Lotniska na piątkę, drogi na słabą trójkę. Tak inwestycje, które realizowano na Euro 2012 w Polsce, ocenia ekspert transportowy Adrian Furgalski.
Decyzja o tym, że mistrzostwa Europy w piłce nożnej odbędą się w naszym kraju i na Ukrainie zapadła w 2007 roku. Wtedy też powstały pierwsze plany inwestycji w infrastrukturę. Chodziło o budowę dróg, modernizację lotnisk i dworców kolejowych. W ocenie Furgalskiego, najlepiej w czasie mistrzostw zaprezentowały się porty lotnicze. Z ówczesnych analiz wynikało,że większość kibiców przyleci do polski samolotami. "Te prognozy się sprawdziły, a nasze lotniska, zdały egzamin celująco" - uznał analityk.
ReklamaZobacz także
W ocenie eksperta, mistrzostwa Euro 2012 zostały dobrze wykorzystane przez zarządzających dworcami kolejowymi. Adrian Furgalski ocenia, że mistrzostwa dały silny impuls, by remontować i modernizować takie obiekty. Co więcej, już po zakończeniu Euro 2012 kontynuowano modernizację dworców, czego efekty można podziwiać dziś w wielu miejscach w kraju.
Adrian Furgalski ocenił jednak, że do Euro były nie przygotowane Polskie Linie Kolejowe, które są odpowiedzialne za sieć torów w kraju. Remonty u progu lata 2012 roku trwały w najlepsze, a prędkość pociągów na Euro udało się zwiększyć tylko dlatego, że robotnicy na chwilę zeszli z torów - uznał Furgalski.
Najgorzej, zdaniem eksperta wypadła budowa dróg. Do tej pory zrealizowano 60 procent planów, a złym symbolem stał się przez lata niedokończony odcinek autostrady A2 między Łodzią a Warszawą.
Adrian Furgalski podkreślił, że niektóre inwestycje do dziś czekają na finalizację. Chodzi między innymi o odcinki autostrad A1 i A4, które nie zostaną oddane do użytku nawet przed Euro 2016.
Mistrzostwa Euro 2012 rozpoczęły się 8 czerwca 2012 roku, a zakończyły się 1 lipca.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/A. Pszoniak/dyd



























































