Wynik wyborów w Krakowie nie będzie miał większego przełożenia na wynik przyszłorocznych wyborów parlamentarnych w Polsce, ale pokazuje słabość partii politycznych - powiedziała PAP politolog z UW dr Anna Materska-Sosnowska. Zaznaczyła, że te wybory miały charakter lokalny, a Gibała był mocno utożsamiany z miastem.


Według sondażu — wykonanego w niedzielę przed losowymi lokalami wyborczymi w Krakowie — przedterminowe wybory na prezydenta miasta zwyciężył z wynikiem 61 proc. głosów założyciel stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców Łukasz Gibała. Jego kontrkandydatka, popierana przez KO i PSL senator Monika Piątkowska uzyskała 39 proc. głosów.
Jak podał Ipsos, frekwencja wyniosła w niedzielę 44,7 proc.
Nawet jeżeli jest w sondażach jakiś błąd, to możemy przyjąć, że wygrana jest Łukasza Gibały. To pokazuje jego absolutną determinację - powiedziała PAP dr Anna Materska-Sosnowska z UW.
Słabość partyjnych szyldów w zderzeniu z lokalnym liderem
Zastrzegła, że niedzielny wynik wyborów w Krakowie nie będzie miał większego przełożenia na wynik przyszłorocznych wyborów parlamentarnych w Polsce.
- Tego w żaden sposób nie można powtórzyć ani przez skalę, ani przez porównanie. Wynik wyborów w Krakowie jest spersonalizowany. To były przede wszystkim wybory lokalne, a Łukasz Gibała startował z własnego komitetu i był bardzo zdeterminowany, żeby doprowadzić do referendum, przeprowadzić je i następnie zwyciężyć - wyjaśniła politolog.

- Nawet jeśli pojawiłyby się pomysły powtórzenia referendum odwoławczego w innych miastach, to trzeba byłoby mieć bardzo silnych kandydatów na następcę dotychczasowych prezydentów, co jest trudne do przeprowadzenia - oceniła.
Zwróciła uwagę, że kolejne miesiące będą ważne, czy uda się Gibale przeprowadzić projekty zmian, mieć większość w Radzie Miasta czy też nie - dodała ekspertka.
Dlaczego wyborcy Nawrockiego i Trzaskowskiego zagłosowali tak samo?
Mówiąc o przepływach między elektoratami poszczególnych partii politycznych, powiedziała, że „fakt, że elektorat, który głosował na prezydenta Karola Nawrockiego, oddał głosy na Łukasza Gibałę, w ogóle nie dziwi, bo większym determinantem jest bycie anty-KO, niż pomyślenie, że Gibała był posłem PO czy Ruchu Palikota i jest liberałem większym niż senator Monika Piątkowska".
- Zakładam, że elektorat Rafała Trzaskowskiego, który oddał głos na Gibałę, to osoby popierające starą Platformę Obywatelską czy liberałów należących do ruchu Palikota - powiedziała dr Materska-Sosnowska.
Zwróciła także uwagę, że Gibała jest osobą bardzo rozpoznawaną w Krakowie i mocno utożsamianą z tym miastem.
Kulisy sukcesu Gibały
W przeszłości Łukasz Gibała należał do Platformy Obywatelskiej. W 2006 r. został wybrany na radnego sejmiku z ramienia tej partii. W 2007 r. uzyskał mandat posła, otrzymując prawie 11,5 tys. głosów. W latach 2010-2012 był przewodniczącym PO w Krakowie. Ponownie mandat poselski uzyskał w 2011 r., kiedy zagłosowało na niego ponad 18,5 tys. mieszkańców. W 2012 r. wystąpił z PO, ponieważ w — jego ocenie — partia odeszła od idei wartości obywatelskich i wolnorynkowych. Wraz z grupą swoich zwolenników wstąpił do Ruchu Palikota, do którego przynależał przez dwa lata. Jako poseł dwóch kadencji działał w Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych i Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Znalazł się w rankingu najlepszych posłów tygodnika „Polityka”. W 2015 r. bez powodzenia ubiegał się o mandat senatora z własnego komitetu wyborczego, zajmując ostatnie, trzecie miejsce w okręgu krakowskim.
Magdalena Gronek (PAP)
mgw/ dafa/






























































