Trwa hossa na warszawskim parkiecie, płynność dopisuje, ale nowych spółek wciąż brakuje. Dlaczego polski rynek kapitałowy nie przyciąga debiutantów? Między innymi na ten temat podczas Forum Finansów Bankier.pl rozmawialiśmy z Jarosławem Grzywińskim, ekspertem BCC ds. rynków kapitałowych.


Mamy za sobą blisko cztery lata dobrej koniunktury na światowych giełdach, która nie ominęła również warszawskiego parkietu. Wzrostom na GPW towarzyszą wysokie obroty, jednak na rynku pierwotnym panuje posucha, a obecną sytuację analitycy coraz częściej określają mianem „hossy straconych szans”. Dlaczego przy tak dobrej koniunkturze giełda nie przyciąga nowych emitentów?
– Paradoks wzrostów na warszawskiej giełdzie polega na tym, że po latach braku płynności wreszcie ją mamy. Widzimy bardzo duże obroty nie tylko na WIG20, mamy nieustającą hossę z drobnymi korektami. Natomiast polski model budowy rynku kapitałowego przeoczył fakt, że giełda przede wszystkim powinna być giełdą debiutów – diagnozuje Jarosław Grzywiński, ekspert Business Centre Club.
Firmy rodzinne czekają na drogowskaz
Według naszego gościa kapitalizacja warszawskiego parkietu wciąż w zbyt dużej mierze opiera się na spółkach Skarbu Państwa – bankach i energetyce. Tymczasem w polskich regionach prężnie rozwijają się prywatne biznesy z ogromnym potencjałem, które mogłyby wzbogacić ofertę giełdy. Wymagają one jednak aktywnego zainteresowania przedstawicieli GPW oraz decydentów.
– Te spółki są zainteresowane giełdą, są gotowe, ale nie mają odpowiednich instrumentów. Muszą zostać poprowadzone, musi zostać stworzona dla nich przemyślana polityka debiutów. [...] Kultura inwestowania w Polsce już się narodziła i wchodzi w fazę zaawansowaną. Firmy rodzinne jak najbardziej wymagają zainteresowania warszawskiej giełdy, ale myślę, że również ministerstwa finansów i gospodarki, aby pokazać, że GPW to nie tylko płynność, ale też szansa na debiut i rozwój – podkreśla ekspert BCC.
Ekspert stawia na rynek akcji. I data centers
Jarosław Grzywiński, pytany o prognozy dla rynku na końcówkę roku, dostrzega ryzyko geopolityczne (szczególnie na Bliskim Wschodzie) oraz przewiduje, że w 2027 roku możemy spodziewać się powrotu inflacji. Gdzie w takim otoczeniu makroekonomicznym szukać zysków?

Ekspert zdecydowanie stawia na rynek akcji kosztem obligacji, wskazując na potencjał giełd amerykańskich (Nasdaq, NYSE) oraz rynków azjatyckich. Na polskim podwórku widzi z kolei ogromną niszę związaną z globalnym rozwojem sztucznej inteligencji.
– Dużo mówimy o wsparciu państwa i obronności, ale musimy pamiętać też o budowie infrastruktury energetycznej pod sztuczną inteligencję. W Polsce wciąż nie budujemy wystarczającej liczby centrów danych. Osobiście zamierzam zaangażować się w fundusz, który będzie inwestował w infrastrukturę energetyczną i budował „data center” w naszym kraju – zapowiedział Grzywiński w naszym studiu we Wrocławiu.






























































