

Niewykluczone, że jeszcze dzisiaj grecki parlament zajmie się pierwszymi z ustaw, do których w Brukseli zobowiązał się premier Aleksis Cipras. Przegłosowanie zmian w parlamencie w Atenach jest jednym z najważniejszych warunków zawartego właśnie porozumienia z Unią Europejską. Nie jest jednak pewne, czy premier zdoła spełnić swoją obietnicę, bo jego własnej partii grozi rozłam.

Wiadomo, że jeszcze dzisiaj greckie ministerstwo pracy ma opracować skomplikowaną i bolesną dla Greków reformę emerytalną. Nie wiadomo, ile spośród pozostałych projektów reform, do których zobowiązał się premier Aleksis Cipras w Brukseli, jest gotowych, a ile trzeba będzie napisać od nowa.
Nie jest wykluczone, że jeszcze dzisiaj parlament w Atenach zajmie się pierwszymi spośród ustaw, ale decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że wbrew zobowiązaniom w Brukseli, Grecja nie zdoła zaakceptować wszystkich reform do środy i potrzeba będzie więcej czasu.
Jak relacjonuje z Aten specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, nie jest też pewne, czy reformy będą miały wystarczające poparcie wśród parlamentarzystów, bo ponad 30 deputowanych rządzącej Syrizy już zapowiedziało, że zagłosuje przeciwko. W tej sytuacji premier Cipras nie będzie miał większości parlamentarnej i wszystko zależeć będzie od opozycji, która w poprzednich głosowaniach poparła premiera. Coraz głośniej też w Grecji mówi się, że wewnętrzna sytuacja polityczna może doprowadzić do jesiennych, przedterminowych wyborów.
Oprócz reformy emerytalnej, grecki rząd zobowiązał się w Brukseli także do podwyżki VAT-u i CIT-u i dokończenia prywatyzacji.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski, Ateny/jj


























































