisja wskazuje, że obecnie wynagrodzenie pośrednika wypłacane jest przez bank, ale nie jest to równoznaczne z tym, że zobowiązanie zaciągnięte bezpośrednio u kredytodawcy jest tańsze. „Obecnie klient ponosi takie same koszty skorzystania z usługi kredytowej bez względu na to, czy zaciąga kredyt bezpośrednio w banku, czy przy udziale pośrednika. Można zatem sformułować tezę, że klient zawierający umowę kredytową bez udziału pośrednika, płaci za pośredników” – argumentuje KNF w swoim stanowisku.
Przeczytaj także
Argumentowi towarzyszy sugestia, że po wprowadzeniu zakazu wynagradzania pośredników przez banki i zmianie modelu na taki, gdzie koszt pośrednictwa pokrywa bezpośrednio klient, kredytodawcy powinni obniżyć koszty kredytu. Nadzór nie wskazał jednak, dlaczego banki nie miałyby wykorzystać tej okazji do zwiększenia rentowności swojej działalności, a takiej reakcji można oczekiwać w obecnych realiach rynkowych.
KNF wskazuje również, że kredyty hipoteczne nie są jedynym obszarem działania pośredników. Zmiana modelu wynagradzania nie powinna zatem doprowadzić do wyeliminowania tych podmiotów z rynku.
Kredytobiorca sprawdzi oferty w internecie?
Drugim z argumentów, z którym mierzy się KNF jest kwestia wpływu ograniczenia dostępu do możliwości porównania ofert na wybory podejmowane przez kredytobiorców. Klienci, jak twierdzi się w przywoływanym w piśmie nadzorcy raporcie autorstwa PwC, staną przed koniecznością samodzielnego zebrania informacji w bankach lub zdecydują się na wybór najbliższego kredytodawcy.
„Zakładając, że w mniejszych miejscowościach klient ma ograniczony dostęp do banków, można przyjąć, że będzie on miał odpowiednio ograniczony dostęp do pośredników finansowych” – odpiera argument KNF. „W warunkach powszechności korzystania z internetu oraz portali internetowych, które umożliwiają porównywanie różnego rodzaju produktów, każdy kredytobiorca ma dostęp do oferty banków, a w razie braku kompetencji do wybrania odpowiedniej oferty, będzie mógł skorzystać z usługi pośrednika w najbliższej miejscowości (tak samo jak w przypadku najbliższego banku lub banku, którego jest klientem)” – dodano w stanowisku. Warto przy okazji zwrócić uwagę, że kredyt hipoteczny nie jest produktem zestandaryzowanym, a kredytodawcy coraz częściej stosują indywidualne podejście do wyznaczania parametrów cenowych (np. marży czy prowizji).
Wnioskowanie w wielu bankach to grzech?
Nadzorca w specyficzny sposób obchodzi się również z argumentem o istotnej roli pośredników w dopasowaniu produktów do preferencji kredytobiorcy. Klienci nierzadko korzystają z możliwości złożenia wielu wniosków, przez pośrednika, by mieć dostęp do szeregu ofert. Dopiero na tym etapie często okazuje się, jakie konkretnie warunki jest w stanie zaproponować bank i czy gotów jest udzielić finansowania (lub odrzucić aplikację). Tak zwiększa się również szansę na otrzymanie kredytu.
„Przyjęcie powyższej argumentacji oznaczałoby, że w obecnych warunkach kredyty hipoteczne udzielane przy pomocy pośredników trafiają do klientów, którzy tych kredytów nie potrzebują, bądź nie posiadają zdolności kredytowej. A takim właśnie zjawiskom ma przeciwdziałać rozwiązanie zaproponowane w projekcie ustawy” – wskazuje KNF. Argumentacja nadzorcy jest co najmniej zagadkowa, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że decyzję kredytową niezależnie od kanału sprzedaży podejmuje bank, a standardy oceny ryzyka kredytowego narzucane są m.in. rekomendacjami KNF.
Nadzór chce zmniejszenia ryzyka
W piśmie KNF znalazło się także odniesienie do kilku innych stanowisk wysuwanych m.in. przez Związek Firm Doradztwa Finansowego i Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych. Nadzór wskazuje na:
- Mniejszą niż wynikałoby z publikowanych przez PwC danych rolę pośredników w sprzedaży kredytów hipotecznych.
- Dopuszczalność w świetle dyrektywy MCD zakazu wypłaty wynagrodzeń dla pośredników.
- Doświadczenia krajów, które zdecydowały się na zmianę modelu wynagradzania pośredników.
KNF nie ukrywa, że „projektowana zmiana wynika przede wszystkim z podejścia ostrożnościowego do wyżej wymienionego problemu. Prezentowane przez UKNF stanowisko ma na celu zmniejszenie ryzyka kredytów hipotecznych”. W dokumencie brakuje jednak dowodów wskazujących na relację pomiędzy obecnym modelem działania branży a ryzykiem. Po lekturze stanowiska można odnieść wrażenie, że albo nadzór wie o jakiś narastających negatywnych zjawiskach, ale nie informuje o nich wprost, albo propozycja jest słabo umotywowana, a kontrargumenty mijają się z sednem problemu.
























































