REKLAMA

Galopujące ceny palladu

Krzysztof Kolany2010-04-14 11:28główny analityk Bankier.pl
publikacja
2010-04-14 11:28
Ubiegły miesiąc stał pod znakiem kontynuacji hossy na rynkach surowców przemysłowych. Ale to, co ostatnio dzieje się z cenami palladu, zasługuje na osobny rozdział. Notowania tego rzadkiego metalu szlachetnego osiągnęły poziomy niewidziane od marca 2008 roku.

W marcu pallad podrożał o 11% a w pierwszych dniach kwietnia dołożył to tego rezultatu niemal 7%, osiągając cenę 510$ za uncję. Oznacza to, że od dna z listopada 2008 roku notowania tego metalu wzrosły 3,2-krotnie, z nawiązką odrabiając straty poniesione od czasu bankructwa banku Lehman Brothers. Uncja złota, która pod koniec 2008 roku była warta 4,68 uncji palladu, dziś kupuje o połowę mniej tego metalu.



Źródło: Bankier.pl

Pallad jest bardzo ciekawym i nietypowym surowcem. Z jednej strony jest to rzadko występujący metal szlachetny, lecz z drugiej jego niezwykłe właściwości fizyczne i chemiczne gwarantują mu ogromne zapotrzebowanie ze strony przemysłu motoryzacyjnego. Bowiem bez odrobiny palladu nie da się skonstruować samochodu, który spełniałby obecne normy emisji spalin w USA czy Europie. Ten srebrzystobiały metal jest powszechnie stosowany w katalizatorach do silników benzynowych. Specyficzna jest też niewielka podaż – globalna produkcja sięga raptem ok. 160 ton. Ale sporo surowca pochodzi z recyklingu starych katalizatorów, a także poradzieckich rezerw sprzedawanych przez rząd Rosji.

Dlatego obecną hossę na rynku palladu najlepiej tłumaczy poprawa koniunktury w branży motoryzacyjnej. W Chinach, które niedawno stały się największym rynkiem motoryzacyjnym świata, w lutym sprzedano o 55% aut więcej niż rok wcześniej. W USA marcowa sprzedaż nowych pojazdów znów przekroczyła poziom miliona egzemplarzy. Pomimo wygaśnięcia rządowych dopłat na obroty nie narzekają też dealerzy z Niemiec. To wszystko sprawia, iż rynek oczekuje silnego wzrostu popytu na pallad.

Jednakże większy ruch w fabrykach samochodów nie wyjaśnia wszystkiego. Swoje trzy grosze musiała oczywiście dorzucić branża finansowa. Uruchomienie na początku roku pierwszego w Ameryce funduszu ETF inwestującego w pallad znacząco zmieniło równanie popytu na ten metal – do końca marca fundusz ten kupił 1,23 mln uncji palladu. Do gry włączyli się także krótkoterminowi spekulanci, którzy na nowojorskiej giełdzie otworzyli 16,5 tysiąca długich pozycji i tylko 2,9 tys. krótkich. I dlatego choć pod koniec XX wieku cena palladu przekraczała nawet 1.000$ za uncję, obecnie możemy obserwować końcowy etap obecnego wydania palladowej hossy.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Darmowe konto firmowe na stałe? Sprawdzamy najlepsze oferty
Darmowe konto firmowe na stałe? Sprawdzamy najlepsze oferty

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~piotr-naiwny leszcz
ropa też rośnie , to kiedy za paliwo 6 PLN ? wszak musimy zrobić zrzutkę na premie dla spekulantów, dmuchających ceny surowców. I jak niby ma się ożywić gospodarka przy rosnących cenach ?
~AL
Nie wazne czy trzeba, czy nie... gielda i rynki finansowe "odpowiednio" ustala cene... ;)
Pewnie jeszcze podrozeje... moze drugie tyle zanim sie zwali....
~Mario
Na rysunku ksiazkowa hiperbola. Tyle w tym temacie

Powiązane: Złoto

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki