Hipoteczna karuzela. Zmiana trendów w kredytach

Po ubiegłorocznych zawirowaniach na rynku finansowym zmieniły się nie tylko marże kredytów hipotecznych, ale i zwyczaje banków. Dominującym trendem stał się cross-selling, a klienci w poszukiwaniu oszczędności biorą kredyty w programie Rodzina na Swoim. Żeby wybrać atrakcyjną ofertę, trzeba zrozumieć zmiany zachodzące na rynku i nie zgubić się w pajęczynie bankowych promocji.

Jeszcze dwa lata temu banki rozdawały kredyty hipoteczne z niskimi marżami, praktycznie bez wkładu własnego, a najpopularniejszą walutą do kredytowania był frank szwajcarski. Po kryzysie banki są ostrożniejsze, a swoich klientów chcą związać ze sobą nie tylko kredytem, ale i dodatkowymi produktami. Trend sprzedaży wiązanej stał się już właściwie rynkowym standardem. Z wielu ofert zniknął frank szwajcarski jako waluta kredytu, a banki rozpoczęły promowanie kredytów denominowanych w euro. Popyt na kredyty złotowe to w dużej mierze zasługa programu Rodzina na Swoim. Nad całym rynkiem wisi również widmo rekomendacji T, której pierwsze przepisy wejdą w życie w okresie wakacyjnym tego roku.

Hipoteczna majówka z Bankier.pl:

» Nie każda rodzina, nie całkiem na swoim
» Kredyty walutowe ciągle kuszą
» Mieszkanie powinno być warte kredytu
» Wyhamowanie wzrostu cen mieszkań


Trudno nadążyć za tymi zmianami. Jednak znajomość sytuacji pozwoli nam nie tylko na zrozumienie perspektyw rynku, ale i wybranie najlepszej dla siebie oferty kredytu.

Gdzie się podziały franki

6739 Najpopularniejsza waluta kredytu wywołała sporą panikę kredytobiorców, kiedy spadała wartość złotego. Raty wyższe o kilkaset złotych przyspieszyły bicie serca niejednego klienta, chociaż teoretycznie wszyscy powinni liczyć się z ryzykiem kredytu walutowego. Banki muszą jednak być ostrożniejsze i w wielu instytucjach już z kredytu we frankach nie skorzystamy. Ostatni rok to także próba zwiększenia puli kredytów w euro. Ta waluta nie zyskała takiej popularności jak swego czasu franki, jednak była alternatywą dla klientów, którzy nie spełniali warunków programu Rodzina na Swoim.

Obecnie banki promują głównie kredyty w rodzimej walucie. Cena tych kredytów to inna kwestia. Jeśli porównamy miesięczne raty z kredytami denominowanymi do obcych walut, kredyt złotowy nie wypada rewelacyjnie. Ostatnie miesiące to jednak systematyczny spadek marż, który może jeszcze się utrzymać. Złudna wydaje się natomiast nadzieja, że ceny kredytów spadną do poziomów, jakie znamy chociażby z 2008 roku.

Sprzedaż wiązana

Cross-selling to uzależnienie ceny jednego produktu od skorzystania z innego. W przypadku kredytu hipotecznego jest to z reguły uzależnienie wysokości marży od otwarcia rachunku osobistego i aktywnego korzystania z niego lub nabycia innych produktów. Czasem spotkamy się z próbą namówienia do karty kredytowej.

Inne formy cross-sellingu to ubezpieczenie lub inwestycja. Niższa marża obowiązuje klientów, którzy podpiszą umowę na długoterminowe ubezpieczenie związane na przykład z zakupioną nieruchomością lub zaczną inwestować w ramach określonego produktu bądź programu oszczędnościowego. W ten sposób bank może cementować współpracę z klientem na długie lata, a groźba przeniesienia kredytu do innej instytucji nie wydaje się już tak realna.

Dla najważniejsze jest policzenie kosztów dodatkowego produktu. W skali kilkunastu lat, kiedy będziemy spłacać kredyt, sytuacja wygląda nieco inaczej niż podczas podpisywania umowy. Czasem usługa, która zapewniła nam niższą marżę, nie będzie należała do tanich, jeśli policzymy chociażby roczne jej koszty.

Kredyty z Rodziną

Program rządowych dopłat do rat kredytów hipotecznych stał się w ostatnim roku bankową promocją, za którą płaci Skarb Państwa. Dopłaty do miesięcznych rat obowiązują przez pierwszych 8 lat spłaty, co oznacza oszczędności dla potencjalnego klienta na poziomie nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Średni okres, po którym spłacamy kredyty mieszkaniowe, to w Polsce ok. 12 lat. Trudno zatem dziwić się klientom, że szukają możliwości skredytowania nieruchomości mniejszym kosztem.

Kredyt w walucie czy złotych?
Oblicz, co się bardziej opłaca
Kiedy rok temu zwiększono limity cen mieszkań, które kwalifikowały nieruchomości do programu, Rodzina na Swoim nabrała rozpędu. Od tego momentu promowanie kredytu z dopłatą stało się w bankach istotnym trendem. Obecnie skredytujemy nieruchomość ze wsparciem Skarbu Państwa w ponad 20 instytucjach, a jedną piątą kredytów udzielonych w całym ubiegłym roku stanowiły oferty z programu. Dopłaty miały z założenia pomagać małżeństwom w kredytowaniu swojego pierwszego, niewielkiego mieszkania. Zmiany limitów oraz działania banków zmieniły program nie do poznania. Klienci stają na głowie, żeby spełnić formalne warunki i skorzystać z dopłaty. Deweloperzy oraz agencje nieruchomości również mają szansę na swój kawałek tortu. Banki z kolei mają wzmożony ruch klientów i spokojnie zarabiają na marżach, podczas gdy pełna rata i tak wędruje na bankowy rachunek każdego miesiąca. Dla banku nie ma znaczenia, ile z tego płaci sam klient, a ile Skarb Państwa.

Program potrwa do 2012 roku, a do tego czasu czeka nas chociażby wprowadzenie dopłat dla singli. Banki prawdopodobnie przygotują silne kampanie i skorzystają z kolejnej okazji do zwerbowania wyczekującej na zmiany grupy klientów.

Widmo rekomendacji

Wkrótce czekają nas kolejne zmiany. Rekomendacja T ma być, zdaniem Komisji Nadzoru Finansowego, receptą na zbyt elastyczne traktowanie zdolności kredytowej klientów i ryzykowną politykę kredytową. Większość banków zapowiedziała, ze przepisy podobne do tych w rekomendacji stosuje od dawna i ich sytuacja nie ulegnie zmianie po wejściu w życie nowego dokumentu. Nie zmienia to jednak faktu, że banki w tym roku silnie promują kredyty hipoteczne, a większość promocji dobiega końca przed wakacjami – w momencie wejścia w życie części przepisów z rekomendacji T. Oczywiście można to tłumaczyć okresem letnim, który w świecie finansów oznacza większe skupienie na kredytach gotówkowych.

Niezależnie od uzasadnień, czeka nas kolejna fala zmian w kredytach hipotecznych. Rodzina na Swoim, również w wersji dla singli, może zwiększyć swoje znaczenie na rynku. Problemy strefy euro i „grecka choroba” odstraszają klientów od kredytów denominowanych w europejskiej walucie. Trudno ocenić, na ile realnie zmieni rynek sama rekomendacja T, jednak z pewnością wejście w życie przepisów nie pozostanie na rynku bez echa.

Tomasz Jaroszek
Bankier.pl
tomaszjaroszek.blogbank.pl


Tomasz Jaroszek

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~farad

ktos kredyty brac musi, a ze mamy w kraju jeszcze wielu takich, ktorzy chca isc na swoje i temu nie mozna sie dziwic, to banki nie przepuszcza takiej okazji

! Odpowiedz
0 0 ~xxx

sorry ale jak teraz ktos nie jest w stanie dostac kredytu to znaczy ze go nie powinien brac w ogole, i nawet naganianie go nie uratuje (wiec mam nadzieje, ze pewien holding daruje sobie polecanie tutaj swojej oferty, udajac forumowiczow)

! Odpowiedz
0 0 ~xcx

xxx

! Odpowiedz
0 0 ~sosna

wesolo bedzie, jak wejdzie singiel na swoim. krzyku sie nie ominie, ale zobaczymy tez, jak banki beda podchodzic do tego, bo obecnie nie jest zbyt latwo dostac kredyt

!
Polecane
Najnowsze
Popularne