Inflacja jest procesem spadku siły nabywczej pieniądza i materializuje poprzez wzrost cen w gospodarce. W maju Główny Urząd Statystyczny oszacował podwyżki cen dóbr konsumpcyjnych na 5% w skali roku. To najwyższy odczyt tzw. inflacji CPI od sierpnia 2001 r. Oznacza to tyle, że teraz za sto złotych możemy kupić towary, które rok temu kosztowały nas 95,24 zł. W ciągu roku spadek siły nabywczej stuzłotówki wyniósł 4,76 zł.
| Tanie finanse |
![]() |
Lokaty zakładane w czerwcu 2011 roku mogą przynieść jeszcze gorsze rezultaty. Obecnie WIBID – czyli stopa oprocentowania depozytów na rynku międzybankowym – wynosi 4,2%. Jest więc niższy od bieżącej inflacji. Dlatego też oprocentowanie bankowych lokat rzadko kiedy przekracza 5%. Według porównywarki lokat Bankier.pl taką lub wyższą stawkę na 12 miesięcy oferują jedynie trzy banki. Wszystkie oferują kapitalizację dzienną, która do końca roku pozwoli uniknąć podatku.
Tyle że zamrożenie gotówki zawsze jest zakładem o przyszłą inflację. Teraźniejsze 5% nie ma tu żadnego znaczenia. Jeśli dziś zakładamy roczną lokatę na 5,35%, to podejmujemy zakład o to, że za rok inflacja będzie niższa niż 4,3% (uwzględniając podatek Belki). Jeśli w tym czasie na świecie nie dojdzie do poważnego kryzysu gospodarczego lub finansowego, to inflacja w Polsce za rok raczej nie będzie znacznie niższa niż obecnie.
W kontekście wysokiej inflacji ciekawą alternatywę dla banków są obligacje Skarbu Państwa. Jest to instrument bezpieczniejszy od bankowej lokaty i czasami nawet lepiej od niej oprocentowany. Przykładowo oferowane w czerwcu czteroletnie obligacje skarbowe w pierwszym roku oferują równe 5% odsetek (warto poczekać na emisję lipcową, która powinna zaoferować 5,5%). W następnych latach ich oprocentowanie uzależnione będzie od stopy inflacji CPI powiększonej o stałą marżę w wysokości 2,5 punktu procentowego. Niestety, po uwzględnieniu 19% podatku realna stopa zwrotu z tej inwestycji może okazać się ujemna, co pokazuje przykład obligacji zakupionych rok temu.
Jeśli inflacji nie da się pokonać przy pomocy lokat czy obligacji, to trzeba się do niej przyłączyć i pozwolić, aby karygodny proceder psucia pieniądza pracował także dla nas. Jeśli najmocniej drożeją paliwa, żywność i energia, to można pomyśleć o kupnie udziałów w spółkach wytwarzających te dobra. W ciągu ostatnich 12 miesięcy najlepszą osłoną przed inflacją były właśnie akcje spółek naftowych i rolnych. Oczywiście jest to inwestycja związana ze znacznie wyższym ryzykiem. Jeśli ceny surowców zaczną spadać, to nasze oszczędności ulokowane w akcjach ich producentów także stopnieją. Wtedy jedynym pocieszeniem będzie spadek cen w sklepach i na stacjach benzynowych.
Dla stroniących od ryzyka i tego typu spekulacji pozostają jeszcze dwa rodzaje aktywów, które od wieków sprawdzały się jako środki gromadzenia oszczędności. Pierwszą klasą „antyinflacyjnych” inwestycji są nieruchomości, których wartość w długim terminie zwykła nieznacznie wyprzedzać wzrost cen w gospodarce. Tyle że nieruchomości są mało płynne, wiążą się z koniecznością długotrwałego zamrożenia znacznej ilości gotówki i wymagają nakładów na ich utrzymanie (remonty, ubezpieczenie, dozór itp.). Ponadto lokalność i specyfika rynku nieruchomości wymaga pewnej znajomości branży i raczej nie jest to inwestycja polecana laikom zainteresowanym bezpiecznym i krótkoterminowym oszczędzaniem. Drugim tradycyjnym sposobem zabezpieczenia oszczędności przed inflacją są metale szlachetne. W tej roli najlepiej sprawdza się złoto, które przez trzy tysiąclecia było powszechnie stosowanym pieniądzem. Złoto charakteryzuje się tym, że w długim terminie zawsze zachowuje względnie stałą siłą nabywczą. Złoto w odróżnieniu od nieruchomości i lokat bankowych jest też bardzo łatwo upłynnić, a w kryzysowych sytuacjach (wojny, hiperinflacja) może ono z powodzeniem pełnić funkcję powszechnie akceptowanego środka płatniczego. Posiadanie złota zabezpiecza ponadto przed kryzysami bankowymi (wówczas pieniądze zdeponowane na lokacie nie są bezpieczne) czy bankructwami rządów (przykład Argentyny czy Grecji).
Jak widać oszczędzający przedkładający bezpieczeństwo nad rentowność mają w czym wybierać i nie są uzależnieni od decyzji bankierów dyktujących oprocentowanie lokat. W sprzyjających okolicznościach papier pod postacią obligacji zazwyczaj przynosi lepsze efekty od bankowych lokat. Tyle że nadchodzące czasy będą preferowały raczej aktywa materialne niż papierowe i dlatego złoto powinno w nich wypaść lepiej od lokat, certyfikatów i obligacji.
Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl
Zobacz też:
» Skąd się bierze inflacja?
» Ile zrabowała nam inflacja
» 5% - inflacja w Polsce najwyższa od 10 lat
» Skąd się bierze inflacja?
» Ile zrabowała nam inflacja
» 5% - inflacja w Polsce najwyższa od 10 lat




























































