Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie kończy 34 lata, ale rynek kapitałowy wciąż pozostaje dla wielu Polaków obcym terytorium. Choć deklaratywnie coraz częściej zgadzamy się z tym, że „warto inwestować”, w praktyce zdecydowana większość wciąż trzyma pieniądze na kontach, a jeżeli już inwestuje – wybiera nieruchomości. Z najnowszego raportu „Barometr Gotowości Inwestycyjnej Polaków 2025” wynika, że problemem nie jest tylko brak wiedzy, ale także emocje i głęboko zakorzenione bariery psychologiczne.
W najnowszym odcinku Gospodarczego Punktu Widzenia razem z prof. Dominiką Maison, psycholożką społeczną z Uniwersytetu Warszawskiego i autorką raportu „Barometr Gotowości Inwestycyjnej Polaków 2025”, przygotowanego dla Bankier.pl i "Puls Biznesu", przyglądamy się, jak inwestuje się nad Wisłą.
Polacy boją się inwestowania bardziej niż przyznają. „Pieniądze są psychologicznie obciążone”
O pieniądzach nie rozmawiamy chętnie. Są w jednym rzędzie z tematami, które omija się przy rodzinnych stołach – obok seksu, chorób czy zarobków. Każdy je ma, każdy się z nimi mierzy, ale niewielu chce o nich
ReklamaZobacz także
– Pieniądze są dla wielu osób tematem tabu. Bardzo często nie rozmawia się o nich ani w rodzinach, ani w związkach, ani nawet ze znajomymi. A przecież rozmowa o finansach jest elementem edukacji finansowej – mówi prof. Maison.
Nie wszyscy inwestorzy są tacy sami
Gdy schodzimy poziom głębiej, szybko okazuje się, że „polski inwestor” w ogóle nie istnieje. Są młodzi, którzy inwestują odważnie, czasem impulsywnie, bez długiego liczenia ryzyka. Są też dojrzali inwestorzy, którzy nauczyli się rynku, poruszają się po nim samodzielnie i z większym spokojem. Najliczniejsza jest jednak trzecia grupa – osoby, które inwestorami stały się trochę mimochodem.
– To inwestorzy z przypadku. Wcale nie chcieli inwestować, ale zostali do tego przekonani – przez bank, opiekuna konta, doradcę. I to są osoby, które praktycznie nie akceptują ryzyka – tłumaczy prof. Maison.
W tej grupie każda zmiana na rynku wywołuje niepokój, a pierwsze spadki często kończą się wycofaniem środków. Nie dlatego, że kalkulacja się nie zgadza, ale dlatego, że emocje biorą górę.
Strata boli bardziej niż brak zysku
Strach przed stratą to jedna z najsilniejszych emocji, jakie towarzyszą decyzjom finansowym. W teorii inwestowanie jest prostą kalkulacją ryzyka i potencjalnego zysku. W praktyce jednak większość ludzi wyobraża je sobie wyłącznie jako drogę „do przodu”, bez miejsca na gorszy scenariusz.
– Większość ludzi w ogóle nie zakłada straty. Nawet utrata potencjalnego zysku jest bolesna, a strata kapitału bywa emocjonalnie nie do zaakceptowania – mówi prof. Dominika Maison.
Pieniądze, choć formalnie są tylko liczbami, w rzeczywistości niosą ogromny ładunek emocjonalny. Ta sama kwota może znaczyć coś zupełnie innego w zależności od tego, czy ją zyskujemy, czy tracimy. To właśnie dlatego spadki na rynku częściej wywołują panikę niż chłodną analizę, a strach przed stratą skutecznie paraliżuje decyzje inwestycyjne.
Gotowość jest w głowie, decyzji brak
Świadomość ekonomiczna Polaków rośnie. Coraz więcej osób rozumie, że trzymanie pieniędzy na nieoprocentowanych kontach czy „w skarpecie” nie chroni oszczędności przed inflacją. Mimo to między wiedzą a realnym działaniem wciąż stoi wyraźna bariera.
Często słyszymy, że problemem są pieniądze – a właściwie ich brak. Jednak to wyjaśnienie rzadko oddaje prawdziwy powód powściągliwości.
– Prawdziwą barierą nie jest brak kapitału, lecz brak wiary we własne kompetencje i trudna relacja z pieniędzmi – podkreśla prof. Maison.
Nie chodzi więc o to, że Polacy „nie wiedzą”. Chodzi o poczucie sprawstwa. Wielu wciąż ma wrażenie, że inwestowanie jest zarezerwowane dla specjalistów, ludzi z grubym portfelem albo wyjątkowym talentem do finansów. To przekonanie skutecznie oddala moment podjęcia pierwszej decyzji.
Pokolenia zmieniają sposób myślenia o pieniądzach
Zmiana widoczna jest najmocniej w podejściu młodszych pokoleń. Dla nich inwestowanie nie jest ani czarną magią, ani podejrzaną działalnością. Dorastali w świecie giełdy, aplikacji inwestycyjnych i zupełnie innej narracji o pieniądzach.
– Dla młodych inwestowanie jest czymś naturalnym. Dorastali w świecie giełdy, aplikacji i innego myślenia o finansach – zauważa prof. Maison.
Znika też przekonanie, że duże pieniądze muszą mieć nieuczciwe źródło. Zarabianie przestaje być powodem do wstydu, a inwestowanie – synonimem kombinowania. Choć ostrożność wciąż dominuje, fundamenty pod zmianę są już widoczne. Pytanie nie brzmi, czy podejście Polaków do inwestowania się zmieni, lecz kiedy strach przed stratą przestanie wygrywać z chęcią pomnażania kapitału.
Całą rozmowę z prof. Dominiką Maison o psychologii pieniędzy, gotowości inwestycyjnej Polaków i barierach, które wciąż trzymają nas z dala od rynku kapitałowego, można odsłuchać w najnowszym odcinku GPW – Gospodarczy Punkt Widzenia na YouTube i Spotify.
Zapraszamy!
























































