REKLAMA

Węgry inflacyjnym liderem Europy. Niespotykany nigdzie indziej w Europie wzrost cen żywności

Krzysztof Kolany2022-12-08 10:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2022-12-08 10:00

Inflacja CPI na Węgrzech grubo przekroczyła 20% i po grudniu najprawdopodobniej osiągnie najwyższy poziom w Europie. W naszych „bratanków” uderza niespotykany nigdzie indziej w Europie wzrost cen żywności.

Węgry inflacyjnym liderem Europy. Niespotykany nigdzie indziej w Europie wzrost cen żywności
Węgry inflacyjnym liderem Europy. Niespotykany nigdzie indziej w Europie wzrost cen żywności
fot. Mistervlad / / Shutterstock

Ceny dóbr i usług konsumpcyjnych w listopadzie były o 22,5% wyższe niż w analogicznym miesiącu roku ubiegłego – podał węgierski Centralny Urząd Statystyczny (KSH). To rezultat nieco wyższy od oczekiwanych przez z ekonomistów 22,3% oraz wyższy od 21,1% odnotowanych w październiku.

To także najwyższy odczyt inflacji CPI na Węgrzech od 1997 roku, a więc od ćwierć wieku. Już w poprzednich miesiącach węgierska inflacja przebiła wyniki odnotowane w Polsce (17,4%) oraz prawdopodobnie przewyższy odczyt dla Czech, gdzie za sprawą rządowych dopłat do energii elektrycznej już w październiku roczna dynamika CPI obniżyła się do 15,1%. Co więcej, po listopadowym odczycie Węgry najprawdopodobniej stały się inflacyjnym liderem Europy, pokonując w tej niechlubnej konkurencji państwa bałtyckie.

Co więcej, odczyt za grudzień niemal z pewnością będzie znacznie wyższy niż za listopad. A to dlatego, że parę dni temu rząd Węgier został zmuszony do rezygnacji z kuriozalnych cen maksymalnych na paliwa. Wprowadzone rok temu stawki urzędowe doprowadziły do niedoborów paliw nad Balatonem. W rezultacie od środy Węgrzy płacą za paliwa o ok. jedną trzecią więcej niż dzień wcześniej, co przełoży się także na skokowy wzrost wskaźnika CPI za grudzień.

U naszych bratanków szokuje jeszcze jeden czynnik inflacyjny – galopujące w niespotykanym nigdzie indziej w Europie ceny żywności. W listopadzie były one aż o 43,8% wyższe niż przed rokiem. Dla porównania, w Polsce wzrosły „tylko” o 22,3%. Nawet w inflacyjnie gorących państwach bałtyckich roczna dynamika cen żywności sięga ok. 30%. Na zachodzie Europy artykuły spożywcze drożeją w tempie 10-20% rocznie.

Tymczasem Węgrzy za jajka płacą o 102,9% (czyli ponad dwa razy więcej!) niż przed rokiem. Chleb przez poprzednie 12 miesięcy podrożał o 81,8%, produkty mleczne o 79%, sery o 78,8%, a makarony o 70,8%. Do tego dorzućmy potężny wzrost cen energii, który akurat dotyka prawie całą Europę. Ceny gazu ziemnego na Węgrzech poszły w górę o 124,3%, drewna opałowego o 60,1%, a prądu o 28,3%. To efekt „odmrożenia” cen dla gospodarstw domowych, co weszło w życie w październiku. W Polsce od 1 stycznia 2023 roku mają obowiązywać urzędowe ceny maksymalne, ale najprawdopodobniej znikną obniżone stawki VAT, czyli tzw. tarcza antyinflacyjna, co dodatkowo podbije i tak już wysokie ceny paliw i energii.

Dodatkowym czynnikiem obniżającym siłę nabywczą forinta jest bardzo silny wzrost cen nieruchomości mieszkaniowych, których ceny nie są ujęte we wskaźniku CPI. Według statystyk MNB w II kwartale ceny domów w Budapeszcie poszły w górę ponad o 20% rdr, a w miastach poza stolicą wzrost sięgnął przeszło 30% rdr.

Dlatego też w ostatnich miesiącach węgierska polityka monetarna „odkleiła” się od wzorca z innych krajów regionu. 14 października na niezapowiedzianym posiedzeniu władz Narodowego Banku Węgier zapadła decyzja o drastycznej podwyżce jednej ze stóp procentowych oraz wprowadzeniu nowej, wyższej stawki od depozytów w banku centralnym. Była to awaryjna podwyżka odpowiednika stopy lombardowej aż o 950 pb., do poziomu 25%. Stopa referencyjna została pozostawiona na dotychczasowym poziomie 13 proc.

Ruch ten w znacznej mierze wynikał z napiętej sytuacji na węgierskim rynku walutowym. Forint od początku roku stracił względem euro ponad 10%, podczas gdy sponiewierany przez wojnę na Ukrainie złoty oddał tylko 2%. Osłabienie krajowej waluty sprawia, że drożeją nie tylko dobra importowane, ale też towary wytworzone lokalnie, które można jednak sprzedać na rynkach zagranicznych.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

Tematy
MINI pełne przygód.

MINI pełne przygód.

Komentarze (62)

dodaj komentarz
peluquero
zacznijmy od tego że sam rzut okiem na ten wykres każdemu kto ma choć jedną szarą komórkę podpowiada że to jest przekręt o jakim świat jeszcze nie słyszał i rozwodzenie się nad tym kto tam i ile stopy podnosił czy komu rosnie komu spada to jest pajacerka, circus :)

wibor3m
Czy inni też widzą dużo ukrytej inflacji? Mam na myśli np. dania w restauracji, które zawierają mniej mięsa, a więcej ziemniaków.
Kciuki w górę lub w dół.
kapitaneo
Sz.P. Kolany, to jak z tą Pańską teorią o hamowaniu inflacji podnoszeniem w niebo stóp procentowych przez banki centralne. Wg. Pańskich artykułów sprzed kilku miesięcy ich wpływ miał obniżać inflację po kilku miesiącach. Tymczasem, mimo, że Węgry jako pierwsze i najostrzej podnosiły stopy, to efektów brak.
To jak, kiedy w końcu
Sz.P. Kolany, to jak z tą Pańską teorią o hamowaniu inflacji podnoszeniem w niebo stóp procentowych przez banki centralne. Wg. Pańskich artykułów sprzed kilku miesięcy ich wpływ miał obniżać inflację po kilku miesiącach. Tymczasem, mimo, że Węgry jako pierwsze i najostrzej podnosiły stopy, to efektów brak.
To jak, kiedy w końcu przeprosi Pan oficjalnie prezesa NBP prof Glapińskiego za te stosy niekompetentnych artykułów krytykujących go za złą politykę monetarną?
somatico
Oj, chłopcze nie pisz jeśli nie rozumiesz bo bardzo źle to wygląda.
Węgry obrywają za interwencjonizm państwowy i rozdawnictwo, niby oficjalnie podwyższali stopi ale jednocześnie ustalali urzędowe ceny , limity , stosowali wyłączenia zadłużenia itd.
Rynek zawsze weryfikuje takie pozoranctwo i kombinatorstwo.
Nie da się
Oj, chłopcze nie pisz jeśli nie rozumiesz bo bardzo źle to wygląda.
Węgry obrywają za interwencjonizm państwowy i rozdawnictwo, niby oficjalnie podwyższali stopi ale jednocześnie ustalali urzędowe ceny , limity , stosowali wyłączenia zadłużenia itd.
Rynek zawsze weryfikuje takie pozoranctwo i kombinatorstwo.
Nie da się zjeść ciastko i mieć ciastko.
and00 odpowiada somatico
Ok, a Holandia i Estonia?
Czechy, Litwa, Łotwa?
somatico odpowiada and00
Mieszasz pojęcia w tych krajach które wymieniłeś są zupełnie inne uwarunkowania.
Może spójrz na Francje czy Hiszpanie oni teraz mają inflacje na podobnym poziomie jak my w 2019 roku. W Czechach np. ostatnio inflacja spadła do 15% a wg. liczenia z tarczami jak u nas to do ok. 10% nie wspominając o sile korony czeskiej. Społeczeństwo
Mieszasz pojęcia w tych krajach które wymieniłeś są zupełnie inne uwarunkowania.
Może spójrz na Francje czy Hiszpanie oni teraz mają inflacje na podobnym poziomie jak my w 2019 roku. W Czechach np. ostatnio inflacja spadła do 15% a wg. liczenia z tarczami jak u nas to do ok. 10% nie wspominając o sile korony czeskiej. Społeczeństwo tam tak szybko nie ubożeje.
Wiec litości z tymi porównaniami.
koperytko odpowiada somatico
co to jest za definicja - społeczenstwo ta szybko nie ubozeje ? Inflacja bez porówniania innych czynników nie jest ubożeniem
kapitaneo odpowiada somatico
Chłoptasiu nie pisz bzdur. Może na onecikach i pomponikach uwierzą w twoje bazgroły, ale nie tutaj. Inflacja w Czechach za IX to 18%, spadła do 15 % właśnie po wprowadzeniu zamrożonych cen na energie itd. Skąd bidoku wziąłeś te swoje 10%, przedstaw źródło tych danych, a przede wszystkim powiedz to tym Czechom, Słowakom, Litwinom,Chłoptasiu nie pisz bzdur. Może na onecikach i pomponikach uwierzą w twoje bazgroły, ale nie tutaj. Inflacja w Czechach za IX to 18%, spadła do 15 % właśnie po wprowadzeniu zamrożonych cen na energie itd. Skąd bidoku wziąłeś te swoje 10%, przedstaw źródło tych danych, a przede wszystkim powiedz to tym Czechom, Słowakom, Litwinom, którzy szturmują polskie skleoy bo u siebie ich już nie stać na zakupy.
Co do Francji i Hiszpanii to powiedz to tym milionom bezrobotnych, zwłaszcza młodym Hiszpanom w jakim raju mieszkają.
Wracaj na oneciki i nawijaj lemingom bzdury na druciki.
and00 odpowiada somatico
No jasne Francja i Hiszpania to kraje które Słyną z braku socjali
Choć nie, poczekaj, Francja ma bodaj najwyższy stosunek wydatków socjalnych do PKB w UE
jenak
Z żywnością grają dokładnie tę samą melodię co z samochodami. Ostra reglamentacja na widnokręgu.

Mówią, że to Orban.


Koń parsknął śmiechem.

Powiązane: Węgry

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki