REKLAMA

Japonia interweniuje na rynku walutowym

2022-09-22 12:21, akt.2022-09-22 14:22
publikacja
2022-09-22 12:21
aktualizacja
2022-09-22 14:22
Japonia interweniuje na rynku walutowym
Japonia interweniuje na rynku walutowym
/ FORUM

Władze Japonii zdecydowały się na pierwszą od niemal ćwierć wieku interwencję na rynku walutowym wzmacniającą jena. Stało się to po tym, jak Bank Japonii utrzymał ujemną stopę procentową, a jen wyznaczył nowe rekordy słabości w stosunku do dolara.

 - Podjęliśmy zdecydowane kroki na rynku walutowym – potwierdził Masato Kanda, wiceminister finansów Japonii. Było to oficjalne potwierdzenie spekulacji, jakie w czwartek rano pojawiły się na rynku, gdy kurs USD/JPY nieoczekiwanie i bez wyraźnego powodu spadł z przeszło 145 do blisko 140 jenów za dolara.

[Aktualizacja: 14:18] Po godzinie 13:30 kurs USD/JPY ponownie ruszył w dół, wzbudzając spekulacje o kolejnej fali interwencji ze strony władz Japonii. Do 14:20 notowania dolara obniżył się do 140,77 jenów. To wartość o przeszło 2% niższa niż wczoraj, ale wciąż są to jedne z najwyższych poziomów kursu USD/JPY w ciągu ostatnich 25 lat.

To pierwsza od 1998 roku japońska interwencja walutowa mająca na celu wzmocnienie jena. W poprzednich 20 latach władze Japonii kilkukrotnie interweniowały, aby osłabić swoją walutę. Teraz jednak Kraj Kwitnącej Wiśni ma problemy z utrzymaniem siły nabywczej swojego pieniądza, który tylko od początku 2022 roku stracił do dolara niemal 20% i jeszcze dzisiaj był najsłabszy od 25 lat.

Ostatni „drukarze” świata

Niewidziana od czasów wprowadzenia pół wieku temu płynnych kursów walutowych zapaść japońskiej waluty jest efektem samobójczej polityki monetarnej Banku Japonii. Podczas gdy wszystkie inne banki centralne krajów rozwiniętych "na mocno" podnoszą stopy procentowe, BoJ wciąż utrzymuje cenę pieniądza na ujemnym poziomie, równocześnie manipulując długoterminową stopą procentową i sztucznie utrzymując ją w pobliżu zera.

Taka też była dzisiejsza decyzja japońskich władz monetarnych. Krótkoterminowa stopa procentowa pozostała bez zmian na rekordowo niskim poziomie -0,1%. Tak samo jak sztywne przywiązanie rentowności 10-letnich obligacji skarbowych w pobliżu 0%. Aby utrzymać je tak nisko przy rosnącej inflacji CPI (która w sierpniu sięgnęła 3%), Bank Japonii musi regularnie kupować ogromne ilości rządowego długu, płacąc za niego świeżo wykreowanymi pieniędzmi (QE).

Taka polityka nie budziła większych emocji, gdy w poprzedniej dekadzie robił tak praktycznie cały świat gospodarek rozwiniętych. Ale w tym roku wszystko się zmieniło. Rezerwa Federalna i w ślad za nią wszystkie pozostałe główne banki centralne świata (za wyjątkiem BoJ) porzuciły programu skupu aktywów (QE) i zaczęły podnosić stopy procentowe, aby stłumić najwyższą od dekad wysoką inflację. Tylko wczoraj Fed dokonał trzeciej z rzędu podwyżki stóp o 75 pb. Dziś w ślad za Amerykanami poszli Szwajcarzy. Dwa tygodnie temu także na ruch o 75 pb. zdecydował się Europejski Bank Centralny.

Monetarni kamikaze

Na skutek upartej polityki Banku Japonii z tygodnia na tydzień rośnie różnica między rentownością amerykańskich i japońskich papierów skarbowych. Reakcją rynku jest osłabienie jena, ponieważ trzymanie pieniędzy w praktycznie nieoprocentowanej japońskiej walucie przestaje mieć jakikolwiek sens. Japonia ma w tej chwili najniższą stopę procentową na świecie. Przez poprzednie 7,5 lat tytuł ten dzierżyła Szwajcaria.

- Japonia wysyła sygnał, że nie pozwoli na swobodny wzrost kursu USD/JPY – powiedział Reutersowi Jane Foley, szef strategii walutowych Rabobanku. Tyle tylko, że nawet japońskie rezerwy walutowe nie są nieskończone i przeciwstawienie się siłom rynku może trwać tylko przez jakiś czas. – Jako że Bank Japonii właśnie potwierdził swoją bardzo luźną politykę monetarną i że stało się to tuż po tym, jak Fed przedstawił jastrzębie prognozy, to myślę, że fundamenty wyniosą kurs USD/JPY jeszcze wyżej – dodał Foley.

Dolar jest w tym roku bezapelacyjnym królem rynku walutowego. Od początku stycznia indeks dolara mierzący siłę amerykańskiej waluty względem koszyka walut wymienialnych zyskał już prawie 16% i osiągnął najwyższe wartości od 20 lat. Konsekwencje siły dolara widzimy także na polskim rynku, gdzie dziś rano padł nowy historyczny rekord – za dolara po raz pierwszy w historii trzeba było zapłacić ponad 4,87 zł. Względem euro dolar wyznaczył dziś świeże 20-letnie minimum, a w stosunku do funta brytyjskiego był najmocniejszy od 37 lat.

KK

Źródło:
Tematy
Przekonaj się, dlaczego warto wziąć kredyt gotówkowy w mBanku (RRSO 20,53%)

Przekonaj się, dlaczego warto wziąć kredyt gotówkowy w mBanku (RRSO 20,53%)

Komentarze (7)

dodaj komentarz
bha
,, Musztarda po obiedzie''. Sepuku już dawno popełnili nieodpowiedzialnie krótkowzrocznie i bezmyślnie od wielu już lat zadłużając się coraz mocniej i mocniej po uszy na wieki wieków!!! do niestety coraz droższej co roku spłaty swoich narastających codziennie nowych milionowych długów.Niestety.
sterl
Najbardziej zadłużony kraj zachodu, 235% drugie USA 135%, a powyżej 80% długi są nie do spłacenia a jednak manipulują kursem bo mają bilion obligacji USA czyli sprzedają te obligacje na zawyżonym dolarze? żeby nie płacić gigantycznych odsetek od własnego długu gdy emerytury zjedzone 100 lat do przodu?.?
socjalistyczneg
To wszystko zaczyna się sypać...!
Dziwię się, że złoto nie reaguje na to papierowe bagno?
wizytator
Jak oni utrzymują tak niską inflacje przy tak słabym jenie?
daniel_1
Podobnie jak POLSKA, wszakże jesteśmy 2 Japonią.
Bolek tak mówił- ten z Magdalenki.
zoomek
Może kupują głòwnie od swoich producentów?

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki