Resort zdrowia w Strefie Gazy powiadomił, że liczba ofiar śmiertelnych nalotów, przeprowadzonych w nocy z poniedziałku na wtorek przez izraelskie wojska, wzrosła do 413 -przekazało we wtorek palestyńskie ministerstwo zdrowia, cytowane przez agencję AP. Obrażenia odniosło co najmniej 660 osób - dodał resort.


Podając dane o ofiarach, resort zdrowia nie informuje, ile spośród tych osób to cywile, a ile członkowie palestyńskich ugrupowań terrorystycznych, polegli w walce z bronią w ręku. Na nagraniach ze Strefy Gazy, zmieszczonych w mediach społecznościowych, widać, że wśród ofiar są dziesiątki cywilów - dzieci, kobiet i osób starszych. Strona izraelska utrzymuje, że nie atakuje ludności cywilnej i podkreśla, że bojownicy Hamasu ukrywają się wśród mieszkańców Strefy Gazy.
Izraelskie władze podkreśliły, że prowadzone na szeroką skalę uderzenia są wymierzone w cywilną i wojskową hierarchię Hamasu i są następstwem "wielokrotnej odmowy uwolnienia" przetrzymywanych przez tę grupę zakładników.
"Izrael będzie odtąd działać przeciwko Hamasowi ze zwiększoną siłą militarną" – napisano w komunikacie rządu premiera Benjamina Netanjahu.
Z kolei Hamas oskarżył Izrael o naruszenie zawartego w styczniu zawieszenia broni i wydanie "wyroku śmierci" na zakładników przetrzymywanych wciąż w Strefie Gazy.
"Decyzja Netanjahu, by powrócić do wojny, to decyzja o poświęceniu więźniów i wydanie na nich wyroku śmierci (…) Wróg nie osiągnie wojną i zniszczeniem tego, czego nie udało mu się osiągnąć poprzez negocjacje" – powiedział członek biura politycznego Hamasu Ezzat al-Riszk, cytowany przez stację CNN.
Izraelski minister obrony Israel Kac oświadczył po wznowieniu ataków, że w Strefie Gazy "otworzą się bramy piekieł", a Hamas zostanie uderzony z siłą, "jakiej nigdy wcześniej nie widział" – przekazał portal Times of Israel.
"Dziś powróciliśmy do walki w Gazie w obliczu odmowy wypuszczenia zakładników przez Hamas i pośród jego gróźb skrzywdzenia żołnierzy Sił Obronnych Izraela i izraelskich społeczności (…) Nie przerwiemy walki, dopóki wszyscy zakładnicy nie wrócą do domu, a wszystkie cele wojenne nie zostaną osiągnięte" – dodał.
Siły Obronne Izraela ogłosiły, że przeprowadziły dziesiątki uderzeń w różnych częściach Strefy Gazy. Ich celem byli średniego stopnia dowódcy Hamasu, członkowie jego biura politycznego oraz kontrolowana przez tę grupę infrastruktura – przekazano.
Izraelskie wojsko ogłosiło wcześniej, że wykryło prowadzone przez Hamas przygotowania do ataków przeciwko Izraelowi oraz zabiegi mające na celu "przegrupowanie i ponowne uzbrojenie".
Death toll: 230 people
— Motasem A Dalloul (@AbujomaaGaza) March 18, 2025
In addition, more than 350 WOUNDED
Horrific images of casualties in field hospitals in #Gaza!
Heavy #Israeli_bombing is still continuous! pic.twitter.com/CIZeA4LVbB
Agencja AFP przekazała, że w nocy zginął wysoki rangą funkcjonariusz Hamasu, odpowiadający za resort spraw wewnętrznych. Izraelska armia informowała, że ataki były wymierzone w dowódców Hamasu średniego szczebla i infrastrukturę terrorystów.
Siły Obronne Izraela przekazały, że są gotowe rozszerzyć zakres wznowionej operacji w Strefie Gazy na działanie inne, niż ataki z powietrza - podał Times of Israel. Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego Białego Domu Brian Hughes podkreślił w rozmowie z tym medium, że "Hamas mógł uwolnić zakładników, przedłużyć zawieszenie broni, ale zamiast tego wybrał odmowę i wojnę".
W nocnym oświadczeniu biuro izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu powiadomiło, że operacja ma na celu osiągnięcie celów wojennych Izraela — likwidację potencjału militarnego Hamasu i jego zdolności do rządzenia w Strefie Gazy oraz doprowadzenie do powrotu wszystkich pozostałych 59 zakładników - 24 żywych osób i szczątków 35 pozostałych, które prawdopodobnie zginęły w niewoli. Większość rodzin więźniów Hamasu od dawna twierdzi, że cele te są ze sobą sprzeczne, a wznowienie walk narazi ich bliskich na niebezpieczeństwo.
Wysoki rangą funkcjonariusz palestyńskiego ugrupowania przekazał we wtorek agencji Reutera, że Izrael jednostronnie zerwał porozumienie o zawieszeniu broni w Strefie Gazy.
Rozejm w Strefie Gazy obowiązywał od 19 stycznia. Choć izraelskie wojska wciąż przeprowadzało ataki, w których niemal codziennie ginęli ludzie, nie były to uderzenia zakrojone na tak szeroką skalę, a regularne walki były wstrzymane. Łącznie w ciągu prawie dwóch miesięcy zginęło w nich około 150 osób.
Pierwsza faza rozejmu formalnie wygasła na początku marca. Podczas negocjacji w Kairze Izrael i USA zabiegały o przedłużenie zawieszenia broni w zamian za uwolnienie kolejnych zakładników Hamasu. Hamas domagał się rozpoczęcia negocjacji o trwałym zakończeniu wojny, jak przewidywał pierwotny harmonogram porozumienia.
Wojna w Strefie Gazy wybuchła po ataku Hamasu na południowy Izrael 7 października 2023 r. Zabito w nim około 1200 osób, a 251 porwano. W niewoli pozostaje 24 żywych zakładników. Hamas przetrzymuje też ciała 35 porwanych. W izraelskiej operacji odwetowej zginęło ponad 48 tys. mieszkańców Strefy Gazy. Palestyńskie terytorium jest zrujnowane, a większość z 2,1 mln mieszkańców stała się wewnętrznymi uchodźcami.
Mieszkańcy Jerozolimy podzieleni w ocenie wznowienia ataków na Strefę Gazy
Nie wiem, jak nowa ofensywa miałaby pomóc w uwolnieniu zakładników, a przecież to jest teraz najważniejsze - powiedziała PAP mieszkająca w Jerozolimie Idit. Hamas to terroryści, Izrael próbował z nimi negocjować, ale oni to odrzucali, więc wznowienie wojny to jedyne wyjście - ocenił inny mieszkaniec.
"Hamas to są terroryści, widać, jak kończą się z nimi rozmowy: odrzucają wszystkie propozycje, by w tym czasie odbudować swoją siłę" - podkreślił jeden z Izraelczyków, z którymi rozmawiała PAP. Mężczyzna chciał pozostać anonimowy, ale zastrzegł, że "walczył z terrorem w szeregach Sił Obronnych Izraela i wie, co mówi". Pytany o los wciąż więzionych przez Hamas zakładników, odpowiedział, że terrorystyczna grupa na pewno nie uwolni ich wszystkich z własnej inicjatywy. Dlatego popieram działania militarne - dodał.
Nie zgadza się z nim emerytowana pielęgniarka Idit, spotkana na zakupach w jednej z południowych dzielnic Jerozolimy. "Nie wiem, jak te ataki mają pomóc w uwolnieniu naszych chłopców, a widzieliśmy, w jakim stanie byli wypuszczani zakładnicy. Dla nich każdy dzień jest ważny, a teraz albo Hamas ich zabije, albo negocjacje potrwają kolejne miesiące" - skomentowała.
Według ocen izraelskiej armii w niewoli palestyńskich organizacji terrorystycznych pozostaje 24 żywych zakładników i ciała 35 porwanych. Żyjący to sami mężczyźni, wśród nich żołnierze. Izraelska opinia publiczna była wstrząśnięta stanem zakładników uwolnionych wcześniej podczas zawieszenia broni - niektórzy byli wyraźnie wychudzeni i osłabieni. Wielu z nich mówiło później, że uprowadzeni przebywają w złych warunkach, są torturowani i głodzeni.
"To znów podzieli nasz naród, Bibi (premier Benjamin Netanjahu - PAP) wykorzystuje wojnę, on jej potrzebuje, by utrzymać się u władzy, nie myśli o zakładnikach" - powiedział 42-letni handlowiec Kobi. Dodał, że miał nadzieję, że prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi uda się doprowadzić do wypuszczenia porwanych, ale "jak widać jest zajęty innymi sprawami, a Bibi znów robi, co chce".
Część izraelskiego społeczeństwa od dawna oskarża Netanjahu, że przeciągał rokowania z Hamasem dla politycznych korzyści. Rozejmowi sprzeciwiają się sprzymierzone z premierem skrajnie prawicowe partie, które uważają, że walki należy kontynuować aż do całkowitego zniszczenia Hamasu.
19 stycznia weszło w życie wynegocjowane przez USA, Egipt i Katar zawieszenie broni, w ramach którego uwolniono 25 izraelskich zakładników i przekazano ciała ośmiu kolejnych. Na początku marca miała zacząć obowiązywać druga faza porozumienia, przewidująca m.in. trwały rozejm, uwolnienie wszystkich jeńców i wycofanie się Izraelczyków ze Strefy Gazy, ale do tego nie doszło.
Netanjahu od dawna powtarza, że celem Izraela jest likwidacja potencjału militarnego Hamasu i jego zdolności do rządzenia w Strefie Gazy oraz doprowadzenie do uwolnienia wszystkich uprowadzonych.
Zdaniem wielu komentatorów te cele są ze sobą sprzeczne, dlatego wynegocjowanie drugiego etapu w obecnych warunkach jest trudne do zrealizowania. Hamas nadal kontroluje Strefę Gazy, a zakładnicy są jego najważniejszą kartą przetargową.
Izraelski rząd naciskał więc na Hamas, by zgodził się na przedłużenie pierwszej fazy zawieszenia broni w zamian za uwolnienie kolejnych porwanych. Hamas chce, by zwolnienie zakładników wiązało się z gwarancją trwałego pokoju.
wia/ sp/

























































